GORĄCA ZIMA

Memyselfandi85
Niewdzięczna zima zawitała do miasta, ale w końcu spadł śnieg, na który A. tak czekała, by móc skoczyć ze znajomymi na urlop na narty. Niedługo potem wszyscy znaleźli się w upragnionym kurorcie narciarskim w Austrii.
A. właśnie odzyskała pełną radość życia po rozstaniu ze swoją byłą partnerką. Ten wyjazd napawał ją ogromnym entuzjazmem i nadzieją na rozpoczęcie nowego rozdziału w jej życiu.
Drugiego dnia pobytu w hotelu, w którym wynajmowali pokoje, zawrzało za sprawą zorganizowanej wycieczki z Polski, która przyjechała, by korzystać z uroku Alp.
Mijając rano hotelową recepcję, oczom A. ukazał się widok kogoś, obok kogo nie można było przejść obojętnie. Piękna, blondwłosa kobieta, o uwodzicielskim spojrzeniu, całkiem sprawnie ogarniała grupę rozproszonych w holu ludzi. W tle dało się słyszeć, jak kilku Panów z grupy usilnie próbowało poderwać swoją instruktorkę jazdy, ale inteligentna puenta w ich kierunku szybko ich uciszyła, co A. bardzo się spodobało. Zaciekawienie, jakie wywołała nieznajoma, omal nie spowodowało zatrzymana się A. na szklanych drzwiach wyjściowych, gdyby nie ostrzeżenie przyjaciółki, która skwitowała to słowami „Tylko nie atakuj tej biednej kobiety przy wszystkich”. Po krótkiej prezentacji środkowego palca swojej przyjaciółce A. jak natchniona poszła na stok.
Wieczorem wszyscy postanowili odwiedzić hotelowy bar i uczcić wyjazd. Do baru również zawitała Ona wraz z kilkoma osobami z wycieczki. A. od razu ją zauważyła i wodziła za Nią wzrokiem, by uchwycić choć na chwilę jej spojrzenie. Po kilku drinkach udając się w kierunku toalety, łapiąc już prawie za klamkę, A. omal nie znalazła się na ziemi, gdyby nie szybki krok w tył, który uratował ją od kolizji. Wtedy zza drzwi wyszła Ona. Widząc minę A., zdała sobie sprawę, że drzwi w jej rękach są niczym śmiercionośna broń, którą mogła „zabić”. Mocno przepraszającym tonem i pięknym uśmiechem zapewniła A., że już więcej nie zapewni jej tak drastycznych wrażeń. Gdy wróciła do baru, ani Jej ani nikogo z wycieczki już nie było. Cóż, nie dziś to może jutro.
Kolejny dzień okazał się być pełen wrażeń. Po kolejnym zjeździe, A. zauważyła dowcipnisiów z grupy Nieznajomej, szczególnie jednego, którego wygłupy spowodowały, że stracił równowagę i wywrócił się wprost na nadjeżdżającą A. Otwierając oczy nie wiedziała, na jakim świecie się znajduje, realnym czy już tamtym. Jednak ból w nodze szybko uświadomił ją, że wciąż żyje. W jednej chwili zdała sobie sprawę, że jest w***wiona. Próbując wstać i znaleźć delikwenta, nagle poczuła opór, którym okazały się być ręce, właśnie tej kobiety, która dzień wcześniej zapewniała ją, że już więcej nie zapewni jej drastycznych wrażeń, w końcu to koleś z Jej grupy był przyczyną jej upadku. A. z udawanym fochem zaznaczyła, że od Niego jest gotowa przyjąć jedynie słowne przeprosiny, ale od Niej oczekuje już zaproszenia na drinka, w ramach poniesienia odpowiedzialności za wybryki Jej „podopiecznych”. Wiedziała, że robi to z lekką dozą premedytacji, ale udało jej się osiągnąć cel.
A. przyszła do baru chwilę po umówionej godzinie. Zauważyła ją siedzącą w loży. Postanowiła obrać taktykę „nie ma co się nastawiać na nie wiadomo co”. Jakie było jej zaskoczenie, gdy ta przywitała ją pocałunkiem w policzek. N. pierwszy raz miała normalną okazję, by się przedstawić. Po jeszcze jednych przeprosinach za szczeniackie zachowanie członka wycieczki, obie postanowiły cieszyć się już jedynie chwilą wieczornego relaksu. Wspólnych tematów i zainteresowań znalazło się bardzo dużo, dzięki czemu wieczór okazał się być jeszcze bardziej interesujący. Znajomi A., którzy również zjawili się na drinka, ukradkiem spoglądali i żartobliwie udawali, że plotkują na jej temat. A. poczuła się swobodniej, jej towarzyszka chyba również, bo coraz częściej i dłużej utrzymywały kontakt wzrokowy. Następnego dnia N. zaprosiła A. na wspólne szusowanie. Ponieważ N. była długoletnią instruktorką, bardzo dobrze znała alpejskie stoki i wiedziała, gdzie można na chwilę zapomnieć o codzienności. Obie zjechały ze szlaków i znalazły się w miejscu, w którym zacierała się granica między ziemią a niebem. Wokół nie było nikogo, a za nimi znajdowała się szczelna ściana gęstych choinek. A. poczuła się jakby były jedynymi żywymi osobami w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. N. w jednej chwili znalazła się obok A. i zapytała, czy wystarczająco zaparło jej dech w piersiach, bo jeśli nie, to może sprawić by tak się stało. A. z początku nie była pewna jak ma to rozumieć, ale gdy poczuła usta N. na swoich nie miała wątpliwości, że nie o kolejny punkt widokowy tu chodzi. Opadły na śnieg. Pocałunek był długi i namiętny, a razem z nim rozpoczął się nowy rozdział w życiu A.
Data publikacji w portalu: 2014-04-05
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019