Przyczajony heteryk, ukryty homik

Po dwóch tygodniach poszedłem z nim na randkę. W kieszeni ściskałem list: "25 tysięcy za trzy dni i samochód. Albo cię wykończę"

Ludzie "Świra" pomysł mieli prosty. Wyhaczyć na necie gejów, najlepiej tych po czterdziestce, żonatych i z dzieciakami, obserwować, zaszantażować i zabrać fanty: auto, karty kredytowe i gotówkę.

- Przestępstwo prawie doskonałe: homoseksualista nie pójdzie na policję, bo pół miasta będzie o tym gadać - mówi jeden z policjantów.

Od miesiąca poznańska policja prowadzi w tajemnicy śledztwo: znane postacie lokalnej społeczności prowadziły podwójne życie - przykładni mężowie i ojcowie, którzy lubili mężczyzn. Ustalono co najmniej trzy takie osoby szantażowane przez przestępców. Oficjalnie w śledztwie mówi się jednak o rozbojach, a nie szantażu na tle seksualnym - policja nie chce, by poszkodowani przestraszyli się konsekwencji ujawnienia ich orientacji seksualnej.

Trwa też drugie śledztwo: w sprawie prawdopodobnego zabójstwa kierownika jednej z ważnych państwowych instytucji Poznania, być może szantażowanego przez tę samą grupę.

Jak się stałem wirtualnym gejem

"Super miły i niepowtarzalny, zawsze dla Ciebie, szczery, pozna starszego geja, który zasponsoruje spragnionego miłości, warunek: nie bywasz w sferach, super przybytkach oraz uważasz się za nieprzegiętego, dla mnie jest to wymarzone i komfortowe podłoże, aby się z Tobą natychmiast spotkać. Pisz do mnie. Paweł" - takie ogłoszenie dałem na portalu gejowskim.

To prawie wierna kopia cudzego ogłoszenia. Szukałem kogoś niemłodego, dyskretnego, z pieniędzmi. Taki łatwiej może ulec szantażowi.

Kupuję kartę POP, nowy numer telefonu wrzucam do ogłoszenia. Do tego świeżo założony e-mail. Mój nick to "w_parke_ubrany". Tak nazywał się pewien mężczyzna w popularnej ostatnio książce Williama Gibsona "Rozpoznanie wzorca". Główna bohaterka uważa, że ma on nieokreślone predyspozycje seksualne.

Ofertę wrzucam na www.gejowo.pl, www.homo.pl i www.gay.pl.

Czekając na oferty, ćwiczę na czacie, aby lepiej wczuć się w rolę geja. Zaczepiam żonatych, od pewnego momentu jako biseksualista o nicku "klute" (taki pseudonim miał jeden z moich pierwszych rozmówców, a nie chciałem być traktowany jako "nowy").

klute: jestem z Poznania - 28 lat - mam już dość żony - nie radzę sobie.

żonaty_Bi_: kogo szukasz? bywasz z facetami?

klute: orzeźwienia, zabrnąłem w tym pedalstwie.

żonaty_Bi_: jak długo jesteś żonaty?

klute: 7 lat, a ty?

żonaty_Bi_: ja bardzo długo.

żonaty_Bi_: jestem grubo po 40.

klute: i jak sobie radzisz.

żonaty_Bi_: wiesz... tak wcześnie nie spotykałem się z facetami. Dopiero po 40.

żonaty_Bi_: masz dzieciaki?

klute: jedno.

klute: odkryłeś się po 40... z nudów, eksperyment?

żonaty_Bi_: nie do końca, ale dopiero teraz zajarałem mocniej.

klute: masz rozdwojenie jaźni?

żonaty_Bi_: nie, nigdy nic takiego nie miałem.

żonaty_Bi_: żona nic nie wie o Tobie?

klute: a twoja?

żonaty_Bi_: moja nic się nawet nie domyśla.

klute: jak to robisz?

żonaty_Bi_: po prostu, obowiązków małżeńskich nie zaniedbuję, staram się to pogodzić.

Po dwóch dniach mam pierwsze e-mailowe oferty na moje ogłoszenie.

Roman 45 lat: "Napisz coś więcej o sobie. Spotkamy się, ale nie lubię niespodzianek".

Damian100: "Skąd jesteś? Możemy się spotkać?".

Ktoś przysyła mi zdjęcie swojego - jak twierdzi - penisa w zwodzie. Ale chyba nie doczytał ogłoszenia - ma 19 lat.

Damian100 chce telefon. Wysyłam. Od razu dostaję SMS: "Spotkajmy się dzisiaj. Powiem w domu, że jestem na kursie". A zatem od razu zdradza, że ukrywa się przed rodziną. Czyżby to była moja ofiara? Odpisuję: "Napisz coś więcej o sobie, nie lubię niespodzianek".

Ćwiczę dalej rozmówki na czacie.

zon41Marek: cześć.

klute: cześć. Często okłamujesz swoją żonę?

zon41Marek: nie muszę stosować takich numerów.

klute: a ja właśnie powiedziałem żonce, że jestem na kursie.

zon41Marek: cha, cha.

klute: a ty jak sobie radzisz?

zon41Marek: mam taką pracę, ruchome godziny, wyjazd itp.

klute: i nie cierpisz na rozdwojenie.

zon41Marek: przywykłem już do tego.

zon41Marek: zawsze myślę, że mieszkać tylko z facetem byłoby gorzej.

klute: a co byś mi poradził? tylko nie mów: przywyknij.

zon41Marek: masz jednego faceta?

klute: niezupełnie.

zon41Marek: to spróbuj znaleźć żonatego bi.

klute: dlaczego?

zon41Marek: będziesz spokojniejszy.

Kim jest Damian100? Wiem już, że ma na imię Jarek. Bo znajduję jego ofertę na tym samym portalu gay. pl: "Cześć Wam. Nie wierzę już w trwałe związki, więc napiszę, że poznam kogoś na seks. Polubiłem wąskie ciasne dziureczki. Poznam ludzi z zagranicy, ale także z Polski. Dołączam swoje foto. Jestem z Wielkopolski! Mam 160 cm wzrostu, szczupły, lubię odwiedzać poznanych ludzi. Nie palę. Lubie winko i piwko i nic mocniejszego. Co się będę rozpisywać, jak i tak nie wiem czy odpiszesz" - obok zdjęcie penisa w stanie spoczynku, e-mail i informacja, że ma 40 lat. Nie wiem tylko, czy ma rodzinę. Komu miał skłamać, że jest na kursie?

Wrzucam jego e-mail damian100@... do wyszukiwarki. Wyskakuje mi forum TP SA i wypowiedź Jarka: "Szlag mnie trafia, gdy widzę reklamę TELEKOMUNIKACJA POLSKA BLIŻEJ. Co dało wejście do UE? Liczyłem, że będziemy mieć konkurencję w telekomunikacji (...)". Pod wypowiedzią Jarek podaje imię i nazwisko, a w treści informuje, że mieszka pod Poznaniem (wymienia nazwę miejscowości). Biorę książkę telefoniczną. Jest tam tylko jedno takie nazwisko. Abonentem jest kobieta.

Dzwonię: - Czy jest Jarek?

- Syn będzie po południu - mówi. Ustalam, że ulica, na której mieszka, ma tylko kilka domów. No to mam cię, brachu.

SMS od Jarka: "Nie chce rozczarowań, więc jak braciszka dziecko odejdzie od komputera, to wyślę ci fotkę twarzy i zadecydujesz, czy chcesz się spotkać".

Minęły tylko dwa dni od mojego ogłoszenia w internecie, a tyle już o nim wiem.

Zamiast seksu nóż przy gardle

Siedzę w gabinecie Eugeniusza Fijała - nauczyciela i psychologa, biegłego sądowego. Jego dramat zaczął się 26 października. Sprawa niby banalna - zgłosił policji kradzież samochodu. Ale już podczas pierwszego przesłuchania w tej sprawie przyznał, że został napadnięty. Podał dokładny rysopis jednego ze sprawców.

Rozbójników, którzy zabrali mu auto, policja zatrzymała

6 listopada: 45-letniego Piotra Cz. ps. "Świr" i 20-letniego Romana B. Wkrótce policja ustaliła przebieg wypadków. Miało być tak: psycholog poznał jednego z bandytów kilka dni wcześniej - kontaktem miał być czat w jednej z kawiarenek internetowych. Umówili się z nim na spotkanie. Policja twierdzi, że w celach seksualnych. Mieli się spotkać na działkach pod Poznaniem, ale tam zamiast jednego było trzech. I nie było seksu, tylko nóż przy gardle.

Pytam o to psychologa. Lekko się wścieka: - Znam gejów, ale nie interesuje mnie to! Rejestrowałem się na takich stronach, ale tych, gdzie chodziło o randki z kobietami.

Policjanci uprzedzają: psycholog za nic nie przyzna, że jest gejem. Policja też nie dowiedziałaby się o szantażu, ale przyznał się do tego zatrzymany Roman B.

Psycholog powiedział w końcu policji, że po kradzieży samochodu szantażyści dzwonili do niego kilkadziesiąt razy i żądali pieniędzy. Dostawał także SMS-y: "Wykończymy cię pedale!".

Seksuolog prof. Zbigniew Izdebski właśnie kończy raport "Seks a internet". - Znam przypadki szantażowania homoseksualistów i jestem przekonany, że jest ich dużo. Nie wychodzą na jaw, bo pewna grupa gejów nie chce się ujawniać i nie zgłasza tego policji. Ukrywają swą orientację nawet kosztem straconego dobytku.

Robert Biedroń, szef Kampanii przeciwko Homofobii, tłumaczy to tak: - Znam przypadki szantażu, jednak dotyczą starszych gejów. Oni tkwią w ukryciu, przyzwyczajeni są do ukrywania się. Traktują swoją orientację jako coś chorego i złego, w każdym razie źle odbieranego przez społeczeństwo. I ci ludzie za nic tego nie zgłoszą, boją się reakcji rodziny i policji, że stracą pracę, a życie się zawali. Większość morderstw na tle seksualnym w Polsce dotyczy takich osób.

Psycholog miał nadzieję, że zatai szantaż. Policja jest przekonana, że ze względu na żonę i dzieci. Żonie nie powiedział nawet, że został napadnięty.

Policjanci próbują ustalić teraz inne ofiary szantażystów. Są przekonani, że chodzi o co najmniej kilku ukrytych i zamożnych gejów, a wśród nich dyrektora państwowego przedsiębiorstwa. - Nie mam złudzeń, że ktoś się zgłosi dobrowolnie - mówi jeden ze śledczych.

Zgadza się z tym Robert Biedroń. Nie raz namawiał gejów, by zgłaszali policji szantaż albo pobicie. - Sam zostałem napadnięty pod klubem Paradise. Spotkało to również znajomych. Ja to zgłosiłem, oni nie. Idę do dzielnicowego, a on: to przecież najspokojniejszy klub w mojej dzielnicy.

Darkroom i faceci w ręcznikach

"A co robisz dziś po południu, Pawełku? Ja będę w saunie Amigo od 18.00. Zobaczymy się? Wysłałem Ci moje foto. Daj znać, jak obejrzysz, jaka decyzja" - to czwarty SMS od Jarka. A już oczekuje spotkania.

Odpisuję: "Może wpadnę".

Osiedle Lecha w Poznaniu, w szarej przybudówce bez reklam skromny napis "Amigo". Wchodzę. Na wprost bufet. Na końcu korytarza drzwi z szyldem DARKROOM.

Mija mnie młody, półnagi facet przepasany ręcznikiem. Podchodzi inny - w dresowych spodniach. Pyta, co może zaoferować. Mówię, że czekam na kogoś. Podchodzę do baru, biorę wodę. W kurtce czuję się nieswojo. Minęło mnie już trzech gości w ręcznikach.

Obok baru przechodzi Jarek. Rozpoznaję go z fotografii, którą mi niedawno przysłał. Staje pół metra ode mnie: mikrus w okularach, spokojne oczy, poobgryzane paznokcie. Wygląda na 40 lat. Nie wie, jak ja wyglądam, więc dalej spokojnie sobie stoję. Przede mną informacja o stronie internetowej sauny. (Potem sprawdzam ją - na zdjęciu gospodarze, Piotr i Zbyszek, w przyjacielskim objęciu zachwalają miejsce jako "miłe i dyskretne". Swoją pracę w saunie opisują krótko: "Zbyszek wita przy wejściu i wydaje ręczniki i laczki, a ja obsługuję w barze"). Zastanawia mnie, że nie widzę w saunie młodych osób.

Robert Biedroń: - Starsi geje wolą "pikiety", czyli właśnie takie miejsca jak ta sauna, gdzie można szybko i bez większych ceregieli spotkać kogoś na "szybki numerek".

W Warszawie takim miejscem jest dworzec. Daje anonimowość. W Poznaniu "pikietą" są też alejki w parku nieopodal Akademii Ekonomicznej.

Biedroń: - Starsi geje na pewno nie przyjdą do naszej organizacji. W innych jest podobnie - 95 proc. to ludzie młodzi.

Yga Kostrzewa, rzeczniczka Lambdy, potwierdza: - To nie tylko problem gejów, ale i lesbijek. Na palcach jednej ręki policzę lesbijki po czterdziestce, które znam.

Najbardziej dosadnie wyraża to Michał Witkowski - gej i autor skandalizującej książki "Lubiewo", która właśnie weszła na rynek. Przepaść pokoleniowa jego zdaniem bierze się z tego, że zmiana ustroju zatrzęsła w posadach całą obyczajowością gejowską. - Starzy nie chcą się przestawić: otwartość, kolorowe manifestowanie odmienności, bary, irokezy, wyszczypane brwi, internet, techno - wszystko to wydaje im się puste i niegodne prawdziwego pedała - mówi Witkowski. - Za to młodzi w starych widzą "parkowe wywłoki". A to, że nie ma między nimi konfliktu, to efekt braku kontaktu.

Jak Ci się nie podobam, to mi to napisz

Wieczorem dostaję SMS-a od Jarka: "Szkoda, że nie byłeś w saunie. Byłem sam, szybko uciekłem. Możesz mi przesłać swoje zdjęcie?". Odpisuję, że nie mam aparatu cyfrowego. Mój plan osaczenia i szantażu zaczyna się ziszczać.

SMS od Jarka: "Gdzie pracujesz?",

Moja odpowiedź: "Doradca finansowy".

SMS od Jarka: "Czyli doradzasz, jak korzystnie gotówkę ulokować? Wpadło mi 28 000 za udziały. To się poradzę, jak pomnożyć. Może w środę w Amigo?".

Sprawdzam pocztę. Roman też chce się spotkać. Proponuje hotel pod Poznaniem. Zastrzega, że woli być bierny w seksie. Zauważam, że każdy podkreśla w swojej informacji dwie rzeczy: jest spoza środowiska i dba o higienę.

Ale skąd mogę mieć pewność, że Jarek mówi prawdę? Jeśli mam go zaszantażować, muszę to sprawdzić. Dzwonię na jego domowy numer. Przedstawiam się jako agent ubezpieczeniowy. Mam ankietę do III filaru i muszę go przepytać.

- A to konieczne?

- Bardzo. Wiek?

- 57. rocznik

- Zawód? (Potwierdza to samo co w SMS-ach i podaje miejsce pracy).

- Wykształcenie?

- Zawodowe.

- Dzieci?

- Nie mam.

- Dochód.

- 2 tys. miesięcznie. A liczyć też pewną kwotę za udziały? (A zatem potwierdza).

- Samochód?

- Mam.

- Mieszkanie?

- Własne.

Jarek potwierdza w ankiecie wszystkie informacje, które przekazywał mi mailem. Nie poznając go osobiście, dzięki internetowi i telefonowi w trzy tygodnie dowiedziałem się o nim wszystkiego.

Jeden z policjantów: - Grupa "Świra" wyciągała informacje przez internet. Geje musieli mówić o sobie na czacie, bo grupa była dobrze zorientowana co do ich majątków.

Yga Kostrzewa z Lambdy: - Popularność internetu wśród homoseksualistów jest tak olbrzymia, że upadły czasopisma dla gejów - także te opiniotwórcze. W necie jest wszystko: informacje, porady, forum, ogłoszenia, zdjęcia.

Biedroń: - Nie trzeba iść do kiosku i mówić „poproszę »Nowego Mena «”, bo to deklaracja: jestem gejem.

Biedroń pamięta, jak pierwszy raz sam kupował takie gejowskie pismo: - To niemiłe wspomnienie. Taki zakup stygmatyzuje: o! facet z tej klatki kupuje gazety dla gejów. Dlatego starsi geje korzystają z internetu.

Mam w planie dwa spotkania z Jarkiem, gdy będę udawał geja. Ale jego następny SMS każe mi to zmienić: "Skarbie, spotkanie aktualne?". Ten człowiek już zaczyna angażować się uczuciowo. Mój plan dobija e-mailem:

"Witaj Pawełku, jeżeli chcesz iść na piwko około 18, to nie wiem, czy na saunę starczy nam czasu. Mam swój ulubiony barek na ulicy Paderewskiego. Ale rozumiem, że po obejrzeniu mojej fotki nie za bardzo jesteś zachwycony moim wyglądem i nie wiesz, czy zdecydować się na saunę? Jak widzisz, jestem szczery do bólu.

Opisałem całą sytuację i byłoby miło, gdybym miał kogoś - jeżeli nie na stałe, to chociaż od czasu do czasu. Bo wierz mi - mam urlop i nie jestem z niego zadowolony, nudzę się. Niedawno na nowej stronie, gdzie nie pobierają żadnych opłat w rodzaju »wyślij SMS, a dostaniesz kod do interesującej Ciebie osoby i jego adresu kontaktowego « o nazwie gaydar. pl zamieściłem swój profil. Nikt nie jest mną zainteresowany.

Ostatnia sauna - gdy mieliśmy się spotkać - była denerwująca. Przyszedł mój dawny chłopak. Powiedział mi: »Znikaj - to nie jest miejsce przeznaczone dla byle kogo «. Chyba zrobiłem się czerwony na twarzy - miałem go za pełnego wdzięczności, bo wiele mu pomagałem w różnych sprawach. Przez niego miałem debet na koncie, bo byłem głupi i dawałem się doić jak krowa. Miałem ochotę dać mu w mordę, ale się powstrzymałem, bo dopiero by gówniarz triumfował. Żałowałem, że Ciebie tam nie było i pokazałem się jak zawsze sam. Gdybyś był, to zapewne skończyłoby się na zwykłym cześć do tego chłopaka i koniec.

No nic - rozpisałem się. Pozdrawiam i kończę. Jarek

PS Jak Ci się nie podobam, to mi to napisz".

Muszę to przerwać. Wiem już, dlaczego szantażyści łatwo mogli pozyskiwać zaufanie gejów: trafiali na samotnych, zgorzkniałych ludzi.

To samo zauważyłem w wypowiedziach na forum gejowskim innestrony. pl. Pisze Ami: „Kim tak naprawdę jestem? Od kilku lat wiem na pewno, że jestem bez cienia wątpliwości gejem. Czego jeszcze wobec tego chcę? Otóż jak powietrza potrzebuję do życia poczucia wspólnoty z innymi, którzy mają tak samo jak ja. A będąc żonatym gejem nie da się tego osiągnąć w normalny sposób. Dopiero w takiej sytuacji zaczyna się naprawdę doceniać, jakim wielkim dobrodziejstwem jest internet. Może właśnie dlatego, że jestem odizolowany od innych, że jestem sam, tak bardzo potrzebuję potwierdzenia mojego gejostwa przez innych gejów, tych »prawdziwych «, żyjących bardziej lub mniej jawnie w środowisku”.

Dlaczego szantaż geja w Polsce jest możliwy?

Seksuolog Zbigniew Izdebski: - Dlatego że burmistrz Berlina mógł ujawnić swoje skłonności gejowskie i w swoim kraju nie spotkał się na ulicy z marszem sprzeciwu. Nam trzeba kilku pokoleń, aby dojrzeć do takiego społeczeństwa.

Robert Biedroń, szef Kampanii przeciwko Homofobii: - Dlatego, że 88 proc naszego społeczeństwa uważa, że geje są nienormalni, a połowa ludzi chciałaby zabronić stosunków homoseksualnych.

Biorę kartkę i lewą ręką bazgrolę list do Jarka. "25 tysięcy w trzy dni i samochód. Odmówisz, to twoja matka dostanie twoje zdjęcie i opis. To samo wyślemy do pracy. Odmówisz, to wykończymy cię, pedale". Chowam kartkę i czekam na termin spotkania.

Co się stało z doktorem Tatarskim?

6 listopada zatrzymano bandytów, którzy szantażowali psychologa Fijała, a tego samego dnia policja rozpoczęła poszukiwania Stanisława Tatarskiego. To lekarz, biegły sądowy i kierownik jednego z zakładów świadczeń zdrowotnych w Poznaniu. Osoba znana także w środowisku bohemy kulturalnej.

Komunikat o zaginionym z jego zdjęciem pojawił się na stronach internetowych policji. Co ważne - policjanci zajmujący się zaginięciem Tatarskiego połączyli to ze śledztwem szantażystów Fijała. Co te sprawy mają ze sobą wspólnego?

Gdy Tatarski zaginął, w lesie pod Poznaniem znaleziono jego samochód - sportowego hyundaia - wyczyszczony z odcisków palców. Jeden z zatrzymanych przez policję szantażystów Roman B. przyznał, że w dniu zaginięcia lekarza dostał zlecenie, aby przewieźć auto w inne miejsce. Mężczyzna, który dał zlecenie, jest poszukiwany.

Poza tym policja ustaliła już, że psycholog Fijał i kierownik przychodni bardzo dobrze się znali.

Znajomi Tatarskiego nie kryją: - Stachu oficjalnie pokazywał się ze znajomymi gejami. Na imprezach żartowaliśmy: "Idzie Stachu z rodziną!". On był szczery.

- Uważam, że jego homoseksualizm nie jest tajemnicą - mówi Grzegorz Kretkowski, antykwariusz. (Kretkowski jest przyjacielem Tatarskiego. Zadzwonił do mnie, wiedząc, że interesuję się zaginionym).

Fijała i Tatarskiego różni to, że pierwszy miał rodzinę i ukrywał swoje skłonności (to argument dla szantażystów), a drugi niczego nie ukrywał. Czy mógł wobec tego paść ofiarą szantażystów? - Sprawdzamy to. Nie wykluczamy, że szantażyści nie zorientowali się, że lekarz nie kryje swoich skłonności homoseksualnych. Nie bywali przecież w Teatrze Wielkim i nie widywali Tatarskiego ze swoją świtą - mówi policjant. - Mogło im się wydawać, że każdy homoseksualista się ukrywa.

Mirosław Adamski z poznańskiej prokuratury: - Poszukujemy kierownika przychodni pod kątem ewentualnego uprowadzenia.

Kretkowski jest jednak przekonany, że zaginięcie znajomego jest związane z jego pracą, a nie orientacją seksualną. Przeprowadził własne śledztwo. - Staszek często mówił mi: "Wiem za dużo, nie mogą mnie zwolnić "- opowiada.

Ustalono, że po zaginięciu Tatarskiego ktoś wszedł do jego mieszkania, otwierając zamek kluczami, i skradł tylko komputer. Nie zabrał kart kredytowych, gotówki i biżuterii. Co mogło być w komputerze? Analizuje to policja. - Nie wykluczamy, że były w nim jakieś tropy z internetu, które prowadzą do napastników - mówi jeden z policjantów.

Tatarski często korzystał ze stron gejowskich, tam poznał wielu swoich partnerów. Mogli chcieć zatrzeć ślady.

Kretkowski: - Nowinki technologiczne nie były mu obce. A na czacie występował pod imieniem swojego kota.

Epilog

Umówiłem się z Jarkiem w centrum handlowym Stary Browar.

Widzę go z daleka. Siedzi w kurtce przy stoliku w kafejce. Obejmuje dłońmi kufel piwa. Mijam stolik, patrzy na mnie. Siadam. Cieszy się, że przyszedłem. Co słychać? Wszystko w porządku. U mnie też. Opowiadam mu o sprawie szantażystów krążących po internecie. Wyrywa mu się: - O jaaa!

Postanawiam zakończyć przedstawienie. Nie chcę przekroczyć granicy, za którą emocje Jarka byłyby wystawione na zbyt ciężka próbę.

- A gdybym ja był szantażystą? - pytam. - Co ty o mnie wiesz, człowieku? Nic. A ja o tobie - wszystko.

Wyjaśniam, kim jestem. Jarek robi się czerwony, widać kropelki potu, wyciera je krawędzią dłoni. Uśmiecha się jak dziecko postawione na środku klasy.

- Co byś zrobił, gdybym wysłał ci ten list? - pokazuję kartkę z żądaniem pieniędzy.

- Chyba wezmę nervosol - mówi wolno i z lekkim przerażeniem. - Moja matka się domyśla, to by mi nie zaszkodziło. A w pracy? Nie wiem.

Nagle pyta przerażony: - O Jezu! To co mam zrobić? Może wyrzucę z sieci wszystkie informacje o sobie.

Gdy wstaję od stolika, patrzy w blat. - Idziesz już sobie?

* Niektóre imiona i nazwiska zostały zmienione
Marcin Kącki
Data publikacji w portalu: 2005-01-17
źródło: Gazeta Wyborcza, dodatek Duży Format, 17.01.2005
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

SILNA88  InnaGG5585522@interia.eu2006-11-18 20:29
FAKT CIĘŻKO IŚĆ NA POLICJE PO CZYMŚ TAKIM I FAKTEM JEST TEŻ ŻE TO NIETYLKO GEJE. LESBIJKI TEŻ CZY BISEKSUALISTKI. W NIEDAWNEJ PRZESZŁOŚCI ZOSTAŁAM POBITA NA PRZTSTANKU ZA TO ŻE KULTURALNIE ZWRÓCIŁAM UWAGĘ PARU OSOBOM BO UBLIŻAŁY, OPOWIADAŁY BARDZO CHAMSKIE KAWAŁY O NAS. MYŚLAŁAM ŻE SKOŃCZY SIĘ NA SŁOWACH,ALE DOSZŁY RĘKOCZYNY Z ICH STRONY. TO BYŁA GRUPKA DZIEWCZYN I JEDEN CHŁOPAK. ON STAŁ I PATRZYŁ. MIMO TO NIEŻAŁUJE TEGO ŻE ZWRÓCIŁAM UWAGĘ,ŻE POSTAWIŁAM SIĘ ŻE WALCZE PRZECIWKO DYSKRYMINACJI, PRZEMOCY. LESBIJKA, GEJ I BI TO TEŻ CZŁOWIEK Z KRWI I KOŚCI. MAMY PRAWO MÓWIĆ CO MYŚLIMY,CZUJEMY,PRZEŻYWAMY ! ! ! TO BYŁO ŻYWE POGWAŁCENIE MOICH PRAW ! ! ! TO NIE CZASY KOMUNIZMU, II WOJNY ŚWIATOWEJ, CZY CZASY WYBUCHU STANU WOJENNEGO !!! DO K... NĘDZY!!! CHOCIAŻ TO BARDZO DOBRE PORÓWNANIE DO TEGO CO WIELE/U Z NAS NIEŻADKO PRZEŻYWA. PISZCIE DO MNIE NA MAJLA, NA GG. POZDRAWIAM ALEKSANDRA G.88.24.02. MUSZYNA. ODP.


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
wiktoria19 Polecam fajną stronkę gdzie można zobaczyć filmy jeszcze przed premiera: filmowyhit.pl opinia dodana 2020-03-30 22:35:09
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020