CZERWONE WINO

I...q
Chciałabym by tak
Wrócić było można
Wygrać co przegrane
Naprawić co zburzone

U wschodnich wybrzeży prawej półkuli mózgowej drepczą słonie wspomnień z długimi trąbami wyobraźni. Często mnie pytasz, gdzie leży granica między absurdem a surrealizmem w moim wykonaniu. Z przekorą odpowiadam, że jest płynna i dość ciężko ją zauważyć. Z jeszcze większą przekorą śpiewam, że siedzę przy tobie, czuwam, choć o tym nie wiesz… a ty śpisz….
Obudziłam się podłączona do kroplówki. Ze stwierdzoną ataksją ruchową po nieprzypadkowym nadużyciu leków, które i tak nikomu nie mogłyby zrobić krzywdy. Slajdy wyobraźni, lekko pokrwawione nadgarstki, dolna warga rozgryziona z bezsilności. Migawki wspomnień.
Zwykłaś mawiać, że muzyka której słucham to muzyka ludzi nieszczęśliwych i wariatów. Uśmiechnęłam się – dookoła jacyś ludzie mówiący w średnio zrozumiałym dla mnie języku. Igła przebijała mi przegub prawie na wylot. Nie mogłam usnąć. Wmawiam sobie, że nie pamiętam, co się stało. W głowie układam sobie schemat rozmowy z lekarzem, byle mnie jak najszybciej wypisali. Słyszałam nieprzypadkowo, że i tak będę musiała w szpitalu spędzić przy najmniej weekend. To zabawne – pomyślałam – weekend w szpitalu. Jakbym nie mogła się wybrać do SPA. Idiotyzm.
Wierzę, że nic w życiu nie dzieje się przypadkowo. Gdzieś z drugiego końca korytarza dobiegają znajome dźwięki. Dźwięki szaleństwa: mgły wyciągają ręce, więcej nic się nie dzieje….i tylko ty, nic nie wiesz…. Mi też się śniło. Kiedyś, dawno temu miałam sny. Ostatnio miewam same koszmary. W miejscu, gdzie miałam igłę, nagle pojawiało się coraz więcej krwi. Wiedziałam już, że cokolwiek będzie się działo, nie usnę. Pamiętam też, że poczęstowali mnie dość silną dawką leków uspokajających na dzień dobry. Padłam po nich tracąc zdolność koncentracji i nie bardzo wiedząc, co się dzieje.
Chodzić i tak nie mogłam. Jakakolwiek próba wstania kończyła się lądowaniem na podłodze. Tym razem wiedziałam, co się dzieje tu i teraz. Nie wiedziałam jednak, co będzie dalej. Na wypisie ze szpitala adnotacja: stwierdzone zaburzenie F 30.6 – osobowość chwiejna emocjonalnie.
Oficjalna wersja dla świata po postawieniu jakże trafnej diagnozy przez lekarzy brzmiała: robiłam badania w szpitalu na oddziale psychiatrycznym na temat traktowania pacjentów. Wyparcie.
- ma pani bardzo silne mechanizmy obronne. Sprawiają, że świat, w którym pani żyje jest irracjonalny i pozbawiony granic….
Jak już mówiłam, nic w życiu nie dzieje się przypadkowo. Poznałam terapeutę. Cudownego speca od schematów działania mojej wyobraźni. Zdziałałam cuda, żeby wyjść po kilku dniach. Miałam zostać dwa miesiące. Brak mojej zgody i obrona wszelkimi dostępnymi środkami. Stekiem bzdur i kłamstw.
Abstrakcja
Zaklęta w marmur klęczę w mokrej ziemi…
Warszawa. Miejsce, w którym nagle doznaję migreny, amnezji, ataksji i wszelkich innych chorób cywilizacyjnych, wynikających z faktu, że wywodzę się z zupełnie innych, spokojniejszych i bardziej stabilnych regionów tego świata. Warszawa. Znów to samo dziwne uczucie samotności i pustki. Szanowni państwo, nie mogłam zostać ponieważ mam zaplanowany lot w jedną stronę donikąd. Bilet w trakcie drukowania. Całym światem sny….
Schemat postępowania dość znany. Przerabiałam go już. Ponad 10 lat temu…W takich warunkach zawsze najlepsza jest kawa. I tabletki przeciwbólowe. Siadłam zatem w miejscu, gdzie podobno podają dobrą kawę, a przynajmniej podawali 10 lat temu i zamówiłam… margaritę truskawkową. Oto nastał dzień, w którym wracam do czerwonego wina i margarity. Kelner w wielkim pomarańczowym sombrero postanowił przynieść mi pół litra magicznego trunku z truskawkami. Na obrzeżach szklanej półkuli mózgowej, przez którą wciąż przewija się zbyt dużo wspomnień, osadzono dużą dawkę cukru.
- jakieś specjalne życzenia ? – zapytał stawiając ją przede mną. Miałam wrażenie, że już go widziałam. Że tak dobrze znam ten scenariusz. Teraz jedynie jestem tylko trochę bogatsza. Śniło mi się, że kochałam ciebie jak jeszcze nikt…
- czerwone wino, później fortepian, i przez cały czas dużo gitary, melancholii i nostalgii - oczywiście – odparł i zniknął za kontuarem.
„wedle woli twej będę w ciszy trwać… jak już kiedyś raz, nim się zaczął świat”.
Och tak, cudownie. Pora sobie przywrócić pamięć. Wymazać to, czego zupełnie nie potrzebuję, żeby dalej żyć. Podjąć jakąś ważniejszą decyzję. Byłaś – zniknęłaś. I niech tak zostanie. Nagle po tylu długich latach stwierdzasz, że jedyną najbardziej sensowną decyzją, którą możesz podjąć jest zniknięcie (jak mam tobie ufać? Jak aniołów swoich szukać, pewnie stąpać by nie upaść do twoich stóp?). Może na początek… zapomnij. Och, Aś, zapomnij.
- skąd ja wiedziałam, że akurat dzisiaj i akurat przy tym trunku i o tej godzinie tu będziesz? – usłyszałam za swoimi plecami tak dobrze znany głos. Uśmiechnęłam się. Odwróciłam wskazując fotel na przeciwko siebie i poprosiłam kelnera o jeszcze jeden identyczny trunek.
- odpowiedziałabym, że nie wiem, ale to nieprawda. Odkąd pamiętam, zawsze to tak działa. Zawsze kiedy spada na mnie wielka czekoladowa literka M.
Lewa strona literki M. a w kombajnie kury zebrane po wioskach.
- myślałam, że zaczniesz od kawy, ale jak widzę próbujesz sobie właśnie ułożyć życie…- zlustrowała moje bagaże, których nie było zbyt wiele, obrzeża cukru na szkle do połowy już przez mnie zlizane i spojrzała mi głęboko w oczy.
- zapamiętam, by słowa moje nie wyprzedziły uczuć – odpowiedziałam nieco nostalgicznie nie wiedząc jeszcze, co tak właściwie zrobię ze sobą, jak skończę pić. A właściwie się delektować.
- wiesz, że zawsze możesz zostać u mnie, tak długo jak tego potrzebujesz – uśmiechnęła się dodając – jakoś zniosę tę twoją muzykę, przy której zabija się więcej ludzi niż rodzi. I jednocześnie tak dobrze cię znam, że wiem, że i tak nie skorzystasz z mojej propozycji.
Rzeczywiście. Znała mnie bardzo dobrze. Nie miałam już 18 lat. Ani chęci zawracać nikomu głowy swoją jakże skromną osobą. Na hotel też nie miałam chęci. A co do samotności, to akurat miałam pewien ambiwalentny stosunek.
- kiedy masz wolne ? – zapytałam wertując telefon w poszukiwaniu straconego czasu.
- od dzisiaj do piątku – odpowiedziała przyglądając mi się z uśmiechem. Znała mnie na tyle dobrze, że wiedziała co robię i do czego to zmierza.
- o 19 mamy samolot – rzuciłam sącząc przez słomkę cień przyszłości.
- Alicante o tej porze roku jest znacznie cieplejsze niż Polska. Powiesz tyle, ile uznasz, że masz chęć.
Jak zawsze. Kiedyś ktoś rzekł, że boję się samotności. Otóż nie, nie boję się. W tym szaleństwie jest metoda. Samotność nikogo nie rani.
- tak na marginesie, znowu postanowiłaś zniknąć?
Tak na marginesie naprawdę za dobrze mnie znasz.
- powiedz mi, gdzie ja wczoraj byłam? Czy naprawdę stamtąd wróciłam….? Pamiętam jakieś ciemne schody, upadek w otchłań a za mną śmiech…
- trochę w takim razie jeszcze potrwa, zanim rzeczywiście się złożysz. Cieszę się, że jesteś.
Cieszę się, że jesteś. Boże, jak mi dawno nikt tak nie mówił. Z przekorą zaczęłam cedzić jej słowa powtarzając literka po literce
- c i e s z ę s i ę ż e j e s t e ś ……
- wiesz co jest najbardziej zabawne na świecie? Zaczęłaś znikać od mnie, a skończyłaś na znikaniu w moim towarzystwie…
Roześmiała się. Miała rację. Ale to dlatego, że ten jeden przypadek był bardzo wyjątkowy. Od zawsze uważałam, że może nie do końca mamy wpływ na to, kogo spotkamy, ale na pewno mamy wpływ na to, kto z nami zostanie. Ona najpierw była przyjacielem. I została nim do dzisiaj. Bez względu na to, czy milczę rok, czy dwa, czy próbuję zrobić ze swoim życiem coś mniej lub bardziej konstruktywnego, co pochwala bądź nie. Wstała i mnie przytuliła.
- twoja artystyczna dusza kiedyś cię zabije, nie pochwalam tego, co robisz, i zrobiłaś, ale chciałabym, żebyś mi o tym opowiedziała – szepnęła trzymając mnie w ramionach – zawsze jak cię słucham, to dochodzę do wniosku, że masz najbardziej interesujące życie na świecie.
Szkoda tylko, że osobiście się nie interesowałam tym życiem. I tak, też mi brakowało opcji „widzimy się na lotnisku o tej i o tej”. Milion przemyśleń wrzuciłam w bagaż podręczny i lekko odurzona działaniem rzeczywistości wsiadłam w taksówkę na lotnisko. Skamieniałam znikając. I pojawiając się jednocześnie. Spojrzałam na swoje odbicie. Kolczyk w brwi, czarny długi płaszcz, glany pięknie przyozdobione kolcami i czerwona róża wszyta w czarną bluzkę. I tak urodziła się pierwsza myśl
- już nigdy nie założę niczego, co nie jest w kolorze czarnym. Wróciłam. Taka jestem, taka byłam i tak umrę. A jeśli ten samolot wpadnie do oceanu, to i tak nie umrę.
„nocą z nieba pada deszcz….
Śpi woda, słychać szept..
Zmieniona w kamień piję ten…
Słodki koktajl snów z marzeniami
…..proszę oddaj mi”….
Data publikacji w portalu: 2014-04-05
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też jestem znaną lesbijką. Może kiedyś dopiszą mnie do list. Chciałabym mieć kiedyś certyfikat lesbijki i legitymację jakąś, jak dowód osobisty, żeby mieć to formalnie jakoś w urzędach... opinia dodana 2019-04-30 23:11:13
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019