WIERSZE

Smoky
1.
***
Mówią, że –
ludzie tacy jak ja umierają szybko,
a życie ich, jak burza –
To prawda…
Serca ich słabe są,
gasną jak świeca
oddechem wiatru zdmuchnięta,
zgasnę…

2.
***
Wszystko dzieli nas,
Chociaż tak blisko siebie,
Chociaż ta sama krew płynie w nas,
Słońca, księżyc, gwiazdy, płomienie
Nigdy nie oddadzą mi Ciebie.
Wszystko dzieli nas,
Chociaż w oczach ten sam świat,
Ten sam błysk i strach,
A w sercu identyczny ból.
Wszystko dzieli nas,
Wszystko kocha Ciebie,
Cały świat… także ja –
Ten mały motyl,
Co połamał skrzydła…

3.
***
Najlepsze pomysły na wiersze
przychodzą do mnie w łazience
z papierosem w zębach,
z popielniczką w dłoni starą…
Patrzę w mrok,
gdy głowa pełna myśli jest,
a ciało pełne krwi…

4.
***
Niewiele mnie obchodzi w taki dzień, jak dziś
i chciałabym wszystkimi zmysłami stąd iść,
zapomnieć cały świat na wiele godzin,
spojrzeć tobie w oczy jeden raz.

Już ciemno zrobiło wszędzie się,
więc pora na mnie już.
Ten czas tak szybko nadchodzi,
co zabije mnie…

On zabija mnie, ja zabijam go
i tak zabijamy się wzajemnie,
nieustannie, bez wytchnienia.
Ja odradzam się raz na jakiś czas,
On nigdy nie umiera…

5.
***
Gdyby oni wiedzieli, że wiersze piszę –
posłaliby mnie razem z nimi do doktora,
a doktor posłałby nas do trumny…

Gdyby oni wiedzieli, zabiliby wszystko w zarodku,
posyłając mnie na stos,
bo tu nie ma miejsca dla ludzi z wadą serca.

I dalej, wciąż dalej uciekam,
szukam czegoś, czego nie ma,
ukryta szczelnie przed światem
moje myśli stopniowo zabijam.

A oni odejdą przede mną.
Czy grzechem jest tak wiernie czekać?
I brak we mnie czystego sumienia.
Marzenia realiom są obce…


6.
***
A skąd spadają anioły?
- z nieba, z nieba…
Spotkały się dwa anioły,
Anioły, co spadły z nieba,
Upadły…
Trochę dobra, trochę zła
- tyle, ile inni widzą w nas.
Chodzą własnymi drogami,
Wciąż bliżej piekła, bliżej nieba
I codziennie strach swój zabijają,
Aby spojrzeć komuś w oczy
I odszukać w nich odrobinę miłości,
Rozdzielić jasność od ciemności.
Pijane anioły, co myśli mają mroczne
I radość dziką w duszy
Szybko przychodzą i odchodzą.
Pijane anioły, co w swych marzeniach toną
Czasem patrzą trzeźwo na świat,
Czasem w nic nie wierzą, nikomu nie ufają,
Czasem zbyt szybko umierają,
Czasem wcale o tym nie wiedzą
Pijane anioły, takie jak Ty i ja…


7.
***
Nie chcę już dłużej uciekać!
Spokojnie, ukradkiem i cicho
Stanęłam w tym dusznym bezruchu
I czekam…
Przychodzą, odchodzą ludzie, co uczą mnie życia.

Nie odgaduj tego, co ukryłam,
Zapal świeczkę i czekaj,
Tak jak głupiec, tak jak ja
Na coś, czego nie ma.

Dzisiaj myślę, że możesz do mnie przyjść
I posprzątać cały ten bałagan,
Chwilowo…
Zanim ja znowu będę zła.

Już sama nie wiem kim jestem
I tysiąc pytań w głowie mam.
Dzisiaj myślę, że możesz do mnie przyjść,
Zapalić papierosa
I otoczy nas szaroniebieski dym,
Cisza stanie się nieznośna,
Ale nie odgaduj tego, co ukryłam,
Zapal serce i czekaj,
Tak jak głupiec, tak jak ja,
Może kiedyś to zrozumiesz.

8.
***
Ja – szczenię niemądre
macham do Ciebie ogonem,
radosnymi oczyma witam,
a Ty
do drzewa przywiążesz,
zostawisz, odejdziesz
i kiedy
następnym razem Cię zobaczę,
zagryzę.


9.
***
Winna się nie czuję
nie pytam o ciebie
w moich oczach trucizna
tak prosto z serca
zatrutego tobą
i jesteś we mnie
choć już dawno cię nie ma

Mamy tyle do siebie
co piernik do wiatraka
nie ma nikogo
i nikogo nie będzie
nigdy więcej
nigdy więcej
nigdy więcej!

Moje anioły…
aniołów nie ma
boga nie ma
nie w waszych sercach
nigdy nie będzie
maszyny, zwierzęta – ludzie?
kim jesteśmy naprawdę?

Lepsza się nie czuję
jestem jak to wszystko
zupełnie beznadziejna
ze łzami w oczach, nożem w plecach
bardziej niż zwykle nieopanowana
zostanę tutaj sama
i nawet śmierć mnie nie zechce.

10.
***
nie mam nic
nigdy niczego nie miałam
oprócz tego, co w sercu
to chyba najważniejsze
niczego już nie chcę
tylko nie istnieć
nie widzieć
nie czuć


11.
***
Nieszczęśliwe noce płyną wolno pełne myśli.
Nie ma miejsca, aby ukryć się przed mrokiem.
Nie ma miejsca na kojący sen.
Te same miejsca teraz tak różnią się.
Należały do mnie dni pełne słońca…

Kreskami odmierzam swój dzień w odległych światach.
Znowu czekam,
Tylko na co?
Cicho pragnę przebaczenia i nadejścia snu.
Tymczasem wiem, że już szczęścia nie odnajdę.


12.
***
Przytul mnie mocno raz jeszcze
Przytul, bo ucieka ze mnie powietrze
I zanim odejdę spójrz w oczy zamglone,
Bo wszystkie mosty zostały spalone,
A moje nadzieje, wszystkie stracone
I zostawię tu słowa po sobie
Pijany wiersz pisany bezsenną nocą.


13.
***
Szare niebo utkane nićmi ludzkich dusz
czasami spada mi na głowę.
Płaczecie dziś…
Mnie też tak smutno jest,
ale ja nigdzie nie należę,
tak naprawdę nie ma mnie
po drugiej stronie lustra.
W niebie dla mnie miejsca nie ma.
Z piekła przyszłam…


14.
***
Nocą, ponad gwiazdami
księżyc świecił jasno,
kiedy byłaś ze mną…
byłaś snem na jawie,
byłaś iluzją
tak jak my wszyscy
i miałaś pięć minut
tylko dla siebie
w moich myślach,
gdzie taki wielki bałagan,
zbyt wielki rozgardiasz,
a chciałam tylko powiedzieć,
że mogłabyś być kimś naprawdę
- kimś więcej dla mnie…


15.
***
tyle gwiazd ilu ludzi
tyle zła ile dobra
i na co mi to wszystko?
skoro czegoś brak…

dusze płaczą czystą krwią
gdy słuchasz szumu drzew
gdy czekasz na coś
co nawet w snach odległe jest
a jeśli widziałam cię w moim śnie?
przytul mnie do serca
teraz wiem jak życie cenne jest

kamienna twarz
ukryta dziś jest gdzieś
pośród mglistych cieni
chcę rozbić mur – uwierzyć w coś
zapomnieć nas i zabić ból

ja w złotej klatce
nie mogę dotknąć niczego
więc tylko patrzę
nieważne dziś i jutro
realność nierealna jest
kiedy patrzę w gwiazdy
wokół mnie wiruje świat
a ja jestem poza jego zasięgiem
i nie chcę tego złudzenia.


16.
***
Rozciągam się, jak guma w czasowej przestrzeni.
To, co było za mną znowu jest przede mną.
Za dużo życia płynącego w żyłach,
To bez sensu,
Bo ja już nie czuję swojego istnienia
I nie rozumiem nic.
Patrzę prosto w słońce,
Nocą liczę gwiazdy,
Każda z nich to moja myśl,
Taka pusta, taka smutna.
Powoli opuszcza mnie wstyd,
A uśmiech zardzewiał.
Czemu serce w piersi bije tak szybko?
Czemu już nie czuję nic?
Głowa za duża jest od myśli,
Nie jestem dzieckiem szczęścia…


17.
***
nie istnieje nic
ulice puste są
od czasu gdy
szalone niebo spadło na ziemię
to jeszcze tylko kilka dni
muszę iść, silną być

teraz nie chcę nic
chciałam tylko być
trochę bliżej nieba
teraz muszę iść przed siebie
nigdy nie znajdę dla siebie miejsca
nie istnieje

kiedyś przyjdzie słońce
ja obudzę się z tego snu
i nie będę patrzeć wstecz
wspomnieniami rzucę o ścianę jak szkłem
nie będzie mi żal
nie będzie mi wstyd

kiedy anioły zejdą na ziemię
mam nadzieje że
nie będę lepsza ani gorsza
nasze emocje w schizofrenicznych spazmach
zabierze śmierć tańcząca z kobietą


18.
***
Nie mam fortepianu,
nie mam skrzypiec też
- tylko słowa,
małe, duże, nieme,
jak chmury kłębią się
w samotności…
Wspomnienia
- kolorowe obrazy.
Wszystko takie wyraźne,
a jednak smutne…
Czego trzeba, by żyć
tak jak się powinno?

19.
***
Odeszłaś
w najmniej spodziewanym momencie
takie rzeczy wciąż mają miejsce
podczas długich bezsennych nocy
kiedy towarzyszy mi drganie serca
i wszystko jest obojętne
- nawet świt następny
bo odeszłaś…
nawet przeznaczenie o tym nie wiedziało
zostawiłaś mnie tutaj samą
pozbawiłaś jak powietrza – swojej miłości
i obietnic – takich nieskromnych
smutek zapanował nad zdrowym rozsądkiem
którego nigdy nie miałam…
odejdź w pokoju i stanowczości
najlepiej zabierz ze sobą wspomnienia
bo odtąd chcę wierzyć że
to wszystko było tylko na jawie snem
odejdź w pokoju
lecz patrz prosto w moje oczy
- twoją duszę chcę zapamiętać
i odnaleźć kiedyś w tak zwanym
życiu pozagrobowym…
jutro już nikt nie będzie o nas pamiętał
sami też wyleczymy się z choroby…


20.
***
Nie mogę uwierzyć – wciąż samotna.
Ty odeszłaś i nie istniejesz już.
Na dniach wszystko się zmieni,
przebuduję mój mały świat,
rozbiję cegły czerwonego muru.

Mlecze na zielonej trawce żółcą się.
Czas pogania stada białych chmur.
Ja wpatrzona w niebo myślę,
że pora już uwierzyć w coś
i przypomnieć swym ustom uśmiech.

O jedno tylko chcę poprosić
- nie zabijaj tego dziecka,
które wciąż śmieje się we mnie
i nie tylko na zdjęciach czarno-białych,
które nieświadomie czas zatrzymały.

Pokaż, tak prosto z serca,
że my to coś więcej
niż tylko ciało i krew,
marność nad marnościami
- zbyt szybko przeminie…


21.
***
Śpiewa ptak,
mlecze na zielonej trawce
żółcą się do słońca,
a słońce speszone mleczy śmiałością
chowa się za chmurami – jasnymi obłoczkami,
białymi barankami, które pasterz Czas pogania
i kiedy nie mogą już dalej iść przed siebie
z żałości i smutku cicho płaczą,
a kiedy gniew przychodzi nieoczekiwany,
to ziemia cała trzęsie się pod piorunami
i groźne są wszystkie obłoczki jasne
ze stalowymi maskami.
Czas ucieka – beznadziejnie z rąk wypada.
Czasem nawet cisza milczy,
cisza przed burzą gdzieś się chowa
i udaje, że jej nie ma,
jak pijak pod kościołem siedzący.


22.
***
Czuję się tak spokojna.
To co będzie – będzie,
tak po prostu,
To jest pewne jak to,
że wraz ze świtem słońce wstanie.

Jutro będzie wtorek
- dzień powszedni,
taki sam jak sto poprzednich
i rankiem czerwonym autobusem,
który pamięta jeszcze odgłosy buntu
jedni ruszą w podróż do pracy,
drudzy do szkoły,
a trzeci tylko włączą swe telewizory.

Nie ma we mnie uczuć.
Żyć dniem dzisiejszym
to głupota czy odwaga?
Nie ma we mnie nic
oprócz życia…

Czym jest życie?
To gotujący się obiad
i kolejka w sklepie,
wiele innych rzeczy…
Nuda!
Nic się nie dzieje.


23.
***
Przyleciały wrony,
połączyły się w stada, śpiewają nam,
smutna to pieśń, jak o końcu świata.
Padały deszcze, butelki się tłukły,
oczy mętniały, twarze szarzały…
Przyleciały anioły,
połączyły się w stada, śpiewają nam
Smutna to pieśń o końcu życia.

24.
***
koniki polne grają na skrzypcach zielonych
wesołością niespokojne melodie
w taką jasną noc
nie ma miejsca na przestraszone myśli
w deszczu gwiazd doskonale znika czas
i chyba nie ma tu nic oprócz nas

tak blisko i tak daleko oczy pełne ognia gwiazd
usta szeptem błagają o
nieskończoność takich chwil
spleciony krąg splecionych rąk
przekroczył granicę snów
koniki polne grają nam na skrzypcach zielonych
wesołością niespokojne melodie
i gdzieś daleko poza nami jest cały świat

jest taki spokój i równomierne bicie serc
taki stan jest kruchy jak domek z kart
i wyschnięty liść bombardowany listopadowym deszczem
ale tutaj nie zagraża mu nic i może trwać
kiedy zasypiasz i budzisz się przy mnie
w naszych oczach rodzi się nowy świat

więc nadszedł czas kiedy ja nareszcie
wybudowałam swoje własne niebo
ze skrawków naszych najbardziej nierealnych snów
chociaż nie zawsze pewnie i ufnie chcę
dzielić mój egoizm na równe połowy
i wierzyć w coś czego nie powinno we mnie być…

25.
***
chciałabym ogarnąć to
co jest nie do ogarnięcia
chciałabym zakończyć stan
cierpienia jeśli mogę
rozjaśnić mrok
nie powinno zabraknąć mi sił
tylko czy ta droga naprawdę
jest drogą którą chcę iść?

chciałabym zmienić stan
pustki w spełnienie
a może nie czuć nic
i po prostu iść przed siebie
nigdy nie patrzeć wstecz
i nigdy nie żałować

chciałabym patrzeć w dal
i wszystko widzieć jasno
chciałabym sobą być
tylko w jednej osobie
i mieć na własność
czarną dziurę pochłaniającą czas
tylko w twoich oczach
tylko w twym dotyku


26.
***
te wszystkie dni ciszy
są jak martwe oceany nocą
mój statek wpływa w mrok
tutaj nie ma nieba i ziemi
tutaj nawet gwiazdy nie świecą
więc niknie nadzieja
umiera radość i bledną wspomnienia
ciepłego dotyku
słońca w dzień deszczowy

te wszystkie dni ciszy
martwe oceany moich myśli
czarniejszych niż noc
nie wierzę, nie ufam gdy tonę
ale inaczej żyć nie mogę
z tobą czy bez ciebie
wszędzie jest ocean
ogarnięty mrokiem



27.
***
beznadziejnie mija czas
kurzem osiada na mnie
jak na starych pożółkłych książkach
w bibliotece za rogiem szarej mgły…

beznadziejnie krąży krew
i zastanawia mnie swoją szybkością
kiedy cieszę się moją samotnością
w dusznym pokoju z tytoniowe mgły…

a za oknem świat, którego nie znam
gdzieś jesteś także ty – jedna z niewielu
strażników bicia mego serca

i tylko to odróżnia mnie od mgły
że jeszcze w sobie siebie mam
mam ciało krew i serce…

28.
***
słucham odgłosów nocy
taka piękna cisza
zegarki cicho szepcą
słucham odgłosów nocy
wielkimi krokami
poranek kroczy
otulona białą mgłą
czekam aż zapuka
do mych drzwi
być może czekam na ciebie
być może tak właśnie jest
słucham odgłosów nocy
otula mnie biała mgła
i nikogo nie potrzebuję…


29.
***
skoczę w tą otchłań
kiedy niczego nie będzie żal
wtedy będę gotowa
wiedząc że wszystkie sprawy
były urojeniem moich myśli
wielka niedorzeczność i niedopatrzenie
a moje uczucia spłonęły
w szary mroźny dzień
taki zwykły i wolny od pracy

boli mnie życie i chory ząb
ból życia jest znieczuleniem bólu zęba
taki zwykły to ból, po prostu ból
a nie mam już łez żeby go wypłakać
i nie umiem pisać wierszy
i nawet żyć nie umiem
a uczyły mnie różne szkoły
i nic nie umiem…

skoczę w tą otchłań
kiedy niczego nie będzie żal
moje skrzydła będą wystarczająco duże
by unieść ciężar duszy i spłoszonych myśli
wtedy wszystkiego się nauczę…


30.
***
tak dużo zdarzeń, tak wiele marzeń
gorycz słowa w nocnym wierszu
i znów serce bijące zbyt mocno
czy naprawdę niczego nie będzie żal
gdy sił już teraz brak?
nie wiem czy dla mnie nie zamknięto
do nieba bram
i pada brudny deszcz i dzwoni o parapet
i nieustannie szepce mi o mokrym bólu
o końcu znaczeń


31.
***
przyjdzie mi umrzeć znowu
w promieniach bladego słońca grudniowego
z niepokojem na ustach zastygłym
i pustką w wypalonym sercu
zamarznę
przeczekam tę zimę w skuleniu
cała zbudowana z płatków śniegu
opadam, upadam, umieram…
moje policzki oszronione łzami
może kiedyś majowy wiatr odmieni
i zaczyna już brakować słów
bo jestem coraz bliżej i niżej
tego końca co nigdy nie miał początku


32.
***
przestraszyły mnie dzieci bawiące się w wojnę
pomyślałam, że zaraz zginę w moim mieszkaniu
zapalam wszystkie światła, rozglądam się
mali żołnierze uciekli spod drzwi całą kompanią
i znowu jest cisza, smutek i spokój
tonę w nich i tonę w mroku



33.
***
odpalam kolejnego papierosa z bolesną myślą o tobie
w pustym zimnym mieszkaniu otacza mnie tylko dym
a ty odłożyłaś mnie na półkę z antykami
teraz kurzem obrosnę i zapomnieniem
jak mały brązowy miś z wytartym noskiem
którego tuli się do serca w noce ciemne i samotne



34.
***
w pustce oczu rodzi się obłęd
tak niepozorny, że aż niemożliwy
a myśli się pokłębiły
i w smutku swym trwają
w mojej głowie,
nie mogę nie chcieć stąd odejść,
lecz to nie ja
i nie należy do mnie odległy horyzont

plama pnąca się w górze po ścieżce,
przekraczająca granicę rozsądków
obmyśla wielkie plany małych
samounicestwień,
lecz wykonać ich nie może,
bo już więcej nie należy do niej
ani księżyc, ani gwiazdy,
słońca we wschodzie i zachodzie
wszystko co wyżej i niżej nieba
wypadło z rąk

czekam…
czekając zlewam się z szarością w różnych miejscach
czekam…
czekając na wielkie cudy i małe rzeczy
odchodzę od siebie i wszystko wokół jest obce
zasypuję stopy w piasku, zalewa mnie morze szarości,
a czarność jest już blisko, coraz bliżej
znikają horyzonty, księżyc i gwiazdy,
słońca we wschodzie i zachodzie
nagle znika wszystko co wyżej i niżej nieba

z czasem zapomina się czynność radosnego uśmiechu
i spojrzenia, które chce nacieszyć się widokiem
plama pnąca się w górze po ścieżce
z hukiem spada w dół,
gdzie najważniejsze jest smutki karmić
i w ciszy trwać
tam wielka konstrukcja dziecinnych marzeń pęka
i rośnie trwoga o kolejny dzień…

35.
***
czasami jest tak,
że tonę pośród tysiąca gwiazd,
a światła miast z oddali pochłaniają mój czas
czasami jest tak,
że najmniejszej wiary we mnie brak
wtedy ciemność mnie ogarnia,
jak dym z papierosa i nie mogę spać,
a ty i ja wciąż oddaleni od siebie
tysiącem gwiazd…

pamiętam, że w jedną z takich nocy
chciałam całkiem się zatracić
i uwierzyć w anioły,
lecz szybko przekonałam się,
że to tylko iluzja obija się o moje oczy
i czasami jest tak,
że mam wszystkiego dosyć
i tylko chcę w twoich ramionach ukryć się,
lecz ty i ja wciąż oddaleni od siebie
tysiącem gwiazd i nieprzespanych nocy
czasami jest tak,
że nawet siebie mam dosyć,
coraz bardziej obco czuję się
pośród wszystkich tych
ciemnych, nieprzespanych nocy

nienawidzę takich nocy chorych
i jakoś tak nie chce mi się żyć
tylko skoczyć w tę purpurową otchłań,
lecz nie w dół tylko w górę, w górę, w górę,
pozwolić by z blizn na plecach
znów skrzydła wyrosły
nienawidzę takich stanów obcych,
kiedy dzielą nas tysiące gwiazd
i nie ma tu nikogo – tylko ja,
a tak bym chciała w twych ramionach się utopić
chciałabym, lecz nie ma nas
ciemna noc pożera spokój
czasami nienawidzę wszystkich was
i nie rozumiem już nic z tego świata…


36.
***
aż zapiera w piersiach dech
przepływ myśli niekontrolowanej
chaos tak wielki, że
z wysiłku aż skręcają się neurony
w mojej małej głowie,
w mojej ciasnej głowie,
jednak wcale nie chcę myśleć o tobie
to wciąż sprawia ból

jasnym rankiem oślepia mnie światło dnia,
bezwstydnie odkrywa mnie przed światem,
gdzie jeszcze cisza
i cichy szept wilgotnych ulic.
jak naćpany anioł czuję się
śmierdzę potem i nie dbam o nic
kocham tą moją samotność o 5 nad ranem

aż zapiera w piersiach dech
chaos myśli niekontrolowanej
strach ma duże oczy
serce wciąż pompuje krew
już wiem, że śmierć,
tak jak całe to marne życie
nie ominie mnie

jak naćpany anioł czuję się
śmierdzę potem i nie dbam o nic
kocham tą moją samotność o 5 nad ranem…


37.
***
kiedy nie mam już sił
zakopuję się w piasku
i patrzę na morze,
a wiatr niesie moje myśli
do ciebie być może,
chociaż nie wiem czy zrozumiesz,
to co chciałam ci powiedzieć
zanim zabrakło mi tchu
i zabrakło mi słów

teraz schowam się gdzieś,
aby nikt nie odnalazł mnie
moje myśli wystraszone
morski wiatr poniesie w dal
i sam wykrzyczy za mnie
S.O.S ratuj mnie!

morze jest dziś takie niespokojne,
albo to tylko sztorm w mojej głowie,
kiedy wszystko traci sens
i nie ufam już nikomu,
kładę głowę na piasku,
na niebie szukam mądrych gwiazd,
świat gdzieś mija obok mnie
i chciałabym żebyś tu była…

moje myśli wystraszone
morski wiatr poniesie w dal
i sam wykrzyczy za mnie
S.O.S ratuj mnie!

38.
***
niepokój przekroczył granicę snów,
taki wielki chłód owiał serce,
nadzieja znika, bo ciebie brak,
pojawiasz się i znikasz

a kiedy odejdziesz na zawsze
nic już nie będzie jak dawniej
i nie wiem co ze mną będzie

jesień przykryje chodniki swym runem
- będę czekać na ciebie
z ciężkiego nieba na ziemie spadną brudne deszcze
- będę czekać na ciebie

a kiedy odejdziesz na zawsze
nic już nie będzie jak dawniej
i nie wiem co ze mną będzie
bo boję się braku twego cienia



39.
***
aniołowie, gdy odchodzą
zabierają to, co dali
i się wszystko wokół pali
i się wszystko tylko wali,
ludzie chodzą obłąkani
- bez nadziei, bez rozumu,
upadają ideały…

gdy już ich nie ma
nie jest pewne czy
nowy dzień nastanie
i czy zbudzę się ze snu,
aby przeżyć jeszcze jeden
zupełnie szary dzień

utraciłam, tak jak większość
małych brudnych ludzi
wiarę w sens
teraz jestem tak jak oni
bez aniołów moich

aniołowie, gdy odchodzą
zabierają to, co dali
i się wszystko wokół pali
i się wszystko tylko wali,
ludzie chodzą obłąkani
- bez nadziei, bez rozumu,
upadają ideały…

i niby wszystko jest jak dawniej
szare poranki, ciemne noce,
tylko nie wiem gdzie zgubiłam siebie
utraciłam, tak jak większość
małych brudnych ludzi
wiarę w sens
teraz jestem tak jak oni
bez aniołów moich

40.
***
godziny mijają sobie
raz w ciszy, raz w krzyku
potrzebny jest mi
azyl od trudnych słów
i nagłych spraw
wolnością nie pachnie już
stary las,
a wciąż nie wiem,
jak mam żyć
i którą drogą iść

zupełnie obcy człowiek
jest tak bliski mi,
uczy mnie powoli i boleśnie,
a i tak nie umiem nic
rośnie we mnie strach
przed szeregiem następnych dni
- zapadam się w sobie…

oczy, które chciałyby wszystko widzieć
i rozum, co by chciał wszystko pojąć,
jednak zawsze coś przeszkadza mi
i wiem, że skończę jako nic
na wysokie progi i szerokie drogi
nie wstępują moje nogi
za dalekie horyzonty, wszystkie barykady
wstępu nie mam
być może ja jestem ponad wszystkim
tym złym i dobrym też
być może ja nie należę do tych miejsc,
a być może wcale nie ma mnie…

idziesz ze mną, idziesz obok mnie,
uczysz mnie powoli i boleśnie
małych i dużych spraw,
a i tak nie rozumiem nic
z każdej strony zagłusza nas krzyk
i rośnie we mnie strach
przed szeregiem następnych dni
- zapadam się w sobie…
41.
***
ja nic nie robię
całymi dniami,
bo za dużo myśli w głowie mam
i muszę to wszystko przemyśleć
i muszę to wszystko opisać
z pozoru jestem
taka mała i taka słaba,
ja to wszystko w dupie mam

ja nic nie robię
całymi dniami,
choć regularnie prowadzę
ekshibicjonizm moich myśli
tak bardzo nic mi się nie chce
tak strasznie nic mi się nie chce

ja czasem nie mam żadnych uczuć
i myśli nie mam żadnych
ja jestem pasożytem
ja jestem outsiderem
nigdzie nie należę
i nic mnie czasem nie obchodzi
tak bardzo nic mi się nie chce
tak strasznie nic mi się nie chce
tak bardzo nic mi się nie chce,
że aż strach…

i strach ogarnia mnie,
kiedy budzę się,
bo wiem, że zostałam wepchnięta
w wielki wir maszynowych turbin,
zniewolona jestem jedną z nich
i ogarnia mnie strach,
kiedy zaczynam potrzebować,
kiedy zaczynam chcieć…

czasem trzeba w coś uwierzyć,
czasem trzeba o coś walczyć,
czasem trzeba twardo stać na ziemi,
czasem trzeba kochać też,
ale trudno jest tak,
że aż strach…

42.
***
tam, gdzie mi nie wolno
próbuje być i żyć
nie jestem jednym ze słońca promieni
i nie dostanę się tam,
gdzie nie ma wstępu mrok,
a tam czerwone słońca zachodzą,
niosą ze sobą pokój braku jedności,
ciemna noc zamyka oczy,
przenosi w marzenia
do wszystkich miejsc odległych,
ale nie jestem jednym ze słońca promieni,
bo tam mnie nie chcą…


43.
***
świat na tysiąc barw
odkąd ty jesteś tu,
ale wiem, że to tylko kilka chwil
zanim znów zajdzie słońce
i ciemność mnie odnajdzie

wszystkie gwiazdy spadły z niebios
z chwilą, gdy zmoczył mnie deszcz,
jak młody wiatr pędziłam w dal
do miejsc, gdzie mieszka sens,
spokój i wytchnienie

jak młody wiatr pędziłam tam,
jakby miało czasu mi zabraknąć,
tchu i słów miało nie wystarczyć,
gdy jeszcze jasny płomień życia się tlił,
biegałam tam nocami i dniami
po ścieżkach zasypanych liśćmi,
trawach zielonych, ulicami

świat miał tysiąc barw,
tych jaśniejszych, tych słonecznych,
nie wiedziałam, że to tylko kilka chwil
zanim zajdzie słońce
i jak młody wiatr pędziłam w dal,
jakby miało czasu mi zabraknąć,
tchu i słów miało nie wystarczyć,
gdy jeszcze jasny płomień życia się tlił

wpadłam w ciemność taką mroczną
i nie było gdzie się skryć
przed tym chłodem, dusznym mrokiem
teraz mi echo gra samotne
mówi, że nie warto było tak szaleńczo
w byle pustce się zatracać,
pędzić do utraty tchu, braku słów

teraz już nie ma nic oprócz pustki tu
pachną ogniem jeszcze zgliszcza dobrych chwil
czy ja pędzę tak jak dawniej, szukam ich?
tylko nie wiem, gdzie następnym razem się zatrzymam,
tylko nie wiem, tylko idę wciąż przed siebie by
nikt nie powiedział mi, że przestałam żyć
44.
***
ja się kończę
i nie wierzę już w nic
zaczęło mi brakować sił
ten świat kręci się obok mnie
a czas zdążył zasnąć przede mną
to nie jest moje pierwsze
ani nie ostatnie
wejście w mrok
i teraz mogę wszystko
mogę wszystko popsuć, zabić

45.
***
jestem jedną z nich,
tylko jedną z nich,
ciągle zerkam prosto w słońca
- zalewają mnie czerwienią swoich kłamstw.
jestem dobra, jestem zła
i taka radosna w swoim smutku,
patrzę na morze, patrzę w dal,
cofam czas i znów jesteś tu.
zamieniam się w kamień nieustannie,
zamieniam się w pył,
rzucam się na wiatr
i do góry nogami widzę cały świat.
jeszcze tylko jeden krok do szaleństwa,
a wciąż jestem jedną z nich,
wariat za pozwoleniem,
wariat za przeproszeniem
ma kryjówkę w rozsądku,
skąd wychodzi po zmroku
pożalić się na sto swoich nieszczęśliwych
z trudem urojonych łez,
na nagły atak bólu serca,
beznadziejność wszystkich minionych chwil
i rzuca się na wiatr i krzyczy szeptem,
bo został tylko jeden mały krok do szaleństwa.



46.
***
przelewa się przez moje drętwe palce,
stygnę już we śnie
jest jedna rzecz, którą muszę zrobić,
jest kilka chwil, których zatrzeć nie chce
stary dobry czas
cierniem w moim sercu są,
trucizną w obiegu mojej krwi
stado szerszeni w głowie mam
zamiast jasnych, czystych myśli
każdy z nich ma twoje imię,
każdy z nich ma twoją twarz
odejdź stąd lub zostań tu na zawsze

przelewa się przez moje drętwe palce,
stygnę już we śnie
nie potrafię żyć, nie mogę umrzeć jeszcze
snuję się jak zmęczony dym z wypalonego papierosa
pomiędzy snem a jawą zawiesiłam się
wszystkie drogi zasypane upadłymi ideami
i nie ma nawet dokąd iść
już wiem, że nie ucieknę przed tym bólem
nigdy więcej nic nie będzie

i zapomni o mnie czas,
lecz zostawi tu swój ślad
będziesz cierniem w moim sercu,
trucizną w obiegu mojej krwi
stado szerszeni wyszarpie wszystkie myśli
z mojej chorej głowy
i każdy z nich będzie miał twoje imię,
każdy z nich będzie nosił twoją twarz,
nigdy nie powrócisz
i nigdy nie odejdziesz…

47.
***
cisza spadła na poduszkę
i odgania z powiek dobry sen,
bo rozmawiać ze mną chce
o wszystkich bólach i cierpieniach,
srebrnych łzach i niepowodzeniach,
a ja nie mam jej nic do powiedzenia

moja smutna ciszo zaprowadź mnie
z powrotem w sen do moich ukochanych miejsc
moja jasna ciszo ty prowadź mnie
senną drogą w przeszłość
tylko te obrazy oglądać chce,
które już nie wrócą…

ona milczy
nie pamięta już co było
kołysze mnie do snu i zapomnienia,
a ja nie zamknę oczu,
nie przyśni mi się nic
o 4 nad ranem kołyszę się w łazience,
tonę w mroku, w morskich falach,
a ty wciąż stoisz przy mnie…


48.
***
Myśli, jak bomby z opóźnionym zapłonem,
co jakiś czas rozrywają mi głowę,
przynoszą obrazy minione,
szare pobojowiska zasypane gruzem
- po tej bitwie unosi się jeszcze kurz,
gdzieś płynie krew szerokim strumieniem
i jeszcze krzyczy ktoś, że kończy być…

Miałam granat w ręku – za bardzo ciążył mi.
Dostałaś go w prezencie za kilka dobrych chwil.
Już wiesz, jak to jest – trzymać w dłoni wiatr.
Dzień rozkołysał się,
morskie fale wciąż rozbijają się o brzeg
i pada, pada deszcz,
wiatr wymyka się z rąk
i wsiada do pociągu

Myśli, jak bomby z opóźnionym zapłonem
ślą mi samowolne wybuchy tamtych chwil…
Nie ma komu gasić tych pożarów…
Nie ma komu szeptać małych dobrych kłamstw.
Na tym polu bitwy stoję tylko ja.
Gdzieś płynie krew szerokim strumieniem
i jeszcze krzyczy ktoś, że kończy być…

Przyszedł wiatr – rozwiał brudny dym
i spadł deszcz – nasycił ziemię smutkiem swym.
Od niechcenia zaświeciło słońce.
Teraz trawy się zielenią,
Wszystko jest takie świeże, nowe
i w porannej rosie zamoczone
Tylko ja wciąż tutaj stoję…

- jak stare spróchniałe drzewo
szara jest cała moja twarz
nie zatańczy we mnie wiatr
nie zaśpiewa mi żaden ptak
nikt nie obudzi z tego snu
i zaklęcia nie odwróci
zjedzą mnie korniki i małe polne myszki…


49.
***
CISZA RZUCA WE MNIE OSTRE NOŻE
JEST NIEZNOŚNĄ NIEPEWNOŚCIĄ
STOI NA MOJEJ DRODZE TAK BEZDUSZNIE
JAK ZAKAZ WJAZDU
I JEŚLI PÓJDĘ DALEJ
NIKOGO WIĘCEJ JUŻ NIE SPOTKAM
JEŚLI SIĘ ODWRÓCĘ – POCHŁONIE MNIE MROK…

WSZYSTKIE ANIOŁY ODLECIAŁY
TAM SKĄD PRZYSZŁY
NA RESZTKACH SWOICH SKRZYDEŁ
DO SWOICH NIEBIOS I PIEKIEŁ
ODESZŁY ANIOŁY – BYŁY PODRABIANE

POWOLI ZNIKAM – ZEGAR TYKA
HERBATA JUŻ WYSTYGŁA
W ŻÓŁTYM KUBKU
Z ODCISKAMI TWOICH PALCÓW
GDZIEŚ ODEJDĘ, W PEWNE MIEJSCE
JEŚLI NIE WYSTYGNĘ…

POPROSIŁABYM O ŁASKĘ W KOŚCIELE
ALE TAM NIE PRZYJMUJĄ REKLAMACJI
ŻADNYCH ZWROTÓW NIE MA
WRÓCĄ TU ŚMIESZNE LUDZIKI O ŁYSYCH GŁOWACH
WRÓCĄ TU PO CIEBIE
Z WIELKIMI NOŻYCAMI
BYLE KIEDYŚ, NIE TERAZ…



50.
***
podejdź bliżej
bliżej, bliżej, bliżej
w mych marzeniach
jestem gwiazdą pulsującą
cicho, cicho, cicho
czekając dnia światłości

pijana noc zamroczyła
tysiąc myśli mojej głowy
jak motyle poleciały
w błękit nieba
uleciały
w dzień kolejny
i czerń tej nocy

białe skrzydła zabrudzone
szarą mgiełką okurzone
a ja spadam w otchłań mroczną
chociaż tyle tu kolorów
światła pulsują i migoczą
ale to wszystko już nie dla mnie
nie uniosę się już nigdy

3 mm ponad wszystko – ponad światło


51.
***
czuję się zalaminowana
spływa po mnie brud, kwaśny deszcz
stare słońce ogrzewa mnie
nie znam zapachu zielonej trawy
miękkiego dotyku stokrotek
gorącego piasku pod stopami
i dotyku wybranych dłoni
idę prosto moją górską ścieżką
idę dziarsko patrząc w niebo
by śmiać się ze wszystkiego
nigdy płakać wielkiej żałości
na korzeniu starej wierzby
jestem czysta, jestem brudna
jak pijany facet na ulicy
mamy serce ze szkła czy z kamienia?


52.
JA I MOJE MAŁPY

Gdzie podziały się moje myśli?
W tych kilku słowach…
Niewolnictwem zakuta w kajdany,
zatopiona w marmurze będę pomnikiem
nieskończonej ludzkiej głupoty

Wszystkie małpy poszły do nieba
Teraz topią się w morzu czerwonych alkoholi
i nawet wyrosły im skrzydła
Merdają ogonami i śmieją się ze mnie,
że trafiłam do małpiego nieba

Ja i moje małpy – już wszyscy jesteśmy pijani
Śmierdzimy potem i rzygamy
od nadmiaru siarki w powietrzu
Tutaj gra wciąż ta sama piosenka
i wszyscy samych siebie pytają

- Gdzie podziały się moje myśli?



53.
NOCNY SPACER (18.06.2005)
Szum liści na peronie, lekki wiatr,
co oni mi szepczą do jeszcze ciepłych uszu
i pogryzionych warg?
Mój niepokój nie jest wart dnia
Świat otwiera drzwi przede mną
Nieśmiało próbuję wyjść z mroku
Lampy elektryczne
ze zgrzytu zardzewiałej stali
otaczają mnie dookoła
Chcę przy tobie być…

Powoli kończy się świat
i zaczyna się od nowa,
jakby go ktoś restartował.
Odchodzę w mrok, lecz na próżno gonić go
Z daleka świecisz mi atomowym ciepłem
Płynącym z nocnych gwiazd
Zabijasz mnie powoli, przyjemnie i nieświadomie
Za kilka dni pozostanie mi tylko
sucha w dłoni garść niezbyt dobrych chwil,
podpalonych klika zdjęć, listów i pocztówka
Za kilka dni ciepłe łzy na policzkach
nie będą znaczyć nic…

Idąc myślę, że wraz ze świtem spadnie deszcz,
lecz nie oczyści mnie jak zawsze
Wszystko we mnie pozostanie
tak, jak dawniej było
I jak mam nie drżeć przed nieznanym?
Taki we mnie teraz nieład, chaos
Na pustych ulicach, gdzie nikogo już nie spotkam
kompanem jest mi strach, jest stróżem mym,
atomowym napędem prosto z gwiazd
i nie widzę już takiego świata,
jakim kiedyś był…

Idąc myślę, że już za chwilę przestanę wierzyć
W wielką moc, w dobro i zło
I wkrótce po policzkach spłyną mi wszystkie łzy,
jakie kiedykolwiek ukrywałam w sobie…
Potem po brudnych chodnikach płynąc
znikną gdzieś kradnąc duszy całą wartość,
Więc widzę płynącą rzekę moich łez
Sumienie gdzieś wysoko unosi się
I wiem, że mój wzburzony wiatrem gniew
nie jest wart kolejnego dnia,
bo nie chciałam wierzyć mu tamtego dnia…

54.
NOWY WYMIAR DNIA
Dziś dopiero mogę cieszyć się otwarcie
Po wielu długich dniach rozterek i poszukiwań
sposobów, przepisów, receptur wszelakich
Na szczęście zwyczajnie-nie
trzymam w dłoniach taki piękny skarb
Wszystko jest we mnie i nic nie ma,
Więc niczego już mi nie potrzeba,
Lecz tylko dziś mogę tkwić w tym,
co się zwie spełnieniem marzeń

Na kilka chwil mogę sprawić, że
uśmiech gości na twej twarzy
i rozkojarzasz się
Niebo dziś ma kolor zielony,
a wszystko inne przybrało barwę jasnoniebieską
Otacza nas energia atomowa,
co rozrywa i niszczy, ale jest artystą
i tworzy nam mały słońcem ciepły azyl,
jak jesienny dom – od chłodu schron

Będziemy pachnieć w rozgrzanym słońcu
czystym szybkim wiatrem i morską solą
Zanim zajdzie słońce, bo potem
wszystko wróci na swą drogę prostą,
ale jeszcze nie dziś
Dziś mej duszy nic nie braknie

55.
***
gwiazdy opatrzności rozbłysły na niebie
rozpalone ogniska dają mi znak
przy nich tak wolno płynie bezlitosny czas
porozrzucane kamienie krzyczą na wiatr
że strach o samotność nigdy nie przeminie w nas

wszystkie komary mają oczy zielone
odganiam się od nich, odgonić nie mogę
i pozostawiają po sobie bolesny ślad
blizn z niepokoju nie wyleczy czas
już wiem, że nigdy nie będzie
tak jak być powinno

gdzieś jest ktoś, kto ma w swoich oczach
słońca blask o smaku kawy z mlekiem
trzyma w ręku różę czerwoną i śmieje się ze mnie
taka przepaść między nami – stoimy na krawędzi
ale tylko mnie grunt usuwa się spod stóp

56.
***
ja jestem jak wiatr polny
co szumi w drzewach
wieczorami zaglądam do obcych okien
i na starych deskach gram
smutne melodie
jak nicpoń mały gram na nosie
pędząc w dal
sztormem na morzu jestem
i burzą kiedy się z chmurami bratam
pędząc w dal
już nigdy więcej nie odwrócę głowy
ja jestem sam i tylko dla siebie
co zatrzymać może młody szybki wiatr?
powalę wszystkie drzewa na moich drogach
i powybijam szyby w oknach
w wielkiej złości, w wielkim żalu



57.
***
budzę się ze snu dobrego
powoli i z nadmiarem bólu
nie uwierzę
gdy otworzę jedno oko
że tak szybko się skończyło
niebo w fazie r.e.m.
nie uwierzę
gdy położę lewą nogę na dywanie
i przeraźliwy chłód owionie mnie
dobry sen jak poranna mgła
zniknie rozgoniony przez wiosenny wiatr
gdy z papierosem stanę na balkonie
i przez chwilę tylko pomyślę o tobie
by przywrócić chwile słoneczne i dobre
każdego dnia od nowa wciąż
przypominam sobie nas
i szczęście sobie dawkuję
razem z bólem…




58.
ZIELONE PŁOMIENIE

Zielenisz mnie tak niewiarygodnie,
Wręcz rosnę z powrotem
Jak młode źdźbło trawy na łące
W zielonych promieniach twoich oczu
Cieplejszych niż twoja zielona kurtka
Słońce i kawa podana o poranku
Strachu niepewności nie przynoszą
W swoim jasnym spojrzeniu
Lecz kiedy znikasz
Zimny dreszcz mnie przejmuje
Bez zielonego spojrzenia marnieje

Ja jestem jak morze
Co jednak nie gasi zielonych płomieni
A daje im ciszę i wytchnienie
Przypływa, odpływa
Burzy się i nagle spokojnieje
Zawsze wiernie czeka
Kiedy odchodzisz, kiedy znikasz
By zielone płomienie ogrzały tę otchłań
Po zimnych samotnych nocach
Wypełniły światłem i dały nadzieję

Zielone usta mnie całują – promienieje
W twych ramionach się chowam – zielenieje
W zielonych promieniach twych oczu
Cieplejszych niż twoja zielona kurtka
Słońce i kawa podana o poranku
Strachu niepewności nie przynoszą
W swoim jasnym spojrzeniu
Zielone płomienie, zielone płomienie…


59.
TANGO

Ucichł wiatr tak nagle
Jakby mu w tej wielkiej pogoni za światem
Zabrakło tchu – to niewyobrażalne!

W takich chwilach ciemnymi nocami
Gasną świece w sennych domach
A drinki w kolorowych szkłach
Z brzękiem tłuką się na podłodze
To najjaśniejsza noc
Jaką kiedykolwiek ujrzały moje oczy
I ręce mi drżą, kiedy widzę
Tańczące płomienie
W twych jasnych oczach

Nauczyłam się czekać, poddawać morskim falom
By poniosły mnie w miejsce przeznaczenia

Tamtego dnia padał deszcz, zgasił ogień
Zmoczył włosy i dał kres chwilom zamglonym
Kiedy młodzi pili piwo marząc o absyncie
Zieleniały i jaśniały nasze oczy
Pod wpływem pieczonych w ogniu bananów
I ręce mi drżą, kiedy patrzę wstecz widząc
Tańczące płomienie w twoich jasnych oczach

Dłoń w dłoń i usta z ustami
Morskie fale wyrzuciły mnie na brzeg

Wielka indywidualność, ukryta jedność
Słońce tańczy z białymi radosnymi obłokami
Aż się niebo mgli
Choć do tanga nie trzeba dwojga dziś…
Data publikacji w portalu: 2005-12-24
« poprzedni wiersz następny wiersz »

Witaj, Zaloguj się

WIERSZE SMOKY

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Tolerado - oświadczenie ws. nieprawdziwych treści nt. Gdańskiego Modelu na Rzecz Równego Traktowania
smaku Z równością trzeba uważać, bo równość źle rozumiana prowadzi do zagłady i wyginięcia światów w całym kosmosie, oczywiste. Niedługo zrównają psy z ludźmi i zaczną zabijać ludzi za naruszenie... opinia dodana 2019-09-13 15:54:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019