Filipiak: Żyć w zdrowej współzależności i współpracy

Instytucje są po to, by służyć ludziom. Polityk powinien wiedzieć, że ludzie są często biedni, nie dlatego, że są leniwi, nieinteligentni i nie potrafią sobie zjednywać zwolenników, tylko dlatego, że nie wszyscy startujemy z równych pozycji. Taki polityk powinien zajmować się sprawami ludzi, którzy są pozbawieni równych szans. Z Izabelą Filipiak, kandydatką do Rady Miasta Gdyni, rozmawia Katarzyna Fidos.

Katarzyna Fidos, Krytyka Polityczna: Jak to jest nagle stać się polityczką?

Izabela Filipiak*: Zasadniczo nie widzę siebie jako polityczki i z trudem dochodzi do mnie, że działanie na poziomie Rady Miejskiej musi być działaniem politycznym. Wydaje mi się, że jest to działanie czysto użytkowe na poziomie publicznym, właściwie bardzo zbliżonym do tego, którym zajmują się organizacje pozarządowe. Zdarza się, że bezpartyjne osoby z takich organizacji kandydują do urzędów miejskich, ponieważ sądzą, że w ten sposób uda im się walczyć o sprawy, na których im naprawdę zależy. Zaczynanie od małych projektów po to, żeby potem współuczestniczyć w kształcie miasta jest czymś, co mnie bardziej zajmuje.

Startuje pani w Gdyni z listy SLD, z czwartego miejsca.

Popieram ideały socjaldemokracji. Gdyby odciąć się na chwilę od Polski i spojrzeć, jak układają się siły demokratyczne w świecie, to właściwie przynależenie do socjaldemokracji jest sprawą zaszczytną. Socjaldemokratami powinni być politycy, którzy zajmują się sprawami ludzi i wyrównują ich szanse wobec interesów wielkich korporacji. Reprezentanci prywatnych korporacji mogą nie dostrzec tego, co powinien dostrzec polityk.

Co powinien dostrzegać polityk socjaldemokratyczny?

Instytucje są po to by służyć ludziom. Polityk powinien wiedzieć, że ludzie są często biedni, nie dlatego, że są leniwi, nieinteligentni i nie potrafią sobie zjednywać zwolenników, tylko dlatego, że nie wszyscy startujemy z równych pozycji. Taki polityk powinien zajmować się sprawami ludzi, którzy są pozbawieni równych szans. Powinien troszczyć się także o prawa grup dyskryminowanych: kobiet, ludzi starszych, osób niepełnosprawnych, osób homoseksualnych, mniejszości etnicznych i mniejszości religijnych.

Startujący w Gdańsku ze wspólnej listy komitetów wyborczych lewicy bardzo dosadnie mówią o tym, że chcą być głosem mieszkańców miasta. Tylko że mieszkańcy Trójmiasta to przeważnie wyborcy Platformy Obywatelskiej, to zagłębie neoliberalizmu. Jak poradzić sobie z tym, że grupy mniejszościowe są wykluczane przez większą część społeczeństwa? Być może większość społeczeństwa podejmując decyzje w wyniku referendum nie zajmowałaby się tymi sprawami. Jak pogodzić te dwie rzeczy: słuchanie obywateli i dbanie jednocześnie o grupy wykluczone, które nie mają dużej reprezentacji?

Trzeba tylko przestawić nasze myślenie. W każdej rodzinie są ludzie, którzy należą do tych wykluczonych. Wszyscy mamy kontakt z osobami starszymi lub chorymi. Osobami, które potrzebują pomocy, a przy okazji chcą być samodzielne i chcą mieć pełen dostęp do tych przywilejów, którymi cieszą się ludzie korzystający ze zdobyczy Platformy Obywatelskiej. Nie korzystamy z nich wszyscy. Dobrze jest popierać wizję Polski jako kraju ludzi samodzielnych, samorządnych, ludzi sukcesu, ale rzadko jesteśmy kompletnie samodzielni. Najczęściej jednak współdziałamy i współpracujemy, współistniejemy i zależymy od innych ludzi. Wizja, by żyć w zdrowej współzależności i współpracy jest bardziej prawdziwa.

Wielokrotnie zarzucano ugrupowaniom z lewej strony, że mocno zbliżają się swoim programem do programu Prawa i Sprawiedliwości, albo Prawu i Sprawiedliwości, że odbiera język lewicy. Jak poradzić sobie z tym w wyborach samorządowych? Jak określić granice i jak odnaleźć specyficzne zadania dla lewicy w sytuacji, gdy naturalną opozycją dla rządzącej PO jest PiS. Na ile lewica ma szanse w takiej sytuacji?

Nie wiem, czy ma szanse. Walka dotyczy tego samego elektoratu. Dotyczy ludzi, którzy są wykluczeni, bo są biedni. Ludzi, którzy nie mogą korzystać z dobrodziejstw obiecywanych przez PO, bo ich zarobki i emerytury im na to nie pozwalają. Pojawia się tutaj niebezpieczeństwo populizmu. Łatwo jest manipulować masami osób, które nie zarabiają dość i dlatego nie mają szans na bezpośrednią partycypację w życiu społecznym. To np. grupa seniorów, których emerytury są za niskie, żeby mogli w pełni korzystać z wszelkich dobrodziejstw społeczeństwa. Mówimy o grupie, która głosuje na PiS, na populistów sprzymierzonych z Kościołem. Dla populistów świetnym materiałem są ludzie niewykształceni. Te kwestie rozwiązują się powoli dzięki działalności organizacji pozarządowych. To konkretna siła, która działa wśród grup mniejszościowych, dostarczając mądrej rozrywki i wykształcenia. Np. seniorom, dla których do niedawna jedyną rozrywka była bezpłatna msza w kościele, proponuje możliwość rozwijania swoich talentów i buduje poczucie użyteczności w społeczeństwie. W tej chwili seniorzy mają oni do dyspozycji ofertę organizacji pozarządowych, do których zaliczają się zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, wykłady, seminaria, pokazy filmowe, czy nawet lekcje tańca.

Co może pani zrobić jako feministka na szczeblu samorządowym?

Duży problem polega na tym, że kobiety pracują nad konkretnymi zadaniami i przejmują wiele zadań w sferze pozarządowej. Ostatnio bywając często w Urzędzie Miejskim w Gdyni odkryłam, że wszystkie znaczące osoby, z którymi mam tam do czynienia, to kobiety. Te miłe panie zajmują się naprawdę ważnymi sprawami. Natomiast jeśli dochodzimy do funkcji reprezentacyjnych, kobiet jest tam zdecydowanie mniej. Warto uświadomić im, że z całą swoją energią do pracy mają duże szanse w polityce. Na pewno kwestią, która pomoże je uaktywnić, będzie zwiększeni liczby przedszkoli i żłobków.

Bezpłatnych?

Tak, bo wychowanie dzieci to jest praca.

Rozumiem, że pani głównym celem jest…

Walka w obronie wykluczonych.

Jak chce to pani robić na szczeblu lokalnym?

Posłużę się przykładem problemu, którym zajmuję się już teraz. Część mieszkańców jest wykluczona z możliwości korzystania z transportu publicznego: mówię tu o osobach z małymi dziećmi, osobach starszych, czy po prostu mniej sprawnych niż inni. Komunikacja miejska staje się zagrożeniem dla każdego, kto może się poślizgnąć lub zostać popchnięty przy wsiadaniu i wpaść w dziurę między peronem a pociągiem na stacjach Szybkiej Kolei Miejskiej. Wpada się wtedy w dziurę o głębokości 98 cm. Niektóre z tych wypadków są one bardzo dramatyczne. Zajęłam się tą kwestią po raz pierwszy jako prezeska Fundacji Pisarze Dla Pokoju. Teraz chciałabym zająć się kwestią dostępności do komunikacji jako radna. Uniwersalna przestrzeń miejska to taka, gdzie nie trzeba dzielić ludzi na niepełnosprawnych i innych ponieważ to, co służy osobom niepełnosprawnym przyczynia się do bezpieczeństwa wszystkich ludzi.

Kiedy myślę o architekturze, to wiem, że sposób w jaki projektowana jest przestrzeń miejska ma także wpływ na nasze życie wewnętrzne. Wykluczenie z przestrzeni miejskiej sprawia, że czujemy się źle i nie chce nam się wychodzić z domu. Możliwość lub niemożliwość korzystania z przestrzeni miejskiej ma bezpośrednie przełożenie na naszą aktywność w innych sferach – zawodowej i osobistej.

A kultura?

Stawiam na takie oferty, które wychowują do życia w zróżnicowanym społeczeństwie, a także aktywizują, zachęcają do debaty i udziału w życiu politycznym, do zabierania głosu. Chciałabym, żeby mieszkańcy poszczególnych dzielnic odkryli, kto obok nich mieszka, jako że często są to rodziny niekonwencjonalne. Nasza niewiedza wynika stąd, że mieszkańcy ze sobą nie rozmawiają. Potrzeba jest wydarzeń kulturalnych, które promują różnorodność. W naszym regionie wiele osób pochodzi z rozmaitych grup społecznych i etnicznych. To, co nas różnicuje, a zarazem czyni nas ciekawymi dla siebie nawzajem powinno stawać się wiodącym tematem. Chciałabym, żebyśmy mogli zobaczyć się jako bardzo różnorodną mozaikę. Jestem przeciwniczką społeczeństwa, gdzie wszyscy powinniśmy myśleć tak samo.

Jaka powinna być Gdynia, w której pani mieszka?

Zróżnicowana, z mieszkańcami, którzy się lepiej znają i doceniają różnice między sobą. Większość mieszkańców Gdyni przyjechała do tego miasta z innych regionów kraju. Mają często wspaniałe historie rodzinne. Warto ich ośmielić, żeby je opowiedzieli.

Dlaczego zdecydowała się pani startować w wyborach samorządowych?

Bezpośrednią motywacją była potrzeba kontynuacji kwestii dostępności do komunikacji miejskiej. Odkryłam korelację, którym chciałabym się bliżej przyjrzeć. Z jednej strony miasta narzucają opłaty za parkowanie, żeby zachęcić nas m.in. do korzystania z komunikacji miejskiej. Z drugiej strony wiele osób jest pozbawionych bezpiecznego dostępu do niej. Nie dostrzegłam właściwie żadnych działań ze strony urzędów miejskich w Trójmieście, które miałyby zachęcić Szybką Kolej Miejską do zapewnienia bezpieczeństwa tym grupom pasażerów. Ciężar odpowiedzialności zostaje więc złożony na karb organizacji pozarządowych, które mają rozmawiać z przedsiębiorstwami zajmującymi się komunikacją i cieszyć się z tego, że po trzech latach udało im się doprowadzić do sytuacji, gdy niewidomi nie muszą kasować biletów. Nie wiem dlaczego urzędy miejskie w Trójmieście nie podchodzą do tak podstawowych kwestii w bardziej kompleksowy sposób. Próbowałam o to zapytać prezydentów Gdańska i Gdyni, ale nie udało mi się. Chcę uzyskać odpowiedź na te proste pytania.
Izabela Filipiak* w rozmowie z Katarzyną Fidos
Data publikacji w portalu: 2010-11-18
*Izabela Filipiak - pisze prozę, poezję i eseistykę. Prowadziła zajęcia w międzynarodowych ośrodkach kulturalnych, na Uniwersytecie Warszawskim i w Studium Literacko-Artystycznym przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikowała m. in. powieść Absolutna amnezja, zbiór wierszy Madame Intuita i podręcznik-esej Twórcze pisanie dla młodych panien. Jest stypendystką International Writers Program przy Uniwersytecie w Iowa. W latach 2003-2006 była visiting scholar na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Po uzyskaniu tytułu doktora filozofii w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk (2005), specjalizowała się w zakresie literatury w języku angielskim i twórczego pisania w Mills College w Kaliforni (2009). Obecnie pracuje w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Interesuje się współczesną autobiograficzną prozą amerykańską (memoir). Specjalizuje się w temacie żałoby, przestępczości, płci i rodzaju, modernizmu i postmodernizmu, oraz czarnego humoru.
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 5 /głosów: 1
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

tv Car Astor (fka SEE) - Potions
Lucky_Thirteen Świetne <3 opinia dodana 2020-05-31 07:17:55
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020