Petycja działaczy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w obronie małżeństwa trafi do premiera Tuska

Zainicjowana przez działaczy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z Rumi akcja zbierania podpisów pod apelem w obronie małżeństwa i rodziny dobiega końca. Poparło ją około 11 tys. osób. Niebawem petycja, wraz z podpisami, trafi do premiera Donalda Tuska.

Prezes ZKP Łukasz Grzędzicki zaznacza, że akcja nie jest inicjatywą całej organizacji.
- Władze naczelne zrzeszenia z założenia nie zabierają głosu w sprawach obyczajowych - mówi Łukasz Grzędzicki. - Każda osoba prywatna może się zatem podpisać pod listem takiej lub innej treści. Chciałbym jednak podkreślić, że od lat w najważniejszych dokumentach programowych zrzeszenia wskazujemy na wartości chrześcijańskie, którymi chcemy się kierować w życiu.

Każdy jednak - prywatnie, korzystając ze swojej wolności - sam dokonuje wyboru, według jakich wskazówek chce budować szczęście.

Rozmowa z Janem Klawiterem, inicjatorem akcji w obronie małżeństwa i rodziny

Zbiórka podpisów pod listem do premiera Tuska, to - zdaniem niektórych - inicjatywa polityczna, nastawiona na zyskanie rozgłosu, a do tego niepotrzebne odgrzewanie tematu związków partnerskich.

Nie sposób mówić o polityce w sytuacji, gdy mamy do czynienia z bezprecedensowym atakiem na małżeństwo i rodzinę. Wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich jest zamachem na ład społeczny. Nie można się temu przyglądać obojętnie.

Tyle że ustawa o związkach partnerskich została odrzucona przez Sejm w styczniu...
Decyzję Sejmu przyjęliśmy z ulgą. Mieliśmy nadzieję, że temat został zamknięty raz na zawsze, niestety, premier zapowiedział publicznie, że prace nad ustawą będę kontynuowane. Zadziwiający wręcz jest upór, z jakim Donald Tusk, na przekór większości społeczeństwa, forsuje związki partnerskie. To, że ludzie są przeciwni zwłaszcza legalizacji par homoseksualnych, pokazuje nasza akcja. Za pośrednictwem ogniw ZKP zebraliśmy około 11 tysięcy podpisów. Spodziewamy się, że będzie ich tysiąc lub dwa więcej, bo liczenie jeszcze się nie skończyło. Co ważne, podpisy te zebrano tylko na Kaszubach, a nie w całym województwie. Możemy więc mówić o sukcesie. Teraz ustalamy z kancelarią premiera termin przekazania dokumentów na ręce Donalda Tuska.

Poparcie akcji to jedno, ale pytanie - ile osób nie chciało się podpisać?
Mieliśmy przypadki, że ludzie odmawiali, tyle że było ich niewiele. Skoro więc chcemy być państwem demokratycznym, to pamiętajmy, żeby uszanować wolę większości. Mówiłem o tym wielokrotnie, ale powtórzę raz jeszcze - nasza inicjatywa nie jest wymierzona w osoby homoseksualne. Szanujemy je, bo są to nasi bracia i siostry. Nie zgadzamy się jednak, aby w jakikolwiek sposób osłabiano pozycję małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny. Naszym zdaniem, taki będzie skutek wprowadzenia związków partnerskich, zwłaszcza dla osób tej samej płci. To próba pozbawienia małżeństwa szczególnej roli, jaką pełni w społeczeństwie. Doświadczenia innych krajów pokazują, że w ślad za legalizacją związków partnerskich idzie żądanie prawa do adopcji. Może na razie nie mówi się o tym głośno, ale taka właśnie jest logika zdarzeń.

Sądzi pan, że te 11 tysięcy podpisów coś zmieni?
Mam taką nadzieję. Nieprzypadkowo naszą petycję kierujemy do premiera Donalda Tuska. To od niego głównie zależy, czy ustawa o związkach będzie forsowana. Pan premier chętnie opowiada o swoich kaszubskich korzeniach, dlatego chcemy mu pokazać, co o jego planach myślą Kaszubi. W hymnie kaszubskim śpiewajmy, że "trzymamy z Bogiem", ale dla nas nie są to słowa bez pokrycia. To konkretne zobowiązanie.
dziennikbaltycki.pl
Data publikacji w portalu: 2013-05-09
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów:
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2022