NOCNA ŻEGLUGA

Gosia
Było już ciemno i późno, czekałam niecierpliwie. Z za ściany dobiegło rytmiczne klikanie tabletu.

- Słonko..., zaraz usnę, proszę Cię!

- Już kończę kotku, tylko wyślę sprawozdanie, myję się i za minutkę jestem.

Jak zwykle przegrywam z głupim komputerem... Mam tego dosyć. Odechciewa mi się!

Zrezygnowana kładę się twarzą na kołdrze i natychmiast zanurzam się w chłodnym materiale...

Słyszę sygnał wyłączanego sprzętu, energiczne kroki, szum wody.

Złość mija, tak szybko, jak się pojawiła.

Dobrze mi.

Tak miło odpocząć po całym dniu. Czuję jak ciężko zapadam się w pościeli. Czy zdołam dziś jeszcze coś z siebie wykrzesać?

Leżę... przewracam się na plecy, myśli krążą. Oczy same się zamykają, jednak czekam.

Widzę ją nagą, przechodzącą korytarzem. Zbiera ubrania. Uśmiecha się. Jest taka piękna! Nigdy nie myślałam, że tak właśnie będzie wyglądać moja kobieta. A teraz widzę ją i jej ciało jest doskonałe. Pełne i mocne, rumiane uda, kępa rudych włosków, mały umięśniony brzuszek i wyraźnie zarysowana talia. Wyżej moje dwa kochane aniołki kraśnieją w pełni. To ich czas, są znacznie większe niż na co dzień. Idealne. Otoczone smukłymi, umięśnionymi ramionami, na które spływają gęste, kasztanowe loki. Szyja i te cudowne zagłębienia przy obojczykach.

Uwielbiam je całować i gryźć, gdy fala namiętności unosi się we mnie i eksploduje. Zatapiam się w nią zębami, drapieżnie i delikatnie zarazem, aby jej skóra nie nosiła nazajutrz moich miłosnych tatuaży. Nie zawsze się udaje. Ale przecież apaszki dodają elegancji.

Odwraca się, jej nagie plecy są delikatnie i pęknie wyrzeźbione. To z pewnością zasługa jej wioślarskiej pasji. Pośladki są pełne, krągłe i jędrne, aż proszą, by ich dotknąć. Migają tyły kolan, białe podeszwy stóp i cudownie smukłe pęciny. Te nóżki naprawdę są warte zachwytu!
Drzwi łazienki zamykają się znajomym, żałosnym zaśpiewem. Wypadałoby je wreszcie nasmarować.Wyobrażam sobie jak prysznic ciepłym strumieniem spłukuje z niej wszystkie troski tego dnia, krople spływają po jej ciele. Żwawo harcują przeskakując to tu ,to tam i leniwie opływają błogie pagórki i doliny.
Słyszę zakręcanie wody i szmer ręcznika na rozgrzanym ciele. Oczyma wyobraźni widzę zaparowane lustra łazienki. Gasi światła, dobiega mnie zgrzyt klamki i delikatne kroki. Łóżko spokojnie ugina się przyjmując kolejnego gościa. Czuje na sobie spojrzenie, ciepły wzrok pełen uśmiechu i czułości.Słyszę miarowy oddech. Nie otwieram oczu. Tak mi dobrze...
- Jestem kochanie - słyszę szept - Pędziłam jak na skrzydłach. Delikatne dłonie dotykają mojej twarzy.
- Byłaś cierpliwa. Mam dla Ciebie prezent!
Całuje szczyty moich policzków i zmęczone powieki. Zmysłowo bawi się moimi rzęsami.Słyszę odgłos odkręcanej pokrywki i po chwili rozlewa się mój ukochany zapach. Chłodne dłonie zaczynają wędrować po mojej twarzy, lepki żel rozkosznie ślizga się po policzkach, szyi i  skroniach. Nasze usta się spotykają. Na przemian ostrożnie i gwałtownie.
- Spokojnie - szepcze - Mamy czas. Chcę Cię poczuć.

Nasze ubrania niedbale lądują gdzieś w pobliżu. Płyniemy subtelnie, delikatnie, bez pośpiechu. Jak niewidome, w półmroku, badamy się dotykiem i napawamy ekscytującym pięknem. Zachwycamy się magiczną bliskością i tłumionym pożądaniem. Czas się zatrzymał. Zmęczenie i senność uleciały, oddając miejsce gorącemu pragnieniu. Moja kobieta spływa po mnie niczym krople wody, pieszcząc dłońmi i ustami, eksplorując i doceniając kolejne centymetry mojego ciała.
Przejmuję stery. Zdejmuję ją z siebie i kładę na plecy. Szarpie ją z lubością za biodra, układam na środku posłania i zasiadam na niej jak królowa! Trzymam ją za ręce i napawam się swoją władzą patrząc jej prowokacyjnie w oczy. Drażnię ją pocałunkami, a gdy jej usta zachłannie mnie łakną, uciekam. Wije się, jak w potrzasku, a ja bawię się cudnymi piersiami, upajając się jej jękami, drżeniem i rosnącym wzajemnym podnieceniem. Splatamy się niczym zapaśniczki i znów ja ląduje na dole, a moje piersi otrzymują potężną dawkę rozkoszy...
Już czas.
Znów ją przewracam. W kotłowaninie przegrane kołdry i poduszki chowają sie pod ściana i na podłodze, ubrania zaginęły gdzieś w boju, tylko muzyka niewzruszenie sączy się ponad nami, choć już dawno przestałyśmy jej słuchać.
Przywieramy do siebie mocno. Jest cała moja, ja też nie należę już tylko do siebie. W rytmicznym tańcu nasze nagie piersi ocierają się o siebie, a gorące brzuchy ślizgają się we wspólnym pocie. Łona cudownie drapią, wnętrza wyścieła wilgoć. I tylko biodra nieporadnie kaleczą swą kościstością. Usta i dłonie szaleją w ekstazie. Odpływamy. Nie! Dopływamy.
I coraz bliżej widać brzeg, coraz więcej zwiastujących go okrzyków radości. Woda zamiast pokornieć pieni wzburzone fale, jak podczas sztormu. Rozkosz miesza się z bólem, a szczęście z ekstazą. Uwalniam zagryzione ciało nie tłumiąc już syren pokładowych i wyginam się niczym sprężysty żagiel, który pochwycił utęskniony wiatr, by już po chwili stać się jedynie bezsilnym, połamanym wrakiem, wyrzuconym bez życia na brzeg. Rozbijamy się.
Leżymy półprzytomne i szczęśliwe. Chłoniemy ciepło naszych rozpalonych ciał, uspokajamy wzburzone wichurą serca i gorączkowo rozedrgany oddech. Uśmiechem i pocałunkiem dziękujemy sobie za ten zwycięski rejs. Leżę bez ducha na jej piersi. Tak dobrze...
Jeszcze chwila i usnę, dlatego wstaję energicznie. Błyskawicznie się ubieramy, wyłączam muzykę i uchylam okno. Wtulamy się w siebie z lubością. Czuję przy brzuchu jej tyłeczek, który na nowo rozbudza w moim wnętrzu pulsująco - mrowiące, bolesno - cudowne pragnienie.
Oplatam ją rękoma, wtulam twarz w szyję i napełniam się zapachem jej miękkich włosów.
- Dobranoc sztormiku - słyszę - byłaś cudowna!
Uśmiecham się i całuję ją czule w odsłonięte ramię. Zasypiam szczęśliwa i stapiam się w jedno z tym czasem i z tym miejscem. Płynę i jest mi dobrze. Rozpuszczam się. Nie wiem, czy jestem sobą, czy może tylko wodą, a może już mnie wcale nie ma. Pod niebem krążą mewy, fale miarowo chlupocą rozbijając się o brzeg. Pachnie solą i rybami, jest tak spokojnie...

Wzdrygam się gwałtownie, gdy nagle czuję dotyk na ramieniu. To Ty. Spoglądam nieprzytomnie na szafkę z elektrycznym budzikiem - 1:13. Aha...
- Przepraszam Rybko... - szepczesz przytulając się do mnie plecami - nie chciałam Cię budzić. Obiecuję jutro skończyć wcześniej i zabrać Cię na piękny rejs !
Data publikacji w portalu: 2013-10-14
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019