Homoseksualna konkwista

Geje i lesbijki w natarciu Polskie środowiska homoseksualne szykują się do walki o przywileje społeczne, które homoseksualiści uzyskali już w kilku krajach Zachodu. Sprzyjają im w tym liberalne media.
Zmiana stosunku społeczeństwa do homoseksualistów to główne zadanie, jakie stawia sobie przeważająca część stowarzyszeń gejowskich w Polsce. Akcja "Niech nas zobaczą", w której oplakatowano miasta wizerunkami par homoseksualnych, jest jedną z wielu. Mają one na celu przekonanie Polaków do homoseksualizmu jako normalnego zjawiska, wręcz wzbogacającego kulturę zdominowaną przez liczniejszych heteroseksualistów. Dla większości stowarzyszeń jest to jednak tylko pierwszy krok w walce z "polskim, katolickim zaściankiem".

Katolicki zaścianek - precz

Działacze homoseksualni skupieni w Kampanii Przeciwko Homofobii chcą przezwyciężyć negatywne nastawienie społeczeństwa do homofobii. Tak nazywają - za amerykańską psycholog Dorothy Riddle - postawę nie tylko wstrętu (pogląd, iż homoseksualizm to zbrodnia przeciw naturze), ale także litości, a nawet "pozornej akceptacji" (opinia, że dopóki homoseksualizm nie jest manifestowany, powinien być akceptowany). Już sposób, w jaki stowarzyszenia gejowskie definiują to pojęcie, pokazuje, że nie chodzi im bynajmniej tylko o akceptację społeczną czy prawo do własnej orientacji seksualnej, ale chcą zagwarantowania homoseksualistom uprzywilejowanej pozycji społecznej. Społeczeństwo, przezwyciężając homofobię, powinno przyjąć postawę już nie tylko obojętności wobec orientacji homoseksualnej, ale podziwu, uznania czy troski. Jak wyjaśniają twórcy strony internetowej KPH, troska ta oznacza "założenie, że osoby homoseksualne są niezbędne w naszym społeczeństwie. Osoby o takich poglądach patrzą na gejów i lesbijki z autentycznym sentymentem i zachwytem, a także chcą być ich adwokatami".

Walka z homofobią często prowadzi do otwartej wojny gejów ze wszystkimi wspólnotami, które uważają akty homoseksualne za złe czy grzeszne. Głównie z Kościołem katolickim. Znany publicysta homoseksualny Jacek Kochanowski otwarcie nazywa go instytucją totalitarną, "pełną pogardy dla człowieka, jego osobistej wolności, jego cielesności, jego sposobów życia. Instytucja totalna, która zmierza do zawładnięcia człowiekiem, narzucenia mu swej ideologii i związanej z nią mitologii, dążąca do całkowitego ubezwłasnowolnienia jednostki i włączenia jej w rzeszę identycznie myślących i identycznie działających jednostek, pozbawionych prawa wyboru". Dlatego wszystkie organizacje gejowskie powinny się włączyć w walkę z Kościołem i chrześcijańską moralnością. "Chodzi o codzienny opór przeciw mechanizmom przemocy polegającej na wymuszaniu heteroseksualizmu, wymuszaniu płodności itp." - wyjaśnia istotę rewolucji homoseksualnej Kochanowski. Powinna ona, według niego, wyrażać się w permanentnym wpajaniu społeczeństwu, że homoseksualizm jest nie tylko tak samo dobry jak heteroseksualizm, ale wręcz lepszy.

Akcja bezpośrednia

Jest na to wiele sposobów. Stowarzyszenia gejowskie wciąż organizują nowe akcje upowszechniające homoseksualizm, finansowane (przynajmniej częściowo) z pieniędzy podatników lub wspomagane przez instytucje państwowe. Najbardziej znanym przykładem jest wspomniana akcja "Niech nas zobaczą", prowadzona pod auspicjami minister do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn (czy - jak sama chce, by ją nazywano - ministrę) Izabelę Jarugę-Nowacką. Wspiera ona również gejowski konkurs literacki "O tęczowe pióro", który ma wypromować homoseksualnych literatów. Środowiska lewicowe wspomagają także inne grupy próbujące rozwijać tak zwaną kulturę gejowską. Organizują kluby, pokazy filmowe, festiwale i tym podobne.

Często jednak działalność "pozytywną" (promującą) przesłania "negatywna". Wiele organizacji homoseksualnych skupia się niemal wyłącznie na walce z wszelkim niechętnym do nich stosunkiem, uważając go za przejaw "homofobii" czy "wzywania do nienawiści ze względu na orientację seksualną". Może to być zarówno stwierdzenie, że "modlitwa jest lepszym sposobem leczenia niż medycyna" (została o to oskarżona Telewizja Trwam w liście do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wystosowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce), jak i przypomnienie, iż istnieją na świecie ośrodki terapeutyczne, które pomagają homoseksualistom zmienić orientację na heteroseksualną (o homofobię oskarżono autora filmu o prowadzącym taką działalność holdenderskim ośrodku, Grzegorza Górnego, a także Polsat, który zdecydował się ten film pokazać).

Na razie - poza werbalnymi atakami - nie ma jeszcze akcji kierowanych bezpośrednio przeciwko Kościołom chrześcijańskim czy Pismu Świętemu. Warto jednak pamiętać, że w wielu krajach stowarzyszenia gejowskie próbowały już wymusić zakaz powoływania się na potępiające homoseksualizm fragmenty Pisma Świętego, twierdząc, że są one wzywaniem do prześladowań czy wręcz mordów na osobach homoseksualnych.


Pragnienie wyzwolenia

Poza głównym obiegiem medialnym, w ciszy i spokoju funkcjonują w Polsce także zupełnie inne grupy homoseksualne. Najbardziej znaną jest Wspólnota "Odwaga" prowadzona przez Ruch Światło-Życie w Lublinie. Jej cel to, według oficjalnych deklaracji, "pomoc osobom o orientacji homoseksualnej w trwaniu w czystości i odrzuceniu homoseksualnego stylu życia". Podobne zadanie stawia sobie także Wspólnota Augustyńska Anonimowi Erotomani.

Działalność tych grup pokazuje, że choć uwagę mediów przykuwa lobby gejowskie promujące swój sposób życia, to istnieje także wiele osób dotkniętych homoseksualizmem, które cierpią z tego powodu i pragną się z niego wyzwolić. Wiele z nich zaświadcza nawet, że przemiana seksualności jest możliwa, ponieważ im się udała.

Pokazuje to, jak ważne jest przeciwstawianie się hałaśliwej propagandzie prohomoseksualnej, która wielu ludziom zamyka drogę do pełni szczęścia. Heteroseksualnego.

* * *

Chrześcijanie wobec homoseksualnej schizmy

"Jezus był homoseksualistą, geje są bliżej Boga, a błogosławienie związków jednopłciowych w Kościele jest takim samym zwycięstwem bojowników o prawa człowieka, jak wcześniej zniesienie niewolnictwa" - takie głosy coraz częściej można usłyszeć od teologów i hierarchów rozmaitych grup protestanckich. Zdecydowanie sprzeciwiają się im konserwatyści - spór ma coraz ostrzejszy przebieg.



Katolik nie powinien współdziałać przy wprowadzaniu praw, które w jakikolwiek sposób zrównywałyby małżeństwa ze związkami jednopłciowymi - przypomniał Kościół rzymskokatolicki w zaprezentowanym pod koniec lipca dokumencie Kongregacji Nauki Wiary: Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi. "W tej materii każdy może odwołać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia".

Kongregacja Nauki Wiary przedstawiła również, jak powinien się zachować polityk katolik w sytuacji, gdy w parlamencie jego państwa przedstawiony zostanie projekt ustawy o związkach homoseksualnych. "W wypadku gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności jest czynem poważnie niemoralnym".

Parlamentarzyści powinni sprzeciwiać się również prawu już ustanowionemu - uzupełniają autorzy dokumentu. "Musi on przeciwstawić się w możliwy dla siebie sposób i uczynić publicznym swój sprzeciw: chodzi o należyte świadectwo prawdzie".


Najgorętsza debata toczy się w Kościele anglikańskim. Wielu obserwatorów sądzi, że znajduje się on wręcz na krawędzi schizmy czy trwałego rozpadu na skrzydło fundamentalistyczne, nawiązujące do tradycji purytańskiej (głównie z krajów Trzeciego Świata) oraz liberalne, związane głównie z Kościołami zachodnimi. Spór dotyczy kościelnego błogosławieństwa dla par jednopłciowych oraz wyświęcania aktywnych homoseksualistów na biskupów i księży.

Błogosławić czy nie błogosławić

Walka rozpoczęła się w Kanadzie, gdzie anglikańska diecezja New Westminster przegłosowała wprowadzenie rytu błogosławieństwa związków jednopłciowych. Decyzji tej sprzeciwiły się konserwatywne parafie i wspólnoty tej diecezji, które utworzyły grupę "Anglican Communion in New Westminster" (Wspólnota Anglikańska w New Westminster). Błogosławienie związków jednopłciowych potępił także w sierpniu 2002 roku ówczesny arcybiskup Canterbury (honorowy zwierzchnik Kościoła anglikańskiego), George Carey.

Zwolennicy tradycyjnej, chrześcijańskiej moralności seksualnej w Kanadzie powoływali się w sporze z homoseksualnymi nowinkarzami na decyzję Konferencji z Lambeth (najwyższej władzy w Kościele anglikańskim, składającej się ze zwierzchników poszczególnych Kościołów lokalnych, wchodzących w skład wspólnoty), która w 1997 roku uznała, że homoseksualizmu nie da się pogodzić z chrześcijańską moralnością.

Liberałowie z Kanady przypominali jednak, że decyzja ta nie została podjęta jednogłośnie. Liczni biskupi, szczególnie z bogatych krajów zachodnich - USA, Kanady i Wielkiej Brytanii - po zakończeniu konferencji otwarcie deklarowali, że byli przeciwni potępieniu błogosławienia związków homoseksualnych. Biskup John Spong z amerykańskiej diecezji Newark podkreślił, że decyzja Konferencji z Lambeth została wymuszona przez zjednoczenie sił amerykańskich i brytyjskich konserwatystów oraz biskupów z krajów Trzeciego Świata i że on sam się z nią nie zgadza, ponieważ jest nieludzka i niechrześcijańska. Osobistą niezgodę na tę decyzję zadeklarował wówczas także obecny zwierzchnik anglikanów na świecie i równocześnie prezes Kościoła Anglii, arcybiskup Canterbury Rowan Williams.

Obie strony, mimo realnej już schizmy - konserwatyści przestali przyjmować u siebie biskupa New Westminster, a nawet bywać na nabożeństwach w postępowych parafiach - postanowiły poczekać na decyzję prymasów anglikańskich, czyli zwierzchników największych wspólnot anglikańskich na świecie, którzy spotkali się w maju tego roku w Brazylii. Mimo licznych liberalnych nacisków hierarchowie podtrzymali tradycyjne nauczanie Kościoła i odmówili małżeństwom homoseksualnym wsparcia. W ten sposób zdystansowali się od części liberalnych biskupów, według których prawo do zawierania związków jednopłciowych to wielka zdobycz cywilizacji.

Oświadczenie prymasów nie oznaczało jednak końca problemów. Już kilka dni po nim biskup New Hampshire Michael Ingham pobłogosławił pierwszy związek homoseksualny. Wywołało to natychmiastową reakcję siedmiu prymasów anglikańskich z Afryki i Azji, którzy zaapelowali o wyłączenie biskupa Inghama i jego diecezji ze Wspólnoty Anglikańskiej. Trzech z nich poinformowało już nawet o zerwaniu wszelkich kontaktów z diecezją z New Westminster. Charakterystyczne jednak, że arcybiskup Canterbury wyraził tylko smutek z powodu decyzji kanadyjskiego biskupa, a do protestu przeciwko jednostronnym, rozłamowym działaniom nie przyłączył się żaden biskup z państw zachodnich.


Pobożny mąż jednego męża

I trudno się temu dziwić, wiedząc, że część anglikańskich, liberalnie nastawionych zachodnich Kościołów od dawna mniej lub bardziej oficjalnie akceptuje aktywny i jawny homoseksualizm swoich duchownych w myśl zasady: "ty nie mówisz, my nie pytamy".

Liberalny bunt przeciwko decyzji prymasów zaczął się więc rozszerzać. Jego najpełniejszym wyrazem było powołanie przez diecezję New Hampshire Kościoła episkopalnego (tak w Stanach Zjednoczonych nazywa się anglikanizm) na biskupa księdza Gene Robinsona, który porzucił żonę i dwójkę dzieci. "Odpowiedziałem na Boże wezwanie do odkrycia siebie jako mężczyzny homoseksualisty. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Mogłem stracić dzieci i moje kapłaństwo. Ale zrobiłem to, by zachować jedność ze sobą i Bogiem" - tłumaczył na stronach internetowych diecezji świeżo upieczony biskup.

Na taką zuchwałość nie mogli nie zareagować tradycjonaliści, skupieni w tak zwanym Kościele niskim (ewangelikalnym), grupującym purytańsko i fundamentalistycznie nastawionych anglikanów oraz te Kościoły lokalne (szczególnie z Afryki czy krajów azjatyckich), dla których homoseksualizm jest nie tylko nie do pogodzenia z Biblią, ale także lokalnymi kulturami, w których działają. Środowiska anglikanów ewangelikalnych, odwołujących się do tradycji purytańskich, uznały wszelkie próby wprowadzania homoseksualnych nowinek za herezję sprzeczną z duchem Pisma Świętego i odrzuciły posługę biskupią tych wszystkich, którzy za nimi optują (dotyczy to, między innymi, arcybiskupa Rowana Williamsa, który zanim został wybrany na arcybiskupa Canterbury wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla idei ordynacji aktywnych homoseksualistów czy rewizji tradycyjnej, chrześcijańskiej etyki seksualnej).

Spór rozognia od kilku tygodni także Kościół Anglii, gdzie na biskupa Reading (niewielkiego miasteczka nieopodal Oksfordu) wybrano wykładowcę teologii na uniwersytecie oksfordzkim, kanonika Jeffreya Johna, aktywnego homoseksualistę (a dokładniej, żyjącego od kilkunastu lat w białym związku jednopłciowym). Na znak protestu przeciwko tej decyzji ponad 100 duchownych i świeckich anglikanów zapowiedziało, że jeśli biskup zostanie wyświęcony, to oni utworzą nowe struktury kościelne, obejmujące największe i najbogatsze parafie diecezji. Ich zdaniem, ordynowanie na biskupa osoby przez wiele lat żyjącej w związku homoseksualnym z innym duchownym (nawet jeśli obecnie nie jest on konsumowany) pozostaje w sprzeczności z całą tradycją moralności chrześcijańskiej. "Jeśli biskup Oksfordu zdecyduje się, wbrew naszemu stanowisku, wyświęcić księdza Johna na biskupa, to jego wspólnota zerwie komunię z Kościołem Anglii i całą Wspólnotą Anglikańską" - podkreślił Philip Giddings, rzecznik anglikanów przeciwnych biskupom homoseksualistom. Grupę tę poparło już kilkudziesięciu hierarchów anglikańskich.

Uaktywniły się także grupy broniące księdza Johna. Ośmiu biskupów Kościoła Anglii wezwało arcybiskupa Rowana Williamsa, któremu podlega diecezja Reading, do przyjęcia nowego homoseksualnego członka w szeregi biskupów. Ich zdaniem bowiem, obecność homoseksualisty wśród hierarchii anglikańskiej otworzy ją na problemy osób o tej orientacji seksualnej. Konflikt zakończył sam ksiądz John, który zrezygnował z funkcji biskupa. Wszystko jednak wskazuje na to, że to nie koniec sporu.

Lobby gejów i lesbijek "chrześcijan"

Anglikanizm nie jest jedyną wspólnotą chrześcijańską zagrożoną schizmą z powodu homoseksualizmu. Coraz więcej Kościołów chrześcijańskich decyduje się bowiem - wbrew stanowisku konserwatystów, przywiązanych do ewangelicznej prawdy - nie tylko na wyświęcanie aktywnych homoseksualistów czy błogosławienie jednopłciowych związków, ale także wykluczanie ze wspólnoty tych wszystkich, którzy są temu przeciwni. Taką decyzję kilka lat temu podjął na przykład luterański Kościół Szwecji.

Coraz aktywniej na polu walki z "homofobią" w Kościele zaczynają też działać homoseksualne grupy nacisku. Dysponują one nie tylko własnymi stronami internetowymi, ale także organizacjami - na przykład Metropolitan Church, który propaguje wśród protestanckich Kościołów ordynowanie na duchownych nie tylko homoseksualistów, ale też biseksualistów, transwestytów oraz transseksualistów. Aktywnie wspierają je także liczni teolodzy i duchowni protestanccy, którzy - jak ostatnio jeden z australijskich uczonych - dowodzą, że nawet Jezus był homoseksualistą. Lobbystą homoseksualnym był do niedawna także arcybiskup Williams, który w wywiadach dla brytyjskich gazet otwarcie przyznawał, że ordynował duchownego aktywnego homoseksualistę oraz domagał się rewizji nauczania Kościoła dotyczącego oceny związków homoseksualnych. Obecnie nie wypowiada się na ten temat, starając się nie zniechęcać do siebie konserwatystów.

Homoseksualni lobbyści często próbują zmusić Kościoły chrześcijańskie do zaprzestania głoszenia tradycyjnej moralności. Gdy przed kilkoma tygodniami Południowa Konwencja Baptystów zapowiedziała rozpoczęcie wielkiej akcji nawracania gejów i wyzwalania ich z grzesznego homoseksualizmu, organizacje homoseksualne zareagowały z wściekłością. - To, co proponują baptyści, jest zwykłą przemocą. Oni chcą skłonić wyznawców do ataków na gejów, lesbijki i transseksualistów - grzmiał David Smith z Human Rights Campaign, organizacji promującej "prawa" homoseksualistów. Ten gejowski aktywista określił stwierdzenie baptystów, że "homoseksualiści mogą zostać wyzwoleni przez Chrystusa z ich destruktywnego i grzesznego stylu życia", budowaniem nienawiści.

Polska na razie jest wolna od tych problemów. Kościoły zadomowione w naszym kraju oficjalnie odrzucają możliwość ordynowania homoseksualistów czy błogosławienia związków jednopłciowych. W Internecie działają jednak niewielkie, zwykle nigdzie nie zarejestrowane wspólnoty "chrześcijan homoseksualistów" ("Berith" - Ekumeniczna Grupa Gejów i Lesbijek; "Jonathan i Rut" - forum religijno-społeczne dla gejów i lesbijek czy Grupa Inicjatywna Wolnego Kościoła Reformowanego, której aktywistą jest działacz homoseksualny Szymon Niemiec), domagające się rewizji tradycyjnego nauczania chrześcijańskiego w sprawie homoseksualizmu. Na razie są one nieszkodliwe. Warto mieć jednak świadomość, że zachodnim Kościołom chrześcijańskim też długo wydawało się, iż lobby homoseksualne im nie grozi. A obecnie sytuacja zmieniła się tak bardzo, że nawet klerycy kierują pozwy przeciwko katolickim biskupom o to, iż w podległych im seminariach wykłada się tezy niezgodne z katolicką etyką. Taki proces wytoczył ostatnio biskupowi Williamowi Murphy'emu z diecezji Nowy York William Downey. Domaga się on 120 tysięcy dolarów odszkodowania za to, że został usunięty z katolickiego seminarium duchownego po tym, jak odmówił uczenia się z podręczników, które aprobują homoseksualizm. Tt

* * *

Nasza walka

Rozmowa z Robertem Biedroniem, prezesem Kampanii Przeciw Homofobii

- Jakie są Wasze cele?

- Walczymy o pełne równouprawnienie osób homoseksualnych z heteroseksualistami. Chodzi nam o taką rzeczywistość, w której homoseksualiści będą mieli dokładnie takie same prawa jak heteroseksualiści.

- Małżeństwa jednopłciowe, adopcja dzieci - to mają być te równe prawa?

- Oczywiście - mają je heteroseksualiści, więc i nam się one należą. Powiem więcej: homoseksualiści jako mniejszość - w tak monokulturowym kraju, jakim jest Polska - powinni zostać otoczeni szczególną ochroną, która pozwoli im normalnie funkcjonować w naszym nietolerancyjnym społeczeństwie.

- Jak Pan ocenia szanse wprowadzenia takiego prawa?

- Na razie jest to niewyobrażalne. Obecnie większość naszych rodaków nie akceptuje osób homoseksualnych. Najpierw trzeba zacząć dyskusję na temat obecności osób homoseksualnych w naszym kraju, a dopiero potem zająć się równością wobec norm prawnych czy wręcz zmianą prawa kształtowanego przez homofobiczne społeczeństwo, uformowanego przez Kościół katolicki.

- A więc przeszkadza Wam też Kościół i jego nauczanie odnośnie homoseksualizmu?

- Oczywiście. Definicja, która mówi, że homoseksualizm jest obiektywnym nieuporządkowaniem, to bzdura. Ma się ona nijak do definicji przyjętej przez Światową Organizację Zdrowia.

- Jak chcecie zmienić nastawienie Kościoła?

- W najbliższej przyszłości nie zamierzamy z nim walczyć. Wynika to ze specyfiki ruchu gejowskiego w Polsce, który dopiero się tworzy. Ma on tylko dwa lata, trudno więc o porównanie z doświadczonym w walce z Kościołem ruchem amerykańskim. Co więcej, w Polsce wiele osób ma, niestety, zbyt emocjonalny stosunek do nauki Kościoła. Jakikolwiek atak na nią jest odbierany niezwykle negatywnie i szkodzi sprawie homoseksualistów.

Dlatego Kościół katolicki, niestety (podkreślam słowo "niestety"), może czuć się bezpieczny. Ale ostrzegam, że Kampania Przeciw Homofobii będzie starała się to zmienić.

- Dużo mówicie o tolerancji, a sami jesteście nietolerancyjni wobec innych homoseksualistów. Gdy w mediach prezentuje się organizacje, których celem jest pomaganie w wychodzeniu z homoseksualizmu, natychmiast odzywają się głosy potępiające zarówno autorów takich publikacji, jak i same osoby korzystające z pomocy. Dlaczego?

- Środowisko polskich gejów samo jest homofobiczne i boi się swojej orientacji. I dlatego na razie zbyt słabo - niestety - protestujemy przeciwko obecności czy pracy takich grup.

- Zbyt słabo?

- Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm z listy chorób. A jeśli coś nie jest chorobą, to nie można tego leczyć.

- Ale niektórzy z członków takich grup twierdzą, że udało się im zmienić swoją orientację seksualną. Kłamią?

- Nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić, ale medycyna nie notuje przypadków wyleczenia z homoseksualizmu.

- Nie notuje, bo według WHO nie jest on chorobą, więc nie można z niego leczyć?

- Dokładnie dlatego.

Rozmawiał tt

* * *

Zwichnięte biodro

Rozmowa z ojcem Józefem Augustynem SJ

- W kolejnych państwach legalizowane są małżeństwa homoseksualne, zmienia się definicję rodziny, by nie zawierała określenia płci. W jaki sposób wpłynie to na kondycję społeczeństwa?

- To - jak się wydaje - wielkie eksperymentowanie w państwach zachodnich z człowiekiem i podstawową więzią społeczną - małżeństwem, które leży u podstaw ludzkiego życia. I choć podaje się wiele przyczyn tej sytuacji, to jednak odrzucenie religii, szczególnie zaś chrześcijaństwa, należy chyba uznać za najważniejszą. Po odrzuceniu religii odróżnienie dobra od zła, zachowań normalnych od patologicznych jest już niemożliwe. Kryteria moralne zostają zastąpione utylitarnymi: osobistym zyskiem i przyjemnością. Środowiska homoseksualne lansują "filozofię przyjemności". Niewątpliwie cały ruch homoseksualny może przyczyniać się do większego rozbicia rodziny i obniżenia odporności psychicznej człowieka.

- A co z adoptowaniem dzieci przez takie związki? Czy zgoda na to będzie oznaczała koniec klasycznej rodziny?

- Nie należy rozwijać żadnych katastroficznych wizji, ponieważ homoseksualizm jest i pozostanie absolutną mniejszością społeczną. Nie przekazuje się go genetycznie. Nie jest to choroba ciała, ale duszy, serca. Dziecko, którego ojcem lub matką była osoba homoseksualna, na ogół nie ma takich skłonności. Naturalna fascynacja płcią odmienną tkwiąca w człowieku nie wydaje się być zagrożona. Trzeba wierzyć w mądrość "natury ludzkiej" stworzonej na obraz i podobieństwo Boże.

- Czy w Polsce jest klimat dla zalegalizowania związków jednopłciowych albo adopcji dzieci przez takie pary?

- Jak pokazują statystyki, Polacy na ogół są bardzo tolerancyjni wobec homoseksualistów, dopóki nie narzucają się oni ze swoimi żądaniami. Istnieje natomiast opór wobec legalizacji "małżeństw" homoseksualnych, a tym bardziej adopcji dzieci. Wiąże się to nie tylko z naszą religijnością, ale także z wielkim przywiązaniem do normalnego małżeństwa i rodziny. Rozwód, choć i u nas zdarza się coraz częściej, wciąż jest traktowany jako dramat i nieszczęście. Siedemdziesiąt procent nastolatków, co potwierdzają statystyki, pragnie zawrzeć normalne małżeństwo z tradycyjnym ślubem w kościele.

- Homoseksualiści często za obiekt ataków obierają Kościół, oskarżając go o homofobię czy wręcz szerzenie nienawiści do homoseksualistów. Czy nauka Kościoła rzeczywiście jest homofobiczna, czy naucza nienawiści?

- Kościół twierdzi jednoznacznie, że "osoba, która postępuje w sposób homoseksualny, postępuje niemoralnie" (Kongregacja Nauki Wiary, List o duszpasterstwie osób homoseksualnych). W Kościele odróżnia się jednak zawsze osobę od jej czynu. Kościół nie potępia homoseksualistów, ale raczej broni ich godności, sprzeciwiając się upokarzaniu i poniżaniu tych ludzi. Mogą jednak zdarzać się księża głoszący nieodpowiedzialne opinie. Nie są one jednak głosem Kościoła.

- Co konkretnie potępia Kościół?

- Istnieje podwójny zarzut Kościoła wobec homoseksualizmu. Po pierwsze, że w ich związkach brakuje naturalnego dopełnienia: fizycznego, psychicznego, duchowego, jaki istnieje w naturalnym związku mężczyzny i kobiety, oraz po drugie, że związki te są niepłodne. Homoseksualizm nie daje żadnej przyszłości ludzkości.

- Działania lobby homoseksualnego doprowadzają do stopniowego wycofywania się z tradycyjnej nauki moralności chrześcijańskiej kolejnych Kościołów chrześcijańskich, na przykład luterańskiego Kościoła Szwecji, Kościołów anglikańskich (zachodnich) itp. Czy podobnego procesu można się spodziewać również w Kościele katolickim?

- Z pewnością nie będzie żadnej korekty oceny moralnej działań homoseksualnych ani w Kościele katolickim, ani prawosławnym. Kościoły reformowane to wspólnoty bardzo rozproszone, rozbite i dlatego brakuje w nich ciągłości tradycji, która dla prawosławnych i katolików jest integralną częścią ich wiary. Dla katolików i prawosławnych ocena zachowań homoseksualnych w Biblii jest jednoznacznie negatywna.

- Czy homoseksualizm można wyleczyć? Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że leczenie orientacji homoseksualnej jest niemożliwe.

- Problem jest, rzeczywiście, bardzo trudny i złożony. W moim odczuciu, do stwierdzenia WHO należy podejść sceptycznie. Stwierdzenie to nie jest bowiem opisem lekarskiej praktyki, ale dogmatycznym zapisem na użytek lobby. Doświadczenie terapeutyczne nie potwierdza tego twierdzenia. Leczenie homoseksualizmu zależy jednak od wieku osoby, głębi skłonności, rozległości praktyki, a nade wszystko o głębi motywacji ludzkiej i duchowej. Jak pokazuje doświadczenie, motywacja religijna wydaje się najbardziej skuteczna.

- Zna Ojciec wyleczonych homoseksualistów?

- Owszem, znam. Jako duszpasterz pracowałem jednak przede wszystkim z ludźmi o głębokiej motywacji religijnej. Najczęściej byli oni młodzi i zdeterminowani, by pokonać swoje skłonności i założyć normalną rodzinę. Ale nawet po "wyleczeniu" osoby te zwykle "utykają", jak biblijny Jakub z powodu zwichniętego biodra. Nie czują się bynajmniej z tego powodu nieszczęśliwe. Wyleczony homoseksualizm wyzwala niezwykłą wrażliwość na ludzi.

- W ogniu krytyki środowisk gejowskich znajdują się też wspólnoty pomagające homoseksualistom w wyzwalaniu się z ich stanu. Dlaczego?

- W ten sposób usiłują uzasadnić, że tylko "oni" mają rację. Każdy przypadek wyleczonego homoseksualizmu kwestionuje "dogmaty" lobby, na których oparte są jego żądania wobec państwa i społeczeństwa. Dla ekspansywnego homoseksualizmu tolerancja istnieje tylko w jedną stronę. Trzeba jednak odróżniać lobby od pojedynczych osób. Rozmawiając o homoseksualizmie, potrzebna jest nam świadomość, że za skłonnościami homoseksualnymi i praktyką kryje się nierzadko wielkie upokorzenie i cierpienie ludzkie i moralne. To pozwala nam rozumieć tych ludzi i nie przyjmować wobec nich nieprzyjaznych postaw.

Rozmawiał tt
Tomasz P. Terlikowski
Data publikacji w portalu: 2003-09-10
miesięcznik Nowe Państwo
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

darek2004-12-06 23:39
"Geje i lesbijki w natarciu Polskie środowiska homoseksualne szykują się do walki o przywileje społeczne, które homoseksualiści uzyskali już w kilku krajach Zachodu. Sprzyjają im w tym liberalne media." Tia, przywil;eje za bycie gejem , a gdzie rownouprawnienie???


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

80kobiet Krystyna Janda
ama Przed Wajdą grała u Bardiniego w teatrze tv. Bardini zaangażował Jandę studentkę trzeciego roku szkoły teatralnej i w ciąży, do roli Maszy we wspaniałych, telewizyjnych Trzech siostrach... opinia dodana 2020-05-09 03:00:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020