Suzhou - profil

"Nie ma ducha, którego można nastroić, ani prawdy, w której można się ćwiczyć".
Ostatnio na blogu: "To było zaledwie dwa dni temu. Od tamtej pory zdążyliśmy
już wrócić do normalnego życia. Do naszych wygodnych
przyzwyczajeń, codziennych drobnych rytuałów. Dla mamy
jest to odkurzanie kolekcji porcelanowych piesków. Dla mnie
oczywiście Internet, mój blog, moje listy przebojów, moje
morderstwa.
Internet. Interesujące słowo. Niczym coś wyłowionego z
głębin. Sieć na coś od dawna pogrzebanego albo dopiero mającego
trafić pod ziemię, składowisko wszystkich tych rzeczy,
które w prawdziwym życiu wolelibyśmy zachować w tajemnicy.
A jednak lubimy patrzeć, nieprawdaż? „Jakby w zwierciadle,
niejasno”*, obserwujemy toczące się wokół życie, świat
pełen cieni i odbić, dostępny dzięki jednemu kliknięciu
myszką. Jakiś mężczyzna popełnia samobójstwo - na żywo,
przed kamerą. Odrażające, ale też dziwnie wciągające. Zastanawiamy
się, czy to oszustwo. To może być kant, tak samo
jak cała reszta. Ale na ekranie komputera wszystko wygląda o
wiele bardziej realnie. W rezultacie nawet rzeczy, na które
patrzymy każdego dnia - a może zwłaszcza one - widziane za
pośrednictwem obiektywu nabierają znaczenia.
Ta dziewczyna na przykład. Dziewczyna w jaskrawoczerwonym
płaszczu, która przechodzi co dzień koło mojego domu,
niesiona wiatrem, nieświadoma obserwującego ją oka
aparatu. Ma swoje przyzwyczajenia, zupełnie tak jak ja. Ona
zna potęgę pragnienia. Wie, że siłą napędową tego świata nie
jest miłość czy nawet forsa, tylko obsesja.
Obsesja? Ależ oczywiście. Wszyscy jesteśmy owładnięci
jakąś obsesją. Na punkcie telewizji, rozmiaru naszego wacka,
pieniędzy, sławy albo życia uczuciowego innych. Ten wirtualny,
daleki od doskonałego świat to cuchnąca kupa gnoju,
wysypisko odpadków, mieszanina przypadków, to handel
samochodami i viagra, muzyka, gry, plotki, kłamstwa i drobne
ludzkie tragedie, które giną gdzieś po drodze w oczekiwaniu
na kogoś, kogo to obejdzie, choć ten jeden raz, kogoś, kto
zechce nawiązać kontakt.
I tu właśnie włącza się blog. Dla każdego coś miłego. Wpisy
prywatne dla własnej przyjemności, publiczne - no cóż, dla
całej reszty. Tutaj mogę napisać, co mi się żywnie podoba,
wyznać wszystko bez lęku przed potępieniem, być sobą - albo
kimś zupełnie innym - w świecie, gdzie nikt tak do końca nie
jest tym, kim się wydaje, i gdzie każdy członek każdego plemienia
może robić to, czego w głębi duszy pragnie.
Plemienia? Oczywiście, tu każdy ma swoje plemię, z jego
odłamami i podgrupami, z jego binarnymi żyłami i kapilarami
rozgałęziającymi się niemal w nieskończoność ciągłych
przemian, coraz dalej od głównego nurtu. Bogacz w swoim
zamku, nędzarz u jego bram, zboczeniec ze swoją kamerą
internetową - nikt nie musi polować w samotności, niezależnie
od tego, jak bardzo oddalił się od stada. Tutaj każdy jest u
siebie, każdy znajdzie bratnią duszę i odpowiedź na swoje
najskrytsze pragnienia.
Większość ludzi podąża utartym szlakiem. Za każdym razem
wybierają lody waniliowe. Przeciętniacy to ci dobrzy,
powszechni jak coca-cola, o sumieniach równie nieskazitelnych
jak ich idealnie białe zęby. Wysocy, z mocną opalenizną
i świetną prezencją, jadają w McDonaldzie i wynoszą śmieci,
mają znaczek „dozwolone od lat ośmiu” i nigdy nie strzelają
przeciwnikowi w plecy.
Za to niegrzeczni chłopcy mają milion najróżniejszych
smaków. Niegrzeczni chłopcy kłamią, niegrzeczni chłopcy
oszukują, niegrzeczni chłopcy sprawiają, że serce zaczyna bić
człowiekowi szybciej - a czasem nieoczekiwanie staje. I właśnie
dlatego stworzyłem stronę Niegrzecznichłopcyrządzą,
początkowo dla ludzi piszących blogi, poświęconą złoczyńcom
fikcyjnego świata, która z czasem zamieniła się w forum,
gdzie czarne charaktery mogą do woli sławić zło, chlubić się
swoimi zbrodniami, obnosić się przed światem ze swoją nikczemnością.
Każdy może do nas dołączyć, wkupując się jednym postem
- urywkiem powieści, eseju czy choćby krótkiego opowiadania
- choć jeśli macie ochotę coś wyznać, trafiliście we właściwe
miejsce. Tu nie ma żadnych imion, żadnych zasad,
żadnych kolorów - poza jednym.
Nie, nie czernią, jak moglibyście się spodziewać. Czerń jest
zbyt ograniczająca. Zakłada brak głębi. Za to błękit jest twórczy,
pełen melancholii. Błękit to muzyka duszy. I barwa naszego
klanu, obejmująca wszelkie odcienie niegodziwości,
wszystkie smaki grzesznego pragnienia.
Na razie to naprawdę niewielki klan, składający się z niecałego
tuzina stałych bywalców.
Pierwszy jest Kapitanmordercakroliczkow, Andy Scott z
Nowego Jorku. Blog Kapitana to mieszanina głupkowatego
humoru, pornograficznych fantazji i wściekłych obelg - pod
adresem czarnuchów, pedałów, pierdolonych głupoli, grubasów,
chrześcijan, a ostatnio też Francuzów - chociaż wątpię,
żeby kiedykolwiek kogoś zabił.
Następnie mamy Porcelanowegomotyla, czyli Chryssie Bateman
z Kalifornii. To z kolei prawdziwa maniaczka ciała -
stosuje różne diety od dwunastego roku życia i waży ponad
sto trzydzieści kilogramów. Ma słabość do niegrzecznych
chłopców. Jak dotąd nie nabrała rozumu. I nigdy już nie nabierze.
Potem jest ClairDeLune, dla przyjaciół Clair Mitchell.
Miejscowa, wykłada twórcze wyrażanie siebie w tutejszym
college’u (co tłumaczy jej odrobinę podniosły ton i skłonność
do nadużywania literackiego psychobełkotu), a poza tym
prowadzi w sieci grupę pisarską oraz całkiem sporą stronę
poświęconą pewnemu charakterystycznemu aktorowi w
średnim wieku - nazwijmy go Anielskim Błękitem - w którym
się podkochuje. To dosyć nietypowy wybór, bo facet specjalizuje
się w rolach ludzi okaleczonych, podejrzanych typów,
seryjnych morderców oraz najróżniejszych czarnych charakterów.
Niekoniecznie pierwsza liga, ale poznalibyście tę
twarz. Clair często zamieszcza tu jego zdjęcia. Co zabawne,
gość jest trochę do mnie podobny.
Następnie mamy Stuarta Dawsona z Leeds, pseudo Toksyczny69,
przykutego po wypadku do wózka inwalidzkiego
motocyklistę, który wiedzie swoje gniewne życie w sieci,
gdzie nikt nie musi się nad nim litować, oraz Purepwnage9 z
Fife, maniaka „Warcraft” i „Second Life” niezdającego sobie
sprawy, że jego własne życie szybko, acz nieubłaganie
przecieka mu przez palce, a poza tym jest jeszcze cała rzesza
podglądaczy i okazjonalnych gości: Jenny Tricks, Bomba-
Numer20, JezusmoimPanem i tak dalej, u których nasze
wpisy wywołują najrozmaitsze reakcje, od podziwu do wściekłości,
od rozbawienia po obelgi.
No i oczywiście jest Albertyna. Z całą pewnością nie przypomina
reszty towarzystwa. W jej wpisach pojawia się intymny
ton, co moim zdaniem może się okazać bardzo obiecujące,
zapowiedź niebezpieczeństwa, mroczny podtekst, styl
przypominający mój własny. Na dodatek Albertyna mieszka
tutaj, w naszym miasteczku, zaledwie kilka ulic dalej.
Przypadek?
Nie do końca. Oczywiście, że ją obserwowałem. Zwłaszcza
od momentu śmierci mojego brata. Bez złych zamiarów, raczej
z ciekawością, a może nawet pewną dozą zazdrości. Wydaje
się taka opanowana, taka spokojna. Bezpiecznie ukryta
w swoim małym światku, zupełnie jakby nie zdawała sobie
sprawy, co się wokół niej dzieje. Jej posty są tak osobiste,
szczere i zaskakująco naiwne, że aż trudno uwierzyć, iż napisał
je ktoś z nas, czarnych charakterów. Jej palce tańczyły
kiedyś na klawiszach fortepianu jak mali derwisze. Pamiętam
to doskonale, podobnie jak jej łagodny głos i imię pachnące
różami.
Rilkego zabiła róża. Jakież to Sturm und Drang z jego
strony. Ranka po draśnięciu kolcem, w którą wdało się zakażenie,
trujący dar kryjący w sobie więcej, niż ktokolwiek mógł
przypuszczać. Osobiście nie rozumiem tej fascynacji różami.
Sam czuję większą więź z plemieniem orchidei, tych wywrotowców
świata roślin, trzymających się życia wszędzie, gdzie
to tylko możliwe, delikatnych i zdradliwych. Róże są takie
pospolite, ze swoimi płatkami w kolorze przyprawiającego o
mdłości różu rodem z gumy balonowej, ze swoim podstępnym
zapachem, obrzydliwymi liśćmi i małymi zdradzieckimi
kolcami, które ranią serce.
„Różo, tyś chora”*
Z drugiej strony, czyż nie można tego powiedzieć o nas
wszystkich?".
J. Harris
 KOMENTARZE (0) 

Ty w portalu

Jesteś tu bo...?
Można Cię spotkać:

Księga gości

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Dopisywanie do księgi gości po zalogowaniu

Witaj, Zaloguj się

Suzhou w portalu

KONTAKT DO SUZHOU

 
Imię:Suzhou

METRYCZKA

Kraj:Atlantyda
Województwo:zagranica
Miasto:
Płeć: inna
Urodziny:12-31
Imieniny:00-00
W portalu od:2018-06-21 11:08:00
Aktualizacja: 2018-06-28 10:19

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
Julia_ Doda opowiadała przecież, że swój pierwszy raz miała z dziewczyną :) opinia dodana 2018-08-13 20:32:07
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2018