Ostatnio na blogu: EKSMISJA na bruk i mróz. Kobiety NIE, bo nie.
FAK X
Wczoraj po raz drugi byłam u Naczelnika Wydziału Kryminalnego, bo od 2 tygodni nie mam dostępu do całego mojego mienia, rzeczy osobistych, dokumentów, odzieży, kosmetyków, lekarstw etc i zadałam mu pytanie - jakie poniosę konsekwencje - jeśli wejdę do tego pokoju, w którym są tylko moje rzeczy - przez okno, które będzie wybite kamieniem w czasie wiatru. Chyba wtedy będę mogła wejść, żeby zabezpieczyć moje mienie (?)
Wybieram się do Prokuratora, żeby z nim ten temat przedyskutować, bo nie mogę czekać w nieskonczoność, a przestępca może się ukrywać przed Policją, która go poszukuje - nawet rok.
Po wieloletnim szaleństwie i spełnianiu marzeń - wrócić do zwykłego i szarego życia - jest niesłychanie trudne, bo wędrówka zmienia człowieka.
Żyłam przez wiele lat na pełnej wolności i w prawdzie. A w tym świecie systemowym - wszyscy są uwikłani w kłamstwa, praktycznie każdy jest oszustem. Nawet ten Naczelnik Wydziału Kryminalnego - na 5 wypowiedzianych zdań - mówił mi 3 kłamstwa.
Dnia 1 listopada 2025 r. - wynajęłam od niego pokoj. Nie od tego Naczelnika, oczywiście, a od tego faceta, którego nazwałam FAK X. Myślę, że znalazłam się w jego przestrzeni - nie przypadkiem. Moim zdaniem on od dłuższego czasu planował zabójstwo tej Ukrainki , a ja uratowałam jej życie, bo się pojawiłam i wywróciłam do góry nogami zasady tego domu.
Gdy ze mną rozmawiał to słyszałam Raskolnikowa ze Zbrodni i Kary Dostojewskiego. Dokładnie to samo do mnie mówił. "Dla kogo jest ważne życie tej Ukrainki, co u niego mieszka przez 6 lat, kogo jej życie obchodzi. Ona ma 65 lat, sprząta gdzieś, zaraz zachoruje i kto się nią zajmie." Ona mi powiedziała, że zrobił zdjęcia wszystkich jej dokumentów, wchodził do jej pokoju w nocy, gdy ona spała.. Ćwiczył swoją duszę?
Nie umiał tego zrobić dotąd, bo ona była dobra dla niego, jak matka. Akceptowała wszystko. Nie wzywała policji. Oddała swoje zycie w jego ręce i fanaberie jego umysłu.
A potem zjawiłam się ja, która na nic się nie zgadzała. I przekierował cel. Tylko, że mnie nie jest łatwo zabić. Bo mam niesamowitego Anioła Stróża:)
A zatem - znalazłam ogłoszenie wynajmu pokoju na OLX. Zapłaciłam 1200, dostałam klucze i wprowadziłam moje rzeczy. Zaufałam człowiekowi, nie podpisaliśmy żadnej umowy. W drugim pokoju mieszkała inna kobieta. Poprosiłam tylko, żeby napisał potwierdzenie zapłaty. On to zrobił. Po kilku rozmowach ze wspólokatorką - zorientowałam się, że podpisał to potwierdzenie nie swoim imieniem i nie swoim nazwiskiem. Pierwszy raz się z tym spotkałam i powoli docierało do mnie, że nie wiem kim naprawdę jest ten człowiek, nawet nie wiem czy jest właścicielem tego mieszkania. Do tego przychodził bez zapowiedzi i wchodził z kluczy, nie tylko do kuchni, ale też do pokojów, które wynajmował. TYLKO KOBIETOM. Współlokatorka mi powiedziała, że raz nawet wszedł do jej pokoju o godz 22 - gdy ona leżała w łóżku. I tak dziwnie chodził po ciemku wokół jej łózka, potem znów grzebał w jej rzeczach, ona wtedy potwornie się bała. Nie wezwała Policji - wszystko wytrzymała.
Po wysłuchaniu wielu historii od tej kobiety, która tam mieszkała przez 6 lat - zmieniłam zamek w drzwiach do mojego pokoju. I gdy on się pojawiał - wypraszałam go i informowałam, że nie ma prawa wchodzić do tego mieszkania bez umówienia się ze mna lub z tą drugą lokatorką.
- Jeszcze raz pan tak zrobi - wezwę Policję. A teraz proszę wyjść, bo ja wychodzę.
- Ja tu posiedzę w kuchni - on na to - poczekam na Panią Halinę.
- Nie ma mowy. Ona wraca z pracy w nocy. Proszę opuscić to mieszkanie.
Wychodził powoli bardzo ostro patrząc mi w oczy.
Dnia 6 grudnia 2025 (sobota) ok godz.12 - nagle i bez zapowiedzi - słyszę hałas na korytarzu w tym mieszkaniu, jest tam kilka osób. Ktoś próbuje otworzyc drzwi do mojego pokoju, wkłada klucz, szarpie za klamkę. Zza drzwi Krzyczy Kobieta, że jest właścicielką, że ja zajęłam jej mieszkanie bezprawnie. Krzyczy, że ona specjalnie przyjechała z Radomia, że planuje remont i mam do konca grudnia sie wyprowadzić. Krzyczy, że klucze mam przekazać jej synowi.
- A jak się nazywa pani syn - pytam.
Ona nie odpowiada.
- Podpisał się fałszywym imieniem i nazwiskiem pod potwierdzeniem zapłaty - mówię do niej przez drzwi.
- Syn podpisał się swoim pseudonimem literackim - ona na to.
Zatkało mnie. Czyżby mieszał mu się real i fikcja? Jeśli on pisze np. kryminały, to może coś tam sprawdza w prawdziwym życiu. Albo coś go kusi, dlatego wchodził w nocy do pokojów, które wynajmował TYLKO KOBIETOM. Myśli biegały po mojej głowie, żeby ułozyć to wszystko, gdy usłyszałam, że oni wychodzą.
Cały grudzień ten facet (syn właścicielki, nazwę go FAK X) nękał tę współlokatorkę z Ukrainy, co mieszkała tam 6 lat i nagromadziła mnóstwo rzeczy - żeby się na pewno do 31.12.2025r wyprowadziła z tego pokoju. I ona rzeczywiście przez 3 tygodnie opróżniała swój pokój, szafy, szafki. W czasie tych kilku lat - naznosiła różne zepsute sprzęty ze śmietnika i gromadziła - i one w końcu wróciły na ten śmietnik.
Dnia 31.12.2025r. - od godz. 13 - zostałam w tym mieszkaniu sama - jedyna najmująca jeden pokój w tym mieszkaniu, z moimi rzeczami głównie gromadzonymi w tym pokoju, ale też były moje rzeczy w kuchni, w łazience, w korytarzu, w pawlaczu, do których naturalnie miałam dostęp, i z których to pomieszczeń korzystałam. Nowy Rok spędziłam w pobliskim parku ogłądając kolorowe race na ciemnym niebie. Wróciłam do mieszkania około 1-szej. Zabezpieczyłam drzwi wejściowe do mieszkania od wewnątrz, żeby nie można było wejść - zostawiłam przekręcony klucz w zamku.
Własciciel może wejśc do mieszkania, które wynajmuje - tylko za zgodą najemcy i przy jego obecności.
Weszłam do mojego pokoju, zamknęłam na klucz i poszłam spać.
Dnia 01.01.2026r godz. 10 rano - budzą mnie hałasy, ktoś nie możę otworzyć drzwi wejściowych, wali do tych drzwi. Wstaję z łóżka, myję się w pokoju, ubieram - nagle słyszę, że jacyś ludzie są już w mieszkaniu. FAK X wszedł przez balkon, bo jest to mieszkanie na wysokim parterze, czyli jeszcze rozkazał tej Ukraince, żeby zostawiła otwarte drzwi balkonowe. Potem otworzył drzwi wejściowe od wewnątrz - i jakiś tłum wszedł do środka. Słyszałam kobiece piski podziwiające swojego bohatera. W tym momencie wzywam Policję.
Widzę przez szparę w drzwiach do mojego pokoju, że ten FAK X wyjmuje zamki w drzwiach wejściowych. W mieszkaniu jest już tylko on i jego matka - jak się później okazało - właścicielka mieszkania. Policja przyjeżdza i dzwoni domofon, który jest w korytarzu. Oni nie otwierają drzwi. FAK X zamyka sie w drugim pokoju, który opróżniła Ukrainka. Policja do mnie dzwoni, ja mówię, że boję się wyjśc z pokoju a domofon jest w korytarzu. Proszę podać kod wejścia. Podaję. Policjanci stają przed rozwalonymi i otwartymi drzwiami wejściowymi bez zamków. Matka ich wita i zaczyna mowę, że wezwanie jest niezasadne, nic się tutaj nie dzieje etc Policjanci przeprowadzają wywiad, wychodzą przez okno w kuchni, idą na ten balkon, mówią, że tam się jakiś człowiek ukrywa - proszę otworzyć ten pokój. FAK X ponad godzinę stał nieruchomo za zasłoną i nie reagował gdy Policja pukała. Matka tłumaczy jego zachowanie, że on się boi Policji. FAK X ma 50 lat i jest to wysoki mężczyzna. W końcu Policjanci go przekonali, żeby im otworzył.
Na interwencji było czterech policjantów. Nie pozwolono mi wychodzić z pokoju. Próbowałam się wychylać i coś kręcić na video, ale ta kobieta-matka się na mnie rzucała i próbowała wyrwać telefon. Jeden Policjant mnie poinformował, że nie muszę nagrywać, bo ta interwencja w całości jest nagrywana przez Policję. Art 193kk
Policja go informuje, że jak zmieni zamek w drzwiach wejściowych to ja mam dostać klucze, bo muszę mieć dostęp do mieszkania i do pokoju, a do mnie mówią, że jak nie będę mieć dostepu do swoich rzeczy to mam zadzwonic pod nr 112.
Tego samego dnia 01.01.2026r o godz.14 - FAK X za zgodą i przy obecności matki-właścicielki - wyłącza prąd w mieszkaniu, wyłącza ogrzewanie i demontuje grzejniki, odłącza kuchnię gazową i wyłącza dostęp do wody w mieszkaniu. Jest wyjątkowo sroga zima, temperatura na zewnątrz - minus 12st w dzień i minus16st w nocy. Wychodzę z mieszkania - i udaję się na Policję złożyć Zawiadomienie o Przestępstwie. Na Komisariacie czekam kilka godzin. Zgłaszam:
- Oszustwo (pokwitowanie odbioru pieniędzy fałszywym nazwiskiem, kłamstwo, że nie zapłaciłam, podanie się za własciciela lokalu) z Art. 286kk,
- Przemoc, zmuszenie do opuszcenia lokalu, odłączenie mediów: prąd, ogrzewanie, gaz i woda w lokalu, w którym mieszkam z Art 191kk
- Narażenie zdrowia i zycia z Art 160kk
Przez 10 dni - jakoś udało mi się mieszkać w tym pokoju i mieszkaniu bez prądu, gazu, ogrzewania i wody w środku zimy. Na całe dnie wychodziłam do róznych ciepłych miejsc, z komputerem i telefonem. Wracałam tylko na noc. Wodę w wiadrze przynosiłam z garażu - na podstawowe umycie. Zrobiłam 3 biokominki z naczyń glinianych, kamieni i świec - żeby podnieśc temperaturę w tym pokoju. Dało sie spać pod kołdrą i dwoma kocami:)