ZNALEZIONA NA IS

P.S.
"Pociąg osobowy (...) odjedzie z toru czwartego przy peronie piątym"
- No, i się zaczęło - pomyślałam. Zajęłam miejsce w przedziale i zatopiłam głowę w telefonie. Stukot kół pociągu z początku mi nie przeszkadzał, jednak z każdą mijającą godziną stawał się nie do zniesienia.
Po dwóch godzinach spędzonych na pisaniu sms-ów i odwracaniu uwagi od tej podróży wspomnieniami z ostatnich tygodni, kiedy to nic w moim życiu nie było tak, jak być powinno, wyszłam do toalety. Zamknęłam klapę, usiadłam na niej i wyciągnęłam L&M. Starając się 'delektować' każdym kolejnym buchem na moment zapomniałam, o denerwujących odgłosach pociągu. Wróciłam do przedziału i z nosem w telefonie spędziłam kolejne trzy godziny, odganiając od siebie myśli, które coraz bardziej nie pozwalały mi spokojnie usiedzieć w miejscu. Kolejna wycieczka do kibla, następna fajka,
powrót do przedziału. Tym razem, gdy usiadłam na swoim miejscu, głośniej przemówił rozsądek. Tak naprawdę nie wiedziałam, co mnie czeka..
Poznałam ją na portalu, wiadomości prywatne przerodziły się w sms-y, które po kilku dniach zamieniły się w wielogodzinne rozmowy telefoniczne. Karolina, bo tak miała na imię, zaintrygowała mnie na tyle, że zapragnęłam ją poznać 'w realu'. I oto siedzę tutaj, w wagonie oznaczonym numerem dwa, z nie swoją legitymacją, żeby zapłacić
mniej za bilet, i z coraz czarniejszymi myślami...
Planowo na miejscu miałam być za prawie osiem godzin, więc jedyne, co w tym momencie przychodziło mi na myśl to, to, że po dziesięciu minutach będziemy miały siebie dość, a resztę czasu spędzę na paleniu fajek w oczekiwaniu na wieczorny pociąg powrotny. "Bez ryzyka, nie ma zysku" powtarzałam sobie w myślach, by nie stracić resztek pewności siebie, która jeszcze przed odjazdem skutecznie odsuwała na bok czarne scenariusze.
Za dziesięć minut wysiądę z pociągu. Teraz już jest za późno, żeby się wycofać. Zaraz, zaraz, jakie wycofać? "Raz kozie śmierć"!
Wysoki mężczyzna mocno szarpnął drzwiami wagonu, otwierając je z trzaskiem. Bardzo niepewnie rozglądałam się dookoła, jednak poza pasażerami opuszczającymi pociąg, na peronie nie było żywego ducha.
- Wystawiła mnie - pomyślałam. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Karoliny. Niesamowicie spokojny głos w słuchawce, oświadczający, że za dosłownie dwie minuty będzie, uspokoił mnie nieco. Wyszłam przed dworzec i ze stoickim spokojem, który był absolutnie udawany, wyjęłam papierosa... Piętą rozgniotłam peta, wyjęłam telefon z kieszeni... nie było
wiadomości. Niepewnie uniosłam głowę, by rozejrzeć się dokoła.
Dostrzegłam ją w oddali, spokojnym krokiem zmierzała w moim kierunku. Uśmiechała się tak niewinnie, wyciągnęła prawą dłoń i przywitała się. W jej uśmiechu naprawdę można było się zakochać. W tym momencie cały udawany spokój szlag trafił. Nogi lekko się pode mną ugięły, a usta na moment zapomniały do czego służą. Zamieniłyśmy ze sobą kilka zdań, i ruszyłyśmy przed siebie. Nie planowałyśmy przebiegu spotkania. "Jakiś spacer, rozmowa, może piwo". Zmierzałyśmy w nieznanym mi kierunku. Rozmowa nie bardzo się 'kleiła'. Karolina szła z opuszczoną głową, unikając kontaktu wzrokowego. Na każde moje pytanie odpowiadała krótko. Po pierwszych dziesięciu minutach pomyślałam, że ma mnie już dość. Gdy atrzymałyśmy się przy galerii, poprosiła, abym na nią poczekała chwilę. Oparłam się o barierkę, a wzrok wtopiłam w niesamowity krajobraz jeziora i otaczających go małych domków. Wiedziałam, że już nie wróci. Wyjęłam kolejnego L&M, odpaliłam automatycznie i śledząc wzrokiem spacerujących wokół jeziora ludzi zastanawiałam się, czym ją tak bardzo rozczarowałam. Przeanalizowałam szybko te kilkanaście minut. Jedyne o czym teraz marzyłam, to zimne piwo, by schłodzić nieco rozgrzane do czerwoności myśli. W połowie zgasiłam papierosa z zamiarem spełnienia tego pragnienia.
- Idziemy? - usłyszałam zza pleców. Odwróciłam się i ponownie zobaczyłam ten niesamowity uśmiech...
W milczeniu szłyśmy kilka minut, co jakiś czas wymieniając parę zdań. Co chwila zerkałam w jej kierunku, by upewnić się, że jeszcze mi towarzyszy. Im dłużej szłyśmy, tym mniej słów potrzebowałam, wystarczyła sama jej obecność.
Weszłyśmy w wąską ścieżkę, która prowadziła przez niewielki lasek. Pozwoliłam jej pójść przodem. Złapałam ją za rękę, by zatrzymać ją na chwilę. Pragnęłam ją do siebie przytulić na moment. Jednak szybko zabrała rękę i ruszyła dalej. Dwa kroki dalej objęłam ją od tyłu. Byłam pewna, że wyrwie się z delikatnego uścisku i pomknie parę kroków przede mną, jednak ku mojemu zaskoczeniu, nic takiego nie miało miejsca. Przytuliłam się do jej pleców, a dłońmi objęłam ją w pasie. Na moment zatrzymał się czas, a zapach jej perfum otoczył spokojem moje skołatane myśli. Po chwili ruszyłyśmy dalej. Pół godziny później zatrzymałyśmy się w cichym miejscu nad jeziorem.
Oparła się o betonową zatoczkę. Popatrzyła mi prosto w oczy, co przez wzgląd na wcześniejszy brak kontaktu wzrokowego, bardzo mnie zaskoczyło. Mogłam się im teraz spokojnie przyjrzeć. Pierwszy raz spoglądałam komuś w oczy, nie dostrzegając w nich swego odbicia, lecz znajdując w nich radość, ukojenie i ogromną pewność siebie. Dodała do
tego ten niesamowity uśmiech, i nagle wszystko inne przestało mieć znaczenie. Zbliżyłam się do niej i chwyciłam jej dłoniw. Były delikatne, o wiele mniejsze od moich. Skontrastowane, jakby automatycznie splotły się i utworzyły jedność, którą mimo tak wielkiej odmienności, tworzyły doskonałą.
Delikatnie odgarnęłam swobodnie opadające włosy z jej policzka.Uśmiechała się nieśmiało, jednak nie unikała kontaktu wzrokowego. Błądziłam dłonią po jej twarzy, jak gdyby to pomogło mi uwiecznić tę chwilę. Zatoczyłam kciukiem koło wokół jej oczu, pozostawiając resztę dłoni na jej policzku. Skierowałam kciuk na jej usta, dotykając ich, zapragnęłam tylko jednego... Chwyciłam ją delikatnie za podbródek sugerując moje intencje, i gdy jej usta zbliżyły się do moich,
przekręciła głowę, a ja zastygłam zaskoczona. Tliła się we mnie iskierka litościwej nadziei, że może wrócimy z powrotem do tego momentu. Odchyliłam się i ujrzałam uśmiech zwycięzcy. Aż mi się oczy szerzej otworzyły i przeszedł mimowolny dreszcz, wtedy poczułam jakby to było zaplanowane. Odeszłam dwa kroki dalej, myśląc, że zbyt szybko
o to poprosiłam. Nie miałam jednak czasu na analizowanie tego dalej, gdyż zawołała mnie i zalotnie wskazała miejsce, w którym powinnam się znaleźć. Oparta o murek wydawała się jeszcze niższa niż była. "Jeszcze bliżej" - słysząc to zrobiłam pewny krok do przodu. Wtedy przytuliła mnie , a ja automatycznie uniosłam ręce, by objąć ją za szyję. Po raz kolejny czas stanął w miejscu, całe otoczenie zniknęło gdzieś w tle, a ja przymknęłam oczy, by całkowicie
oddać się tej chwili...
Data publikacji w portalu: 2011-08-17
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019