HEKTOR I TY

Stiliettoheels
Tak, nadszedł właśnie ten dzień ,,Wielki Dzień’’, to dziś spełnię marzenie swojego życia. Wszystko już przygotowane a przed oczyma jego widok. Piękny, masywny, kary ogier i ten szał w jego oczach. Nie wiem dlaczego, lecz kiedy spojrzał na mnie, wiedziałam, że chcę go mieć. Może nie jestem jeźdźcem wyborowym, ale już jako mała dziewczynka chciałam mieć swoje własne konie i teraz właśnie zrealizuje te marzenia. Czekam niespokojnie, aż przyjedzie koniowóz i w końcu będziesz mój. Wiem, że będzie trudno przyzwyczaić Hectora do nowej stajni i nowego otoczenia, ale czuje, że już niedługo staniemy się najlepszymi przyjaciółmi. Ty i ja brnąc przez pola i lasy staniemy się jednością. Mówiono mi, że jesteś ciężkim przypadkiem, nie pozwalasz do siebie podejść i szybko się denerwujesz, jednak dla mnie byłeś inny, spokojny. Pani Kasia zażartowała, że powinieneś należeć do mnie, bo mogę podejść, dotknąć Cię. Tak zaczęła się ta historia, miłości i przyjaźni. Siedziałam tak i czekałam i w końcu usłyszałam dźwięk samochodu i Twój głos. Spojrzałam na wjazd do posesji i ujrzałam Ciebie. Miałam wrażenie, że zobaczyłam Anioła. Moim oczom ukazała się piękna ciemnowłosa kobieta o hipnotyzującym uśmiechu. Boże, w życiu nie czułam czegoś takiego, czyżby motyle w brzuchu?! Niee! No gdzie ja?! Motyle w brzuchu?! Na widok jakiejś kobiety?! Nigdy w życiu!!
- Cześć! To numer 12? Miałam dostarczyć pod ten adres konia i…
- Tak! Cześć to ten nr a na przyczepie masz pewnie Hectora. W końcu już się nie mogłam doczekać- wypaliłam i momentalnie spaliłam buraka..
- Tak w rzeczy samej. Mogłabyś otworzyć bramę? Nie chce by Heck się spłoszył…
- Jasne! Już otwieram, wjeżdżaj…
Wewnątrz rozpierała mnie radość, byłam taka podniecona faktem, że w końcu mam swojego własnego konia. Nie było łatwo zmusić Hecka by wyszedł z wozu, no, ale widać było, że Pani piękna X ma rękę do tych zwierząt i chodziła z nim jak z pieskiem na smyczy... Ostatecznie koń został zaprowadzony do boksu a ja postanowiłam zaproponować nieznajomej zimny napój. Dopiero teraz zorientowałam się, że na dworze jest bardzo gorąco.
- Uf, w końcu się udało, może chcesz coś orzeźwiającego do picia?
- Chętnie.
Usiadłyśmy pod drzewem na ławeczce. I tak zaczęła się nasza znajomość. Dowiedziałam się, że masz na imię Olivia, masz 27 lat i od kilku lat pracujesz na rancho jako instruktorka jazdy konnej. Opowiadałaś mi o współpracy z ośrodkiem rehabilitacyjnym, w którym prowadzone są zajęcia z hipoterapii; o  opiece nad końmi, a ja z minuty na minutę byłam bardziej zafascynowana tym, co robisz i jaka jesteś. Nie wiem, co się ze mną działo, ale nie chciałam, by to było nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. Jeszcze długo rozmawiałyśmy o tych wspaniałych i szlachetnych zwierzętach, jakimi są konie, nie mam pojęcia, kiedy zapadł zmrok.
- Na mnie już czas, jest późno a muszę jeszcze pozamykać konie na rancho. Tak sobie pomyślałam, że może wpadnę zobaczyć, jak sobie radzisz z Heckiem. Wiem, jaki z niego trudny przypadek, ale słyszałam też, że Ciebie bardzo szybko zaakceptował. Nie masz nic przeciwko?
- Oczywiście, że nie i byłabym wdzięczna. Myślę o tym, by wyprowadzić go na parkur za dwa dni i jeśli będzie spokojny, to chciałabym go wylonżować i dosiąść. Więc może środa? Co Ty na to? - bardzo mnie ucieszyła myśl następnego spotkania z Tobą. Czekałam w milczeniu na Twoją odpowiedz.
- Środa? Hmm… myślę, że dam radę, ale dla pewności może podałabyś mi swój nr tel.? Napisze ci sms’a czy dam radę.
Podałam jej numer telefonu i grzecznie się pożegnałam. Bardzo fascynowała mi jej osoba. Była taka pewna siebie i opanowana i ten jej uśmiech… myślałam o niej cały wieczór i zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że fascynuje mi kobieta. Poszłam do stajni, przecież teraz mam obowiązek. Musiałam nakarmić konia i zacząć przyzwyczajać go do mojej osoby i nowego otoczenia. Siedziałam z nim dłuższy czas i zapomniałam o Bożym świecie. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Już nie pamiętam, kiedy dostałam sms’a o tak późnej porze, ciekawe kto to ,,Cześć Sara. Jak tam Heck? Dajesz sobie radę? O’’ na widok tej wiadomości zrobiło mi się gorąco. Nie sądziłam, że napisze. ,,Witam. Heck jest bardzo spokojny. Właśnie go wyczyściłam i zaraz idę do domu. Pewnie, że daję sobie radę póki co. Pozdrawiam’’. Wysłałam jej wiadomość. Czemu nie wymyśliłam czegoś ciekawszego? Mogłam powiedzieć, że boję się wejść do boksu, bo wierzga jak głupi i błagać ją o szybki przyjazd i pomoc w oswojeniu dzikiego ogiera heheh… No, ale liczę na środę, znowu ją zobaczę…
Następnego dnia nie zdążyłam się jeszcze porządnie obudzić, już wydarłam do stajni. Trzeba nakarmić konia, dać mu wody. Jest taka piękna pogoda, może by go tak wyprowadzić na parkur... weszłam do boksu, założyłam mu kantar i przypięłam linkę. Powoli, ze strachem wyprowadziłam go na zewnątrz. No i się zaczęło, nagle stał się niespokojny i zaczął rżeć. Ciężko było mi go utrzymać, ale nie poddałam się i na upartego prowadziłam go na wybieg. Nie było łatwo, skubany ma w sobie masę siły. Zdziwiło mnie to, że nagle zrobił się taki dziki. Zawsze, jak prowadziłam go na uwięzi na rancho był spokojny a teraz diabeł w niego wstąpił. Może to wina zmiany miejsca? Przyzwyczai się. I w tym momencie mnie olśniło tak! Napisze sms’a do Olivii, dlaczego stał się taki niespokojny i czy jest na to jakiś sposób. Niby nic a jednak, o tak!
,,Hej. Mam pytanie. Postanowiłam dziś wyprowadzić Hecka na parkur. I nagle, gdy wyszedł na zewnątrz, stał się bardzo niespokojny i nie wiem, dlaczego. Nigdy nie sprawiał mi takich problemów. Masz na to jakaś radę?’’
Długo czekałam na odpowiedź, ale telefon milczał, więc odpuściłam. Może jest zajęta albo nie ma ochoty pisać... a tam, zobaczymy.. siedziałam długo na ogrodzeniu i wpatrywałam się w MOJEGO konika, rozmyślałam o tym, czy sobie poradzę, czy będę potrafiła się nim należycie zająć.
- UWAŻAJ, bo zlecisz i się poobijasz!
Na dźwięk tego głosu podskoczyłam jak oparzona. Odwróciłam się i znów ujrzałam Anioła. Stałaś oparta o bramę i się uśmiechałaś.
- Cześć. Co tu robisz? - co za głupie pytanie zeskoczyłam i podeszłam do Ciebie.
- Stoję a co mam robić? Leżeć nie będę. He He. A tak na poważnie to dostałam Twoją wiadomość i stwierdziłam, że opis, co należy zrobić, nie ma sensu i oto jestem. Chyba nie masz nic przeciwko?
- Niee! Jasne, że nie. Cieszę się, że Cie widzę – i jak zwykle za dużo powiedziałam i spaliłam buraka. Ale Ty udałaś, że nic takiego nie powiedziałam. Wzięłaś uwiąz i pokazałaś mi, jak go założyć, by koń był posłuszny. Szczerze to nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż ogiery są bardziej niespokojne. I w tym momencie zaproponowałaś mi pomoc. Powiedziałaś, że pomożesz mi się z nim oswoić i pokażesz kilka sztuczek. A ja? Wiadomo, byłam w siódmym niebie. Od tego momentu widziałyśmy się codziennie. Przyjeżdżałaś i pomagałaś mi w opiece nad koniem. Nasza znajomość też stawała się coraz bardziej zażyła. Każdy Twój przypadkowy dotyk sprawiał, że dostawałam gęsiej skórki. Uwielbiałam spędzać z Tobą czas i z niecierpliwością czekałam na każde następne spotkanie i na każdą lekcję konnej jazdy.
- Wiesz, tak sobie myślę, może jutro przyjedziesz na rancho i pojedziemy konno w teren. Co Ty na to?
- Ja w teren? Ale..
- No co, ale? Przecież umiesz jeździć! Zobaczysz, będzie fajnie, no zgódź się!
Chwyciłaś mnie za rękę i patrzyłaś na mnie swoimi pięknymi, brązowymi oczyma. Wiadomo, że Ci nie odmówiłam, umówiłyśmy się na godzinę 13. Wcześniej miałaś naukę jazdy z dzieciakami. Czekałam na jutro. Po oswojeniu się z Tobą, stawałam się coraz bardziej pewna tego, że mi się podobasz. Spotykałam się z wieloma mężczyznami, ale nigdy do żadnego nie czułam tego, co do Ciebie. Nawet Twoje spojrzenie sprawiało, że byłam w niebie. Zastanawiałam się, czy masz tak samo. Nie dawałaś żadnych znaków. Nic nigdy nie mówiłaś o swoim życiu. Wiedziałam tylko, że jesteś singlem, bo nie poznałaś jeszcze odpowiedniej osoby. Ja opowiadałam Ci o moich nieudanych miłostkach i ostatnim facecie, który poszedł w długą ze swoja byłą kobietą. Było, minęło, czas zacząć nowy rozdział. Chcę spróbować z kobietą, bo dopiero teraz dotarło do mnie, że mogę być lesbijką.
Następnego dnia, jak co ranek nakarmiłam Hectora i wyprowadziłam na wybieg, po czym poszłam się ubrać na nasza przejażdżkę. Bryczesy, oficerki i zwykły T–Shirt. Zrobiłam sobie delikatny makijaż i pojechałam.
Byłam bardzo zdenerwowana, ale w głębi duszy wiedziałam, czego chce i liczyłam, że będziesz chciała tego samego. Wjechałam na rancho i napisałam Ci eskę. Szybko odpowiedziałaś, że mam wejść do budynku obok stajni. Weszłam do środka i stanęłam jak wryta. Stałaś w samym ręczniku z mokrymi włosami.
- Przepraszam, że jestem nie gotowa, ale lekcję się nieco przedłużyły, zaraz będę gotowa- uśmiechnęłaś się tak słodko i wyszłaś do pokoju czy gdzieś.
Stałam jak wryta. Nigdy, przenigdy nie podobała mi się żadna kobieta. Usiadłam na kanapie i czekałam, aż się w końcu wyroisz. Gdy przyszłaś, nagle miałam ochotę przytulić Cię mocno i pocałować… niestety, aż taka odważna nigdy nie byłam, poza tym nie chciałam stracić tego, co miałam - naszej znajomości.
- Jestem gotowa!
- No, w końcu! Szykujesz się, jak na randkę, hehe
- Nigdy nic nie wiadomo- uśmiechnęłaś się i wyszłaś a ja stałam jak wryta… jej…
W końcu pojechałyśmy w stronę rzeki. Oczywiście po drodze chciałam się popisać i zaproponowałam zawody. Jechałyśmy konno pełnym galopem ponad kilometr, ale wiadomo nie miałam z Tobą szans. Dojeżdżając już spokojnym stepem nad rzekę powiedziałaś, że za wygranie należy Ci się nagroda.
- Więc co chcesz?
- A co mi dasz?
- Nie wiem, co chcesz… podpowiedz mi…
- Zaraz się dowiesz- uśmiechnęłaś się i popędziłaś konia do galopu. Zanim Cię dogoniłam, siedziałaś już przy wodzie i czekałaś. Zsiadłam z konia i podeszłam do Ciebie.
- O, Ty zarazo, uciekasz mi?
- Ja po prostu się Ciebie boję hehe…
- Mnie? Dlaczego?
- Żartowałam. Nie boję się Ciebie tylko siebie... wiesz Sara, nie wiem, co się ze mną dzieje. Od kilku tygodni jestem strasznie rozkojarzona.
- Dlaczego? Zakochałaś się może, co?
W tym momencie spojrzałaś mi bardzo głęboko w oczy, na moje usta i zaczęłaś się przybliżać. Delikatnie musnęłaś moje usta i za chwilę pocałowałaś mnie namiętnie. Poczułam straszne podniecenie. Pierwszy raz w życiu miałam motyle w brzuchu. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Odwzajemniłam Twój pocałunek równie namiętnie i żarliwie. Przerywając nasz pierwszy pocałunek dyszałyśmy jak po przebiegnięciu maratonu.
- Od dawna chciałam to zrobić - powiedziałaś
- I czemu nie zrobiłaś?
- Dlatego, że nie byłam pewna czy tego chcesz.
- Dobrze wiedziałaś, że tego chciałam..
-Może i wiedziałam. Ale wolałam zaczekać właśnie na taką chwile - i znów mnie pocałowałaś. Drugi pocałunek był bardziej śmiały, namiętny. Leżałyśmy przytulone na trawie. Wpatrywałyśmy się w chmury i milczałyśmy. Niby nic a jednak tak wiele…
- Co, wracamy?
- Nie chce mi się. Za dobrze mi tu z Tobą - powiedziałam i dałam Ci delikatnego całusa.
- Mi też jest dobrze, ale już czas.
- Dobra! Ścigamy się!- szybko wsiadłam na konia i pognałam w stronę rancha. Widziałam, że trzymasz się blisko, ale mnie nie wyprzedzasz.
- Ha, wygrałam!
- I co w związku z tym?
- A nic, nic - uśmiechnęłam się i zaczęłam rozbierać konia. Jakoś teraz rozmowa przestała się kleić. Chciałam po prostu Cię przytulic i zostać tak na zawsze. Kombinowałam, co zrobić, by zostać z nią dłużej.
- To jaką chcesz nagrodę?
- A co mi dasz?
- Co tylko chcesz- znowu ten uśmiech hipnotic. Podeszłaś i dałaś mi buziaka.
- To mam pomysł. W nagrodę pójdziesz ze mną na ognisko do mojej koleżanki. Co Ty na to?
- Dziś? Hm, eee, no nie wiem..
- Zajęta jesteś?
- Nie o to chodzi. Zgoda!
Ucieszyłam się jak małe dziecko. Plan doskonały, ognisko romantico, parę piwek na odwagę i zobaczymy, co będzie. Umówiłyśmy się na 20 u mnie. Szykowałam się i jak zawsze nie wiedziałam, co założyć. Rozpuściłam włosy, make- up.. no, wyglądam przyzwoicie, ale co z ubraniem. W końcu postanowiłam ubrać się na sportowo. Jeansy i biała bluzka z dekoltem. Szału ni ma, ale nie jest źle. Byłaś przed czasem. Gdy Cię ujrzałam, stanęłam jak wryta. Wyglądałaś przepięknie. Obcisła biała sukienka podkreślała Twoje zgrabne ciało. Zamiast iść na ognisko, miałam ochotę zedrzeć to z Ciebie i kochać się do białego rana.
- Wyglądasz bosko! – powiedziałam cicho i dałam Ci cmoka w policzek.
- Dziękuję, Ty też!
Parę minut po 20 wyszłyśmy ode mnie i powoli trzymając się za ręce szłyśmy do Angeli. Jak się okazało obie moje przyjaciółki dobrze się znały, ponieważ Olivia uczy jej córeczkę jeździć konno. Imprezka była luźna i sympatyczna. Wypiłyśmy kilka piwek, rozmawiałyśmy ze wszystkimi, nawet trochę potańczyłam z kolegami. Już zmęczona usiadłam obok ,,mojego’’ Anioła. Spojrzała na mnie tak głęboko, że zapragnęłam ją pocałować tu i teraz przy wszystkich.
- Sara, może już będziemy się zbierać. Jestem zmęczona a jak wypiję jeszcze jedno piwo, to już nie będę wstanie prowadzić auta.
- Hm… to może wypij jeszcze ze dwa i zostań do jutra- puściłam jej oko i poszłam w kierunku łazienki.
Kiedy stałam tak pod drzwiami, i nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach i usłyszałam szept do ucha ,, Jeśli chcesz, bym została, wystarczy powiedzieć, nie musisz mnie upijać’’ i poczułam cmoknięcie w szyję. Odwróciłam się do niej. I powiedziałam, że bardzo tego chce. Pocałowałaś mnie tak zmysłowo i namiętnie. Ach to dopiero był pocałunek. Grzecznie pożegnałyśmy się ze wszystkimi i poszłyśmy do mnie. Po drodze co chwile robiłyśmy mały przystanek na buziaka. Byłam strasznie podniecona, aczkolwiek bałam się tego, co miało się zdarzyć. Nigdy w życiu nie spałam z kobietą i dopiero teraz to do mnie dotarło.
- Kotku… ale ja nigdy…
- Ciii... nie bój się. Nie zrobisz niczego. na co nie miałabym ochoty. Poddaj się po prostu temu, co czujesz a dalej samo się potoczy.
W końcu dotarłyśmy do mnie. Byłam wystraszona i speszona, lecz zdecydowana. Nie wiem, kiedy moje serce zaczęło bić dla Ciebie. Uszykowałam łóżko, jedno łóżko a Ty zapytałaś, czy pójdę z Tobą pod prysznic i pocałowałaś mnie delikatnie. Oczywiście, zgodziłam się nieco nieśmiało.
Poszłyśmy do łazienki, podeszłaś do mnie i zapytałaś czy się boję. Przytaknęłamm lecz Ty się tylko uśmiechnęłaś i zaczęłaś rozbierać. Po chwili poszłam w Twoje ślady. Weszłyśmy pod prysznic a ja napawałam się widokiem Twojego nagiego i idealnego ciała. Strach minął, pozostało pożądanie i podniecenie. Zaczęłyśmy się delikatnie całować i dotykać. Moje ręce wodzące po Twoim ciele. Pocałunki w szyję powoli, namiętnie, zmysłowo. Nawet nie wiem, kiedy przestała lecieć woda. Poszłyśmy do sypialni. Położyłaś się na łóżku i patrzyłaś na mnie z błyskiem w oczach.
- Chodź, Kochanie.
Podeszłam do łóżka a Ty chwyciłaś mnie za rękę i pociągnęłaś na siebie. Nasze ciała się zetknęły. Spojrzałaś mi głęboko w oczy i delikatnie pocałowałaś. Po chwili pożądanie wzięło górę. Całowałam Cię po szyi, powoli i delikatnie. Podziwiałam każdy kawałek Twojego ciała, wodząc rękoma w górę i dół. Czułam jak drżysz. Nie przestając Cie całować schodziłam językiem w dół a Ty wiłaś się na łóżku i cicho pojękiwałaś. Dotknęłam językiem twojej krainy rozkoszy, powoli zaczęłam ją całować lizać, ssać. Twoje ciało wygięło się w łuk, czułam, jak dochodzisz. I znów zaczęłam wędrówkę ustami w górę aż do Twoich ust. Pocałowałaś mnie namiętnie i odwzajemniłaś to, co dałam Ci przed chwilą. Już po wszystkim wtuliłaś się we mnie i zasnęłaś.
Obudziłam się a Ty ciągle byłaś przy mnie. Czułam całe Twoje ciało całą Ciebie. Otworzyłaś oczka, powiedziałaś ze mnie kochasz i zasnęłaś dalej.
Tak oto narodziła się wielka miłość. Minęło już kilka lat a my nadal jesteśmy razem szczęśliwe i zakochane. Otworzyłyśmy własne rancho i teraz już u siebie prowadzisz zajęcia z hipoterapii. Spełniając marzenie z dzieciństwa odkryłam swoją wielką miłość. Już nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne. Bo mam Ciebie!
Data publikacji w portalu: 2012-10-04
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

OPOWIADANIA STILIETTOHEELS

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019