Kobiecie więcej wybaczam

Prywatnie geje i lesbijki przechodzą to samo piekło. Ale to geje obrywają na ulicy, to im politycy nie chcą ręki podać, to ich obrażają w mediach. Gdy dwie dziewczyny przytulają się, ludzie myślą: może siostry? Dlatego w życiu społecznym dziewczyny znajdują sobie dziuplę. Są niewidzialne. Nie walczą o swoje prawa
Suzi; Fot. Piotr Janowski
Suzi; Fot. Piotr Janowski
Alicja i Kasia; Fot. Piotr Janowski
Alicja i Kasia; Fot. Piotr Janowski
Suzi; Fot. Piotr Janowski
Suzi; Fot. Piotr Janowski
Yga Kostrzewa, szefowa Lambdy Warszawa;  Fot. Piotr Janowski
Yga Kostrzewa, szefowa Lambdy Warszawa; Fot. Piotr Janowski
Fot. Anna Bedyńska / AG
Fot. Anna Bedyńska / AG
Warszawa, klub Regeneracja, żadnych facetów prócz barmanów. Portal kobiety_kobietom obchodzi trzecie urodziny. Absolut6na9, administratorka, ustawiła się na bramce: - Przepraszam, ale dziś wstęp tylko dla dziewcząt. W piwnicy tańce - muzyka z lat 80. Przy wolniejszych kawałkach panie proszą panie. U góry ktoś udaje Axela Rose'a z Guns n'Roses (na głowie kłęby jasnej włóczki), potem wokalistę Perfectu: "Chcemy być sobą, chcemy być sobą wreszcie!". Zdejmuje marynarkę, koszulę i spodnie. Zamiast owłosionych łydek - zgrabne nogi. Zamiast bokserek - czerwona spódnica. To początkująca drag king - dziewczyna, która na estradzie w męskim przebraniu igra z płcią.

Lesbijki nie mają swoich klubów. Był jeden, ale splajtował. Bo zakochane kobiety rzadziej pokazują się publicznie. Wolą kupić butelkę wina, przyrządzić lazanie i oglądać w domu DVD. Po paru latach zaczynają się tym nudzić. Wtedy znów wpadają do klubów gejowskich i tych "friendly" - przyjaznych ludziom, wszystko jedno: hetero, homo czy bi. Gdy dziewczyna odkrywa swoją seksualność, myśli tylko o jednym: znaleźć kogoś. Wtedy wszystko kręci się właśnie wokół klubów. Debiutantki przestępują próg ze strachem. Joanna: - Myślałam, że zobaczę samych kobiecych facetów, męskie kobiety. Nic z tych rzeczy. To był zastrzyk dumy. Kurczę, jesteśmy normalni! Zaczęłam żyć w dyskotece. Po paru miesiącach miałam dosyć. Klub demoralizuje. Tam idzie się na polowanie. Tylko ofiary losu siedzą w knajpie non stop.

Jestem lesbijką, ale nie perwersem

Joanna i Grażka, dobrze ustawione trzydziestolatki po studiach. Poznały się na internetowej liście dyskusyjnej POLLES, spotkały w realu i zaprzyjaźniły. Z początku dzieliły mieszkanie w Warszawie jako koleżanki. Grażka miała kłopoty sercowe, żaliła się Joannie: - To ją pocieszyłam! Jesteśmy ze sobą od dwóch i pół roku.

Mówią, że mają fajne i szczęśliwe życie. Dużo w nim obowiązków. Praca, zakupy, pranie, gotowanie, spacery z psami, spotkania z rodziną, nowe gazety, filmy, książki. Ciągle coś ciekawego się dzieje.

Znajomi heterycy wypytują: "Kto w waszym związku jest facetem?".

Joanna: - Ja uwielbiam gotować, prowadzić dom.

Grażka: - A ja dbam o zwierzęta, żeby miały smaczne jedzenie.

Joanna: - Dobrze się czuję z narzędziami, z wiertarką.

Grażka: - A ja zajmuję się samochodem. Więc widzisz, pomieszanie z poplątaniem.

A w emocjach?

Joanna: - Czasem lubię ją upolować, uwieść.

Grażka: - To wtedy gram femme fatale.

Znajomi heterycy (mniejszość!) podejrzewają, że są rozwiązłe.

Joanna: - Facet zaproponował, żebyśmy się przy nim kochały. Człowieku! Jestem lesbijką, ale nie perwersem.

Grażka: - Koleżance nie wiodło się z mężczyznami. Zażądała ode mnie lesbijskiej taśmy pornograficznej, a potem powiedziała: chciałabym spróbować z kobietą. Odesłałam ją do agencji towarzyskiej. Nie znoszę, jak robią z nas maszyny do seksu. Przecież my jak wszyscy ludzie mamy uczucia!

Joanna: - Myśmy przeszły krzyż pański z tymi uczuciami.

Grażka: - Człowiek ma 18 lat, aż go rozrywa zakochanie. Gdy rówieśnicy chodzą z głową w chmurach, my zakładamy maski. Boimy się. Oni zwierzają się rodzicom, starszym braciom. My nikomu. Oni zapraszają swoje dziewczyny do domu, my nie. Czułyśmy się jedyne na świecie, nienormalne. Wiele cennych lat upływa nam na tych rozterkach. Waliłam głową w ścianę: czemu ja?! Poderwałam chłopaka. On nie rozumiał mnie, ja nie rozumiałam siebie. Aż pojęłam, że życie mogę sobie zmarnować jako heteroseksualistka. Fizycznie jestem bi. Ale z mężczyzną nigdy nie znalazłam wspólnego języka.

Lesbijki traktuje się w Polsce z pobłażaniem. "Nie spotkałaś jeszcze faceta, który by cię porządnie przeleciał. Jak spotkasz, to ci minie". Taka gadka najbardziej je wkurza.

Grażka: - Bo miałam porządny orgazm. Sprawa rozbija się o co innego, o niedomyte łyżeczki.

Joanna: - Ta podniesiona klapa w kiblu! Te śmierdzące skarpety wbite w kąt! Mężczyźni wprowadzają nieład. Uwielbiam ich, ale tylko na płaszczyźnie intelektualnej.

Grażka: - Ja też czasem rozrzucam skarpetki.

Joanna: - To co innego. Kobiecie więcej wybaczam.

Taka się urodziłam

Licealistka Marta w liście do wychowawczyni: "Myślę, że w miłości nie ma nic złego, więc nie może być niczego złego w tym, że zakochałam się w Ance. Choć z drugiej strony czytam i słyszę, że trzeba TO leczyć, bo się rozprzestrzeni. Zupełnie jak zaraza, choroba, jak zło. Nie chciałabym być złym człowiekiem, a gdybym była na siłę z jakimś chłopakiem, to wyrządziłabym mu krzywdę. Więc jak to właściwie jest?".

Do lat 70. recepta na homoseksualizm była prosta. Nakłonić do założenia rodziny. Wtopić w społeczeństwo.

Baszka, 54 lata. Odkąd pamięta, zakochiwała się w dziewczynkach. Do 20. roku życia nie wiedziała, że w jej miłościach jest coś złego. W tamtych czasach nie rozprawiało się o seksie. Pewnego rana rodzice koleżanki nakryli je w łóżku: - Nim wyrzucili mnie z domu, usłyszałam, że jestem zboczona, chora. Chciała się zmienić. Poderwała chłopaka. Pocałował ją. Baszce zrobiło się wtedy niedobrze. Kilka tygodni później spotkała innego: - Nie pchał się z łapami i był romantykiem. Dlatego wytrzymała pierwszy pocałunek i stosunek. Gdy zaszła w ciążę, wzięli ślub. Urodziła się Ola, potem Natalia. Po dziesięciu latach Baszka znów zakochała się w kobiecie. Z wzajemnością. Mąż przyjął do wiadomości ten romans. Ona wychodzi, on nie pyta dokąd. Wieczorem rodzinna kolacja. Milczenie przed telewizorem. Wspólna wersalka. Dbałość, by się nie dotknąć pod kołdrą. Cztery miesiące później mąż powiedział: "Wybieraj, ona albo ja". Baszka podcięła sobie żyły. Szpital. Psychiatra Baszce wyjaśnił, że homoseksualizmu się nie leczy. Tym się nie można zarazić. Taka się urodziła. Z tym jest jak z kolorem oczu. Sądziła, że on się myli albo próbuje pocieszyć. Po terapii w ośrodku leczenia nerwic nabrała wiary, że jednak się zmieni. Urodziła trzecią córeczkę - Monikę. Potem przeniosła się z poduszką do drugiego pokoju. Wiele małżeństw z sobą nie sypia.

Monice obiecała: - Nie rozwiodę się z ojcem, póki nie skończysz 18 lat. Nie dotrzymała. Po 30 latach małżeństwa wyjawiła swą tajemnicę całej Polsce. Wystąpiła w "Rozmowach w toku", popularnym programie telewizyjnym Ewy Drzyzgi. Mówiła o kłamstwie. Wcześniej wysłała listy do dzieci. Wszystkie trzy córki się od niej odcięły.

W 1972 r. amerykański psycholog George Weinberg ukuł termin "homofobia". To lęk przed osobami homoseksualnymi. Uprzedzenie, które objawia się pogardą, nienawiścią i agresją. Rok później Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualizm ze swego rejestru chorób. Wkrótce Rada Europy zwróciła się do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO): trzeba chronić osoby homoseksualne przed represyjnymi praktykami psychiatrycznymi. W 1991 r. homoseksualizm zniknął z międzynarodowej klasyfikacji chorób. Amnesty International roztoczyła patronat nad więźniami skazanymi za orientację. W Polsce homoseksualistów dyskryminować nie można. Mówi o tym art. 32 konstytucji i umowy międzynarodowe, m.in. Europejska Konwencja Praw Człowieka.

Baszka: - Ale narzucono nam hasło: "Rób to w domu po kryjomu". Kobiety wolą się ukrywać.

Rok 2003. CBOS pyta, czy stosunki seksualne między dwiema dorosłymi osobami tej samej płci są zawsze niewłaściwe. Tak. To opinia 63,8 proc. respondentów. Wyniki badań Gallupa: Polacy są jednym z narodów najbardziej nieprzychylnych homoseksualizmowi. Tylko Grecy, Turcy i Cypryjczycy ich w tym prześcigają.

Od początku lat 90. po rok 2002 nienawiść do gejów i lesbijek nieprzerwanie rosła. Pierwsza demokratyczna debata o wartościach - ochronie życia poczętego, religii w szkołach, wychowaniu seksualnym - przyniosła rozstrzygnięcie bliskie linii Kościoła katolickiego, które homoseksualizm sprowadza do dewiacji. Potem dyskusje światopoglądowe ucichły, bo zaczął się kryzys, bezrobocie. Odżyły dwa lata temu, kiedy pojawiła się perspektywa rychłego wejścia do Unii. Tym razem zabrało głos młode pokolenie: alterglobaliści, ruch gejowsko--lesbijski, feministki, Zieloni 2004, również ich hałaśliwi konserwatywni przeciwnicy. To dało efekt.

Czy osoby tej samej płci mają prawo zalegalizować związek? W 2002 r. "zdecydowanie nie" odpowiedziało 62 proc. Polaków, a w 2003 r. już tylko 44 proc.

Co rodzice robią swoim dzieciom

Kampania przeciw Homofobii, stowarzyszenie Pierwszomajowe Parady Równości i akcja "Niech nas zobaczą" (na billboardach trzymały się za ręce pary gejów i lesbijek) to właśnie oni. Organizują dyskusje, wykłady, wystawy, warsztaty dla nauczycieli (jak reagować, gdy uczeń powie: "Jestem gejem").

''Cała klasa pochyla się nade mną i krzyczy do ucha: ''pedał!, pedał! ''. Nie mam gdzie uciec. Boję się. Na szczęście dzwoni budzik. Muszę wstawać do szkoły. Nie chcę tam iść. Zaraz zaczną za mną wołać "ciota!". Przewracają mnie na wuefie. Co robić'' - Darek z VIa''.

Magdalena z Łodzi, 36 lat. Kobieta, matka, lesbijka. Myśli o sobie w takiej kolejności. Wychowuje nastolatkę, pracuje w wielkim koncernie. Przekopała się przez wszystkie listy wysłane do KPH.

''Pani córka jest lesbą'' - usłyszałam w słuchawce. Zamarłam. Byłam przerażona. Chciałam spytać córkę, ale słowa nie przechodziły mi przez gardło. Przed oczami stanęło mi 17 lat jej życia. Ze zgrozą stwierdziłam, że miała same koleżanki. W jej opowieściach chłopcy właściwie nie istnieli. Zaczęłam płakać. To było ponad moje siły.''

Magdalena wspiera KPH, bo ją poraża, co rodzice robią swoim homoseksualnym dzieciom. Sama tego nie przeżyła: - Byłam jeszcze nastolatką, wpadł do mnie kolega. Powiedziałam ojcu, że to gej. A tata: "I co z tego?". W naszym domu liczyło się to, kto jakim jest człowiekiem, a nie, co robi pod kołdrą. Rodzice bezwarunkowo mnie kochali, dali mi siłę. Mogłam zapraszać do siebie dziewczynę. I przyjaciele przychodzili, bo wiedzieli, że tu jest normalnie. Ale nie wszyscy tak mieli. Czasem wpadam do klubów. Większość rozmów kręci się wokół pokręconych związków, które za często się rozpadają. To przez dom. Bo ci ludzie przynosili świadectwa z czerwonym paskiem, skończyli studia, pootwierali przewody doktorskie, a dla rodziców zawsze są nieodpowiedni. To nieszczęśliwe małe dzieci. Wciąż zabiegają o miłość.

Coming out - ujawnienie homoseksualnej orientacji. Wyjście z szafy, do której wpycha się sekrety. Typowe reakcje rodziców: "To nieprawda! Czemu mi to robisz? Jak twoje życie będzie wyglądało? Zniszczyłaś moje! Co powiedzą inni? Zabiję się, to przez ciebie! Jesteś chora. Idziemy do specjalisty".

Specjalista tłumaczy, że orientacja seksualna to program wpisany w układ nerwowy. Kształtuje się w okresie prenatalnym i nie ma żadnych metod, by go zmienić. Wtedy szuka się kolejnego lekarza, próbuje akupunktury, akupresury, hipnozy.

Rodzice są w szoku. Rozpada się ich wizja przyszłości. Mają poczucie winy. Nie rozumieją. Zgwałcił cię ktoś i nienawidzisz facetów? Lesbijka cię uwiodła? Jak znajdujesz partnerki? Wyciągasz je z kibla na dworcu? Pożądasz dzieci? Nim znów zaakceptują syna albo córkę, muszą uporać się z fałszywymi stereotypami, zrewidować wyobrażenia, przygotować się na kłopotliwe sytuacje. Gdy im się to nie udaje, w domu rośnie mur. Czasem znajdują listy samobójcze. Magdalena: - Rusza mnie to jako matkę. W Polsce są dwa miliony homoseksualistów. Mają cztery miliony rodziców. Co z nas za ludzie, że się wypieramy własnych dzieci?

Na Zachodzie wiele osób publicznych odważyło się przyznać: "Yes, I'm a gay. I'm a lesbian". Powstały stowarzyszenia ich rodziców i przyjaciół. Tak utrwala się przekonanie, że homoseksualista nie jest gorszy. Maleje lęk przed odrzuceniem. Cudza seksualność przestaje być ekscytująca. Kiedy w 2003 r. burmistrz Berlina Klaus Wowereit wraz z mężem Jörnem Kubickim otwierał Love Parade - doroczny zjazd kilkuset tysięcy fanów muzyki techno - nie rozprawiano o zdrowiu moralnym. Politycy, którzy rejestrują związki, uchodzą na Zachodzie za ludzi odpowiedzialnych.

Magdalena: ciekawy zawód, przyjaciele, ciepły dom. Spełnienie. - Bo odkryłam, że nie muszę być nieszczęśliwa. Chciałam zajść w ciążę. Rodzice też tego chcieli. Spotkałam mężczyznę, geja. On nie mógł się ujawnić ani w rodzinie, ani w pracy. Potrzebował zasłony dymnej. Miała nią być nasza córka. Kiedy się urodziła, okazała się dla niego najważniejsza. Kochają się, dużo są ze sobą. Chronię córkę, nigdy nie zamieszkałam z partnerką. Ona pewnie się domyśla, ale kropki nad i nie stawiamy. Z jej ojcem łączy mnie bliskość. Możemy na sobie polegać, wypłakujemy swoje smutki. Zastanawiamy się, jak to będzie. Czas leci. Kobiety mają instynkt. Gdy się starzeją, przestają biegać za seksem i wspierają się wzajemnie. A mężczyźni inaczej. Samotny 50-letni gej jest w rozpaczliwej sytuacji. Może kiedyś zamieszkamy razem? Bóg nas stworzył jako dwie płcie. Nie musimy obracać świata do góry nogami.

Chrząszczyki

Agnieszka, 23 lata. Mama Polka, tata Szwed. W Szwecji może wziąć ślub ze swoją partnerką Moniką: - Ale co by nam to dało? Co byśmy tu zrobiły z tym papierkiem?

"Pojechałam do koleżanek, które mieszkają razem od dwóch lat. Poczekałyśmy na ich sąsiadki, też parę dziewczyn, i wybrałyśmy się razem do knajpki branżowej. Umówiłam się tam z dziewczyną, z którą korespondowałam mailowo. To studentka. Dotychczas nie miała okazji kontaktować się z nikim z branży" (cytat z dziennika Magdaleny Okoniewskiej "Mój świat jest kobietą").

Branża, czyli środowisko. Niektóre polskie lesbijki zamykają się w nim jak w getcie.

Joanna, dziewczyna Grażki, przez kilka lat mieszkała w Danii. Po powrocie wchodziła na lesbijskie strony międzynarodowe: - Ale mi zależało, żeby o polskich sprawach pogadać.

To ona współtworzyła branżę. Z paroma znajomymi znalazła darmowy serwer i w kwietniu 1998 r. założyły POLLES. Do listy szybko przyłączały się kolejne użytkowniczki. Któraś rzuciła hasło: "Spotkajmy się Pod Aniołami w Poznaniu", a później na warszawskiej Skrze toczyły dyskusje rozpoczęte wirtualnie. Szukały miłości, a przede wszystkim - przyjaźni.

Joanna: - Na kolejne spotkania przyjeżdżały dziewczyny z zapadłych dziur. Nikomu wcześniej nie przyznawały się, kim są. Nie korzystały z telefonów zaufania, bo to zajeżdżało patologią. Wstydziły się prosić w kiosku o "Inaczej". Internet pozwolił im wyjść na świat.

Dzięki POLLES dziewczyny zaczęły jeździć na biwaki. Pierwszy był skąpany w deszczu, ognisko nie chciało się palić. Drugi wesoły, choć alkoholowy. Dwa lata temu w środku lasu pod Olsztynem powstały dwa miasteczka namiotowe: Gejogród i Lesbogród. Joanna: - Geje starego pokolenia myślą: kobieta - mój wróg. Młodsi widzą to inaczej.

Dziś skrzyknąć się na biwak, na rajd, na wycieczkę rowerową to żaden problem. Lista POLLES rozwinęła się w portal kobiety_kobietom. Korzystają z niego hip-hopówy, którym starsze panie radzą: "Bierzcie się za lekcje". Można też pogadać we własnych grupach wiekowych. Brakuje miejsca dla par - by mogły się wspierać. Grażka myśli o wirtualnych kołach zainteresowań: - Ludzi łączy nie tylko orientacja seksualna. Lubię malarstwo, nie ja jedna. Fajnie byłoby wyjechać razem na plener, a potem zrobić wystawę internetową. Tak dałoby się promować sztukę lesbijską - opowiadania, zdjęcia, wiersze.

W Warszawie raz w tygodniu "leski" biegają po betonowym boisku na Polach Mokotowskich. Nie ma bramek, więc rozstawiają plecaki. Grają w nogę. - Technikę i taktykę mamy faktycznie mało rozwiniętą - mówi Suzi. To Włoszka, studiowała w Polsce slawistykę. Utrzymuje się z lekcji włoskiego.

Drużyna spotyka się od pięciu lat. Suzi przyznaje: - Z początku grałyśmy tak dla jaj, ciężko nam było trafić w piłkę.

Aż dowiedziały się o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej Gejów i Lesbijek. Nazwały się złośliwie Chrząszczyki (jak oni to wymówią?) i po roku treningów pojechały do Londynu. "Zo Shticky" - jedyny polski zespół, który kiedykolwiek wziął udział w mistrzostwach - "w każdym meczu zajął drugie miejsce". Wróciły z medalem za uczestnictwo. Ufundowała go brytyjska policja. Teraz znów zbierają jedenastkę, za rok turniej w Kopenhadze.

Niewidzialne

W maju Kampania przeciw Homofobii organizowała w Krakowie festiwal Kultura dla Tolerancji. Miał mu towarzyszyć marsz. Prawicowi radykałowie ukuli hasło: "Wykopmy homoseksualistów z Krakowa", i zarazili nim kiboli. W internecie pojawiły się głosy: "Zabić ścierwa!". Wisława Szymborska i Czesław Miłosz próbowali przerwać nagonkę. Poparli w liście festiwal. Krakowianka: "Pani Szymborska przyłożyła plus do tej sprawy, więc niech teraz nie myśli, że ja kupię jakikolwiek tomik jej wierszy, a nawet do Anglii wysyłałam te tomiki. A pan Miłosz zawsze mówił, że jest Litwinem, więc niech wraca na Litwę, a od Krakowa precz!". Impreza skończyła się zadymą. Młodzież Wszechpolska i kibice łamali tęczowe flagi, wyrywali barierki, rzucali kuflami. W zadziwionych turystów też szkło poleciało.

W czerwcu na berlińskiej paradzie gejów i lesbijek bawiło się 300 tys. osób. Deputowany Volker Beck publicznie napiętnował agresję w Krakowie i powiedział po polsku: - "Nie - dla dyskryminacji! Chcemy równych praw!". Niemcy zwrócili się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w ogóle nie dopuścił do przemarszu gejów: "Niech pan obali mur nietolerancji w Warszawie".

Katarzyna Bojarska, psycholog z Uniwersytetu Gdańskiego: - Homofobia jest u nas wszechobecna. Nie wynika z osobistych doświadczeń, to klasyczne uprzedzenie - "nie lubię". Dziedziczy się je społecznie. Ludzie homoseksualni też od dziecka przesiąkają tą zgrozą. Ich orientacja ujawnia się później. Różnie sobie wtedy radzą. Niektórzy zaczynają czytać, trafiają na źródła naukowe i łatwiej im żyć. Inni nie potrafią pozbyć się odczucia, że są gorsi.

Homofobia zależy od płci. Niechęć kobiet do homoseksualizmu jest taka sama - wszystko jedno, czy chodzi o lesbijkę, czy o geja. Utrzymuje się na identycznym poziomie jak niechęć mężczyzn do lesbijek. Faceci nie znoszą gejów, tu krzywa nienawiści ostro wzrasta.

Katarzyna Bojarska: - Mężczyźni mają wyższy status społeczny. Geje, w powszechnym odbiorze "kobiecy", rezygnują z tego przywileju. "Staczają się". Stąd obrzydzenie i pogarda, przekonanie, że ich erotyzm jest plugawy, brudny. Lesbijka żąda statusu mężczyzny, który jej nie przynależy. Ma etykietę "agresywnej", podobnie jak feministka. Lekceważy się ją albo traktuje pobłażliwie. Żyje z dziewczyną, bo to kwestia mody. Urodzi dziecko, to jej przejdzie. Faceci mówią: "Nigdy nie chciałbym mieć kontaktu z pedałem, ale z lesbami to chętnie trójkąt bym stworzył. Bym im pokazał, co to seks".

Prywatnie geje i lesbijki przechodzą to samo piekło. Ale to geje obrywają na ulicy, to im politycy nie chcą ręki podać, to ich obrażają w mediach. Gdy dwie dziewczyny przytulają się, ludzie myślą: może przyjaciółki albo siostry? Łatwiej im wynająć mieszkanie. Na to, by wspólnie wychowały dzieci, też jest większe przyzwolenie. Może być matką - lesbijka, ale jednak kobieta! Dlatego dziewczyny znajdują sobie dziuplę. Są niewidzialne. Nie walczą o swoje prawa.

Ewa z Wrocławia: - Obie z Anią (to moja ukochana) potrzebowałyśmy bodźca do działania. Ktoś nagle spytał, czy są chętni do sesji fotograficznej w ramach walki z homofobią. Pokazałyśmy się w kampanii "Niech nas zobaczą". Rodzina, przyjaciele wiedzieli o nas. Byłyśmy z sobą już pięć i pół roku bez jakichkolwiek praw. W szpitalu nie mogłam uzyskać żadnej informacji o stanie zdrowia Ani. Dusiłyśmy się hipokryzją. Chciałyśmy na głos powiedzieć, kim jesteśmy, przestać się ukrywać. Gdy to się stało, przyszły propozycje wywiadów w gazetach, radiu, telewizji. Mówiłyśmy z serca, co nas boli. Zaczęli nas rozpoznawać na ulicy. Anię częściej. Jednak to ja bałam się wychodzić z domu. Nie wiem, dlaczego nie spotkałam się z agresją fizyczną.

Dr Joanna Mizielińska z Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim: - Polscy homoseksualiści nie weszli jeszcze na drogę prawdziwego równouprawnienia. Sytuacja przypomina Stany z lat 50.: "Spójrzcie, jesteśmy tacy sami, wcale niegroźni, spróbujcie nas zaakceptować". Ta strategia się nie sprawdza. Przedstawiciele środowisk gejowskich popełniają błąd, gdy wpadają w płaczliwe tony i przemawiają z pozycji ofiary. W Stanach przełom dokonał się w latach 80., gdy geje i lesbijki stali się kozłami ofiarnymi kryzysu związanego z AIDS. Zareagowali wtedy buntem. Krzyczeli: "We're here, we're queer, get fucking used to it!" (Jesteśmy tu, jesteśmy pedałami, przyzwyczajcie się, kurwa, do tego!).

Tak samo myśli Włoszka Suzi: - Tutaj dominuje lęk, nie złość. Gdyby to była złość, zaszlibyśmy znacznie dalej.

Z Kościołem się zmagam

List z Lublina, od Karoliny: "W domu rozmawialiśmy o Biblii. Rodzice starali się ukierunkować nas na Pana Boga. Ojciec był w opozycji demokratycznej, służył społeczeństwu. Kobiet nie szanował. Żydzi i pedały do gazu - to było jego przesłanie. Gdy zaczęłam dojrzewać, miałam myśli samobójcze. Bóg potępia! Potem zauważyłam, że choć ojciec powołuje się na Nowy Testament, nie ma w nim miłosierdzia. Nie kocha nas tak, jak byśmy chcieli. Po co mam być taka jak on? Zbuntowałam się przeciw Bogu, przestałam chodzić do kościoła. Jak miałam 18 lat, ojciec zaprosił mnie na katechezę neokatechumenalną. To był przełom. Usłyszałam, że historia mojego życia jest święta. Wszystko, co mnie spotyka - cierpienie, radość, orientacja psychoseksualna - może prowadzić do poznania Boga i do szczęścia. Tak zaczęła się moja terapia przez Boga. Wytrwałam we wspólnocie, bo nawiązałam z Nim kontakt. To mi pomogło oprzeć się na dziesięciu przykazaniach. Jednak z Kościołem się zmagam. Trudno kochać taką matkę, co nienawidzi części swoich dzieci. To, co o nas mówią hierarchowie w dokumentach episkopatów i co w kazaniach głoszą zwykli księża, to moja własna tragedia. Że nasze życie to spisek przeciw rodzinie - jakbyśmy nie mieli braci, sióstr, jakbyśmy nie byli chrzestnymi, świadkami na ślubach, jakbyśmy nie opiekowali się rodzicami i dziadkami! Że chcemy seksu bez umiarkowania. Że Bóg nie miał nas w planach. A może to nie tak i jesteśmy pomysłem Boga? Od dziewięciu lat żyję w związku. Już zawsze chcemy być razem. Mało między nami seksu, bo Kościół wzywa homoseksualistów do czystości. To wybór między życiem w pełni a życiem w Kościele. Dla niektórych - pomiędzy życiem a Bogiem. Osobiście uważam, że wezwanie do czystości to błąd. Gdy idę do spowiedzi, nie wspominam, że spałam z kobietą. Znajomi nie dostali rozgrzeszenia. Duchowni powinni przejrzeć na oczy - jak ślepiec spod Jerycha. I głosić miłość - jak Jezus, który kochał bez warunków. Czemu oni odpychają od Jezusa? Tak mi wstyd. Rozumiem bunt radykalnych feministek, ludzi homo, antyklerykałów. Bo nie są w stanie znieść obelg fanatyków, hipokrytów ani ich tekstów pełnych fałszywej pobożności, co głoszą obrzydzenie i nienawiść".

Joannę i Grażkę oburza coś jeszcze. Czemu prasa pokazuje karnawałowe zdjęcia australijskich gejów z kolorowymi członkami przylepionymi do czół i podpisuje: "Marsz Tolerancji w Krakowie"? Polskie parady nie są zabawą, tu chodzi o demokrację. Czemu podręczniki powielają opinię o homoseksualnym rozpasaniu? Równie dobrze za model heteryka można uznać tirówkę albo faceta, który ślini się w klubie go-go. Dlaczego mówi się, że geje to fryzjerzy, artyści i faceci od reklamy? One znają kierowcę, kanara i oficera. Gdyby tak ludziom uświadomić, ilu homoseksualistów opiekuje się nimi w szpitalach, wychowuje ich dzieci, rozstrzyga ich sprawy w urzędach - ho ho! Ale byliby zdziwieni!

Joanna: - Pierwszy homo ślub odbył się 15 lat temu. W Danii zamężna lesbijka przestaje uchodzić za latawca, staje się poważną kobietą. Znajomi heterycy poganiają: kiedy dzieci? Tutaj to niemożliwe. Jesteśmy z katolickich rodzin, a musimy żyć na kocią łapę. Chciałabym zapytać Grażkę: wyjdziesz za mnie? Ludzie prywatnie wymieniają się obrączkami. Ja chcę to zrobić naprawdę. Mnóstwo lesbijek ma dzieci. Gdyby Grażka kiedyś urodziła, nawet nie mogłabym odebrać dzieciaka z przedszkola.

Grażka: - Zamiast związków partnerskich proponują nam spółkę cywilną. To bzdura!

Joanna: - Nie jesteśmy pasożytami. Pracujemy, płacimy podatki. Także na szkołę. A tam uczą, że lesby są be. I że da się nas wyleczyć, choć to kłamstwo. Prawa homoseksualistów do adopcji używają jako straszaka. Młodzież Wszechpolska może nas obrażać, bić. Prokurator nie reaguje, sąd oddala pozwy. Przecież jesteśmy obywatelami! Dajcie nam godnie żyć. Sto procent praw, sto procent obowiązków! Ja jeszcze tego dożyję.

Ale nie wszystkie dziewczyny chcą czekać. Rachują. W Polsce zrobi się normalnie za jakieś 15 lat. A one mają już 30. I tylko jedno życie. Wyjeżdżają.
Lidia Ostałowska, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
Data publikacji w portalu: 2004-07-10
Gazeta Wyborcza, Wysokie Obcasy 10.07.2004
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 5 /głosów: 1
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

zadra2004-07-11 11:05
świetny tekst!

zuz@  zuza@les.art.pl2004-07-12 11:28
zgadzam sie :)

_thelly_2004-07-12 19:00
tekst jak tekst.. ale to foto na okladce :))) buzka suzi :*

_thelly_  thelly@les.art.pl2004-07-12 19:00
tekst jak tekst.. ale to foto na okladce :))) buzka suzi :*

kraska2004-07-12 22:15
Dla mnie - bomba:) Gratulacje:)

zoe2004-07-20 12:11
bardzo mi sie podobal, zastanawia mnie bardzo mocno skąd kojarze te laski na drugim zdjeciu :P LOL ;P


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

tv Car Astor (fka SEE) - Potions
Lucky_Thirteen Świetne <3 opinia dodana 2020-05-31 07:17:55
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020