Rok nietolerancyjny

W mijającym roku byliśmy narodem bezsprzecznie tolerancyjnym. Tolerowaliśmy biorących w łapę policjantów, lekarzy i urzędników, łżących jak z nut polityków, butnych księży i damskich bokserów.
W końcu lada chwila zasiądziemy wszyscy razem do stołu na sylwestrowych bankietach. Pożegnamy Stary Rok jak zwykle: razem, to znaczy – osobno. I powitamy Rok Nowy, jak to drzewiej bywało: podzieleni i skłóceni. Osobno bogaci – przy trendy zastawach i trendy potrawach, biedni – przy śledziku i sałatce, trunkowi – przy wódeczce, abstynenci – przy świeczce, lewicowi po lewicy, prawicowi – po prawicy, a centrum – w centrum, jak to centrum. Dla każdego coś miłego... A na końcu wszyscy sobie wesoło postrzelamy. Najlepiej jedni do drugich.

Polskie stoły sylwestrowe

Osobno (choć wyjątkowo razem), u samego szczytu honorowego Stołu Głupoty zasiądą panowie Korwin-Mikke i poseł Giertych (nasza polska Amelia – od razu widać po grzywce). Obaj uhonorowani za obronę WARTOŚCI NAJWYŻSZYCH. Pan K-M za prześliczną wypowiedź w radiowej Trójce o tym, że sądy nie powinny w ogóle przyjmować skarg żon bitych i/ lub poniżanych przez mężów, zaś poseł G. za równie prorodzinną postawę (w skrócie: zero rozwodów, homoseksualiści – na drzewo). Do stołu tego podawać będą – pobrzękując wyimaginowanymi ostrogami i strzelając dziarsko wyimaginowanymi oficerkami młodzi pankowie z Młodzieży Wszechpolskiej.

Drugi specjalny stół - Stół Hipokryzji - przeznaczony jest dla naszego rodzimego św. Franciszka - Henryka prałata Jankowskiego oraz szacownego ojca Grzybka. Ten pierwszy – znany miłośnik ubóstwa swych parafian i znany miłośnik (j.w.) zwierząt, zwłaszcza egzotycznych jaguarów – zajmie należne mu miejsce w nagrodę za pełną ewangelickiej pokory postawę wobec zwierzchników, regulaminowe obserwowanie postów oraz żelazne przestrzeganie zasady o nieingerencji Kościoła w sprawy państwa. Ojciec Grzybek – w uznaniu za całokształt wieloletniej działalności na nywie W.C. – na prawach rezydenta honoris causa. Tu usługują Bezkrytyczni Wyznawcy wszelkiego autoramentu.

Przy wesołym Stole Niekompetencji biesiadować będą panowie urzędnicy, którzy – mając gęby wypchane frazesami o integracji niepełnosprawnych - zadbali o to, by ludzie poruszający się na wózkach mieli możliwość skorzystania z jazdy tramwajem czy autobusem oraz wjechania do sklepu lub z jezdni na krawężnik (sama przez kilka lat pchałam dziecięce wózki, więc wiem, o czym mówię). A także - dzięki przemądrym ustawom (na szczęście już wycofanym – mowa o redukcji rozmaitych gratyfikacji dla firm zatrudniających niepełnosprawnych) – spowodowały zwalnianie z pracy osób upośledzonych czy kalekich. Dania serwować będą przedstawiciele firm, które na rozmaitych przetargach wyprały z forsy kasy naszych miast, tak, by przypadkiem zbyt dużo na “integracyjne” przedsięwzięcia nie zostało.

Osobny stół mają też kibole, tłukący Bogu ducha winnych obywateli pałami na meczach oraz dewastujący środki komunikacji miejskiej; babcie-dewotki, rujnujące plotkami i/lub publicznymi napaściami życie samotnym matkom, właścicielom psów, Żydom, Cyganom, niepraktykującym i każdemu, kto się napatoczy; a także synowie i córy naszej demokracji, obrzucający kamieniami/zgniłymi jajami/wyzwiskami (niepotrzebne skreślić) legalne demonstracje lub wystąpienia ludzi o poglądach “odmiennych inaczej” (czyli odmiennych niedemokratycznie, bo nietożsamych z jedynie słusznymi). Przy stołach tych obowiązuje samoobsługa.

Zaś całkiem specjalny i wcale nieskromny stół zarezerwowany jest dla tych facetów, którzy po przyjściu z pracy zapadają w fotel, kapcie i gazetę, domagając się pyffka, obiadku i wygód wszelakich od “swoich” kobiet. Padających rzecz jasna na pysk po całym dniu użerania się z robotą oraz - obowiązkowo i po chrześcijańsku licznym - potomstwem. Tu też gościnnie zasiadają twórcy ustawy antyaborcyjnej. Usługują - jako zwykle - “swoje” kobiety.

Tradycyjne menu

Wszyscy ci honorowi goście to osoby szczególnie zasłużone dla IDEI NIETOLERANCJI. Specjalnie dla nich opracowano wyborne i adekwatne menu. Na przystawki serwowane będą inwektywy na ostro oraz marynowane w zawiści modlitwy, na zupę - wyśmienite popłuczyny po tradycji. Danie główne - to obowiązkowo porcja jedynie słusznych poglądów, befsztyk Sloganoff oraz sałatka propagandowa. Na modnej desce serów zagoszczą podpleśniałe autorytety, koniecznie w towarzystwie pikantnych lustracyjnych teczek. Deser stanowić będą tradycyjne kamienie oblane nienawiścią, piąchy ubite na twarzy oraz gorące kije baseballowe. Do picia podawane są jedynie najprzedniejsze jady. Po uczcie zaś wszyscy przejadą straussowskim walcem po karkach innych biesiadników (choć najchętniej zagraliby im pewnie marsza pogrzebowego). A na koniec, o północy – tradycyjne strzelanko. Nawet jak komuś głowę przy tym urwie – mała strata. I tak nie będzie przez to mądrzejszy.

Jadłospis i inne atrakcje kuszące, prawdziwie nowoczesne, a zarazem – jakże nasze, swojskie i do bólu polskie. Nie pożywią się tu, ani zabawią zwolennicy przeterminowanej wolności, równości i braterstwa. Nie znajdą nic dla siebie ci, którzy preferują niesmaczną ustawę o prawach dla seksualnych inaczej. Z kwitkiem odejdą smakosze marzeń o słodkiej demokracji oraz codzienni degustatorzy gorzkiej rzeczywistości ludzi biednych, poniżanych, oszukiwanych i wyzyskiwanych przez rządy i sejmy wszelkiej maści. Nie mają tu czego szukać ludzie na wózkach, bite i gwałcone kobiety, tłuczone bezlitośnie po bramach (lub w majestacie demokratycznej wolności obrzucane kamieniami) “pedały”, ogołacani z resztek godności ludzkiej emeryci i bezdomni, Żydzi, wyznawcy islamu, Romowie i wszyscy, którzy nie są tacy, jak my. My, czyli Polakatolicy – jedynie godni zasiadać u sylwestrowego stołu, by świętować zakończenie Starego Roku w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

Czart truje, czyli „kraj bez stosów”

Siedzą tak sobie nasi wybrańcy umiłowani, siedzą i jedzą, czasem potańczą albo pośpiewają, toaścik jeden-drugi wzniosą - wszystko jak się należy. A tymczasem Złe nie śpi. I patrzy, gdzie by tu namieszać, menu popsować, tradycjum, mocium panie, haniebnie naruszyć, żołądki, tfu, umysły młode zatruć i i na tolerancyję nieprawomyślną przekabacić. A jeszcze – nie daj Boże – jakim fajerwerkiem przemian oświecić, tfu, zaślepić! Bo tu socjolog w publicznej dyskusji mówi o prawach dla homoseksualistów jako elemencie nieuchronnego kulturowego procesu przemian wartości moralnych, tam z ministerstwa paniusia niecnie Kościół o przyzwalanie na przemoc domową obwinia, niepełnosprawny na wózku śmie w publicznej TV mówić o pozorowanej integracji, a w tle brudni Romowie - o prześladowaniach i marginesach społecznych! Pfe! Nieładnie! Apetyt tylko psują ludziskom porządnym, Polakatolikom grackim, chwackim i niebylejakim! Którzy wiedzą, co dobre, słuszne i przez tradycjum dozwolone. Przy polskim stole każden jeden miejsce ma, pod warunkiem, że jest Polak i katolik jak się patrzy.

Polska to przecież “kraj bez stosów”, w którym przez wieki prześladowano i poniżano Żydów czy Romów, w którym księża do dziś doradzają bitym kobietom, by “niosły w pokorze swój krzyż”, w którym za użycie gróźb karalnych skazany zostaje człowiek napadnięty przez bandę agresywnych wyrostków (nota bene nieskazanych bynajmniej za napaść), w którym kibole czy Młodzież Wszechpolska pałuje lub obrzuca kamieniami kogo zechce. Bezkarnie, ma się rozumieć. “Zdrowej agresji w narodzie tłumić nie należy” – tako rzecze Korwin -Mikke.

Wszystko przecież jak trzeba: i do Unii nas przyjęli (widomy to znak, żeśmy Europejczycy pełną gębą!), i demokracyją mamy (i to najstarszą w Europie - któż Konstytucyję 3 Maja zmaystrował, hę?), i obrońcamiśmy Wartości Chrześcijańskich, przedmurzem i frontwałem Moralności Jedynie Słusznej i przyrost naturalny mamy katolicki, jak się patrzy.

Poza tym - jesteśmy narodem bezsprzecznie tolerancyjnym. Tolerujemy wszak: pijaków na ulicach, biorących w łapę policjantów z drogówki, lekarzy i urzędników, łżących jak z nut polityków, zakłamanych księży, bezkarnych gwałcicieli i damskich bokserów, rządy reperujące budżet kosztem funduszu alimentacyjnego oraz waloryzacji rent i emerytur, lizanie tyłka naszym braciom Uesańczykom, sikające szczeniaczki, prawie wszystkich rudych i przynajmniej kilku porządnych Marsjan. Jest się czym pochwalić, no nie?
Erika Samedi
Data publikacji w portalu: 2005-01-04
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
wiktoria19 Polecam fajną stronkę gdzie można zobaczyć filmy jeszcze przed premiera: filmowyhit.pl opinia dodana 2020-03-30 22:35:09
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020