MOJITO

willas
Kolejny piątek, kolejny drink… Siedzę przy barze i obserwuję. Te same twarze, te same postacie przewijają się wokół mnie. Niby patrzę, ale chyba nie do końca je widzę. Mój wzrok nieobecny, a jednak skupiony na jednej osobie. Krząta się za barem – dla niej dzień jak co dzień. Dla mnie właściwie też.
Bo przecież moje życie zakończyło się już dawno... Właściwie kiedy?
Może w dniu kiedy ją poznałam? – Nie, wtedy byłam przecież szczęśliwa. Na początku znajomość jak każda inna, później przyjaźń. Przyjaźń, której wydawałoby się nic nie jest w stanie zniszczyć. Każda chwila razem spędzana, wspólne plany, wspólne cele. Nawet nie zauważyłam, kiedy odsunęłam od siebie wszystkich przyjaciół, znajomych. Liczyła się tylko ona.
To może dzień, w którym uświadomiłam sobie, że z mojej strony to już nie przyjaźń tylko miłość? – Nie, przecież postanowiłam żyć z tym i nigdy jej tego nie powiedzieć. No i właściwie nic się nie zmieniło, zamieszkałyśmy razem, po jakimś czasie wprowadził się do nas jej facet. A ja dalej w to brnęłam, z własnej nieprzymuszonej woli.
Więc może był to dzień naszego pierwszego pocałunku? Dlaczego to miałby być ten dzień, skoro to ja ją odepchnęłam. Składając wszystko na karb dużej ilości alkoholu wypitego przez nią.
To może wtedy, gdy powiedziała mi, że ona mnie wtedy kochała, kochała bardzo, ale ją odrzuciłam? – Tak, to zdecydowanie powinien być ten dzień, były łzy, płakałyśmy obie. Wtedy też jej powiedziałam, że ją kochałam i kocham nadal. Kocham w niej wszystko, a zwłaszcza te smutne oczy, w które patrząc chcę rzucić wszystko i się nią zaopiekować. A jednak to nie była ta chwila kończąca moje życie. Przecież następny dzień był taki sam jak te przed rozmową.
Kolejna chwila to chyba ta, w której się kochałyśmy. Mówiła, że mnie kocha, że uwielbia, jak ją całuje, dotykam. A jednak po wszystkim odprowadziłam ją do niego.
Kolejne dni, miesiące mijające… Traktowała mnie jak zabawkę. A może nie potrafiła inaczej. Przyjaciółki wróciły, mówiły, że ta cała sytuacja, w której tkwię to z mojej strony czysty masochizm.
I przyszedł ten dzień, w którym skończyło się moje życie… Mała sprzeczka – dzisiaj nawet nie pamiętam o co – i wszystko się skończyło: przyjaźń, miłość, masochizm.
Dzisiaj nasza rozmowa ogranicza się do tego, co ma mi podać, za każdym razem słyszy tą samą odpowiedź: MOJITO.
Z zamyślenia wyrywa mnie głos, jej głos. Ja niezmiennie odpowiadam MOJITO i spoglądam w te jej smutne oczy. Oczy, które nadal kocham. I nadal jestem dla nich gotowa rzucić wszystko: przyjaciół, rodzinę, pracę.
Tym razem tego nie zrobię… kładę na barze pieniądze i wychodzę. Idąc do domu, czuję jak łza spływa po moim policzku. Jak co tydzień mam nadzieję, że będzie to już ostatnia łza.
Data publikacji w portalu: 2011-02-26
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019