WIERSZE

amandi
LIST

Jesteś teraz daleko ode mnie.
Rozmyślam o naszej przyjaźni.
Czy patrzysz teraz jak ja w niebo?
I czy widzisz ten sam księżyc i gwiazdy?

Pragnę Cię mieć przy sobie.
Uczucia kłębią się we mnie.
Próbuję je pojąć i stłumić,
Lecz czynię to nadaremnie.

Moja miłość jest tak wielka,
Jak wielkie są do raju wrota.
I tak ogromna jak miłość
Jest moja za Tobą tęsknota.

Lecz dręczy mnie jedno pytanie
I ciągła niepewność dokucza.
Czy myślisz choć trochę o mnie
I podzielasz moje uczucia?

Czasami mi się wydaje,
Że jestem Ci obojętna,
Że myślisz „Ach, ona jest taka
W swoich uczuciach natrętna.”

Częściej jednak teraz czuję,
Że Ci na mnie zależy.
Widzę to dosyć wyraźnie
I bardzo chcę w to wierzyć.

Boisz się okazywać uczucia.
Widać to nawet z oddalenia.
Sądzisz, ze to niebezpieczne,
Bo może przynieść cierpienia.

Ale przełam się, proszę!
Wyciągnij do mnie swe ramię.
Pokaż mi, powiedz, co czujesz.
Proszę Cię, zrób to dla mnie!

Wiem, to jest trudne dla Ciebie.
I naprawdę nad tym boleję.
Lecz czekam, że to nastąpi.
Ciągle mam taką nadzieję.

Chcę rozumieć Twoje problemy,
Poznać Twe smutki, radości,
Bo gdy się je komuś powierzy,
Wierz mi, jest wiele prościej.

Pragnę też czuć Cię blisko siebie,
Bo tylko Ty wysłuchać mnie umiesz.
Chcę do końca otworzyć swe serce,
Bo wiem, że naprawdę mnie rozumiesz.

I dlatego tęsknię za Tobą.
Widzę czarno-biało prawie wszystko.
Wzdycham, męczę się i czekam.
Proszę, bądź już przy mnie blisko!



MIŁOŚĆ

Czymże jest miłość...?

Czyż to nie ból serca
Nienawykłego do tak mocnego uczucia?
To tak jak ból mięśni nazajutrz po biegu.
Taki sam, a jednak taki inny.

Czyż to nie choroba duszy,
Której nazwa brzmi tęsknota?
To tak jak katar.
Niby nic, a jednak dokucza.

Czyż to nie pożądanie
Rozpalające ciało i duszę do granic wytrzymałości?
To jak głód i pragnienie
Wycieńczonego postem człowieka,
Które doprowadza prawie do szaleństwa.

Ciało płonie, dusza kona...
Czyż to jest miłość?

Tak, to właśnie ona...



TY I JA

Jesteśmy razem...

Rozżarzone niebo nad nami,
Rozżarzony piasek pod stopami,
Nasze ciała drżące, rozpalone,
Płonące.

A dalej morze...
I nawet ono parzy
Jak ognista lawa.

Pieścisz mnie, kochasz
Czuję,
Że wariuję...
Twój język jest wszędzie,
Zaraz
Eksploduję!

Gryzę Twoje wargi
I wsysam się mocno w Ciebie.
A krew w moich żyłach
To ogień jak łuna na niebie.

Moje żądze niezaspokojone,
Moje ciało ciągle rozpalone.

Podniecasz mnie do szaleństwa.
Cierpię!
Bo chcę więcej i więcej...
Jak moment błogosławieństwa
Jest chwila,
Gdy pieścisz mnie coraz goręcej.

Spragniona Twych rąk,
Spragniona Twych ust,
Spragniona Twego ciała,

Czym bym bez Ciebie się stała...?



BO TY TO WSZYSTKO

Jesteś dla mnie jak rosa
Spadająca na kielich spragnionego kwiatu.

Jesteś dla mnie jak wschód słońca
Po nocy pełnej mrocznych snów.

Jesteś dla mnie jak chleb
Dla człowieka wycieńczonego głodem.

Jesteś dla mnie jak powietrze,
Bez którego nie ma życia.

Ty dajesz mi szczęście i życie.

Rozkwitam pod Twoim dotykiem
Jak pączek róży
Muskany łagodnym wiatrem.

Twoje pieszczoty powodują,
Że powoli się staję...

Twoje pocałunki sprawiają,
Że chwila z Tobą
Jest wiecznością.

Miłość z Tobą wyzwala we mnie
Ocean pożądania, lawinę uniesień.

Wyobrażam sobie...

Nasza miłość skąpana
W szarym świcie,
W mglistym pejzażu,
Gdzieś na wilgotnej łące...
Nasze oddechy gorące,
Włosy i ciała mokre od rosy.
Ekstaza...

Albo...

Nasze ciała splecione
W miłosnym uścisku,
Otulone miękkim płaszczem nocy,
Nagie w blasku gwiazd,
Rozpalone w drżącym szaleństwie.
Rozkosz...

Czy czujesz tę błogość?
Czy pragniesz jej jak ja?

Promienieję, gdy myślę o Tobie.

Utul moją tęsknotę w swych ramionach,
Nadaj imię naszej miłości,
Wyznacz drogę naszemu szczęściu,

Bo Ty, to wszystko...



BOGINI LATA

Wolno stępa po pachnącej mgłą łące
Idzie koń a na nim dziewczyna
Zlane w jedno ich ciała gorące
Serce lata bić właśnie zaczyna?

Zamyślona oczy delikatnie zmrużone
Wiatr leniwie dotyka jej skóry
Promienie słońca w złote włosy wplecione
Czy to trawa jest pod nią czy chmury?

Koński grzbiet jak ciało ukochanego
Obejmuje udami nagimi
Wdycha zapach dnia się rodzącego
To kobieta jest czy bogini?

Gdy swe ręce lekko w górę unosi
Niebo mdleje i z rozkoszy kona
Gorące słońce o pieszczotę prosi
Słodko umrzeć w bogini ramionach...



DLA A.

głowa pełna wspomnień
serce pełne bólu
tęsknota swym płaszczem
szczelnie mnie otula

chodzę z głową w chmurach
śnię na jawie o Niej
od szaleństwa duszy
mocno tętnią skronie

pożądania morze
ciało w ogień zmienia
drżę w oczekiwaniu
choć chwili spełnienia

poplątane myśli
jak Jej włosy jasne
dziwią mnie i trwożą
nie wiem czy dziś zasnę

ból tęsknota radość
przeplata się wszystko
pod ciężarem uczuć
zwieszam głowę nisko

kocham tęsknię czekam
żal narasta we mnie
próbuję go pojąć
lecz wciąż nadaremnie

gdzieś na krańcach duszy
uczucia skłębione
spróbuj je zrozumieć
me serce strapione

moje wnętrze teraz
jak znak zapytania
zawiła zagadka
lecz bez rozwiązania

Ona jest lekarstwem
Ona ukojeniem
ta jedna Dziewczyna
zgasi me strapienie



DAJĘ CI...

Daję Ci siebie
Byś otoczyła mnie opieką
Bo sama się gubię

Daję Ci rękę
Byś prowadziła mnie przez życie
Bo sama iść nie chcę

Daję Ci myśli
Byś sobą zabiła pustkę
Jaka jest we mnie

Daję Ci ciało
Byś ogrzała je swym ciepłem
Bo nie już chce marznąć

Daję Ci duszę
Byś nadała sens memu życiu
Bo sama błądzę

Daję Ci serce
Byś nauczyła je znów kochać
Bo sama nie umiem

Daję Ci wszystko
Byś zechciała dać mi tylko jedno -
Swoją miłość



DLA T.

Blask Twych oczu w moich myślach
Zapach Twej skóry na mych dłoniach
Dźwięk Twego głosu w mojej głowie
Twój ciepły oddech na mych skroniach
Smak Twoich ust w mej pamięci
Dotyk Twych rąk na moim ciele
Twój uśmiech odbity w mych oczach
Wspomnienia w sercu – tak ich wiele

Świat jak baśń
O zatartych konturach
Przymglony
Miękki, ciepły, słodki
Nieprzytomny, z głową w chmurach

A ja w nim
Jak samotne drzewo
Otulone mgłą
Zadumane, roztargnione, senne
Zapatrzone w blade niebo

Tyś baśnią, która we mnie żyje
Tyś mgłą, która mnie otula
Błogość w mym sercu
Tęsknota w duszy –
Taka słodka, bez żalu, bez bólu

Pomóż mi zrozumieć tęsknotę
Wytłumacz tę w mym sercu zawiłość
Aksamitną, słodką i dziwną
Bo ja nie wiem –
Przyjaźń to, czy miłość...?



JESIEŃ

Idę po parku krok za krokiem
Powoli, w zadumie, w ciszy
A wiatr czesze mi włosy

Jesienne liście
Brązowe jak Twoje oczy
Wirują dookoła mnie
Wywołują senność, uciszają

Leniwie mrużę oczy
Wpatrując się w słońce,
Które zasypia na długie miesiące

Świat więdnie powoli
Wokół mnie umieranie
Takie ciche, bez skargi, bez żalu

Tylko w moim sercu wciąż lato
Ciepłe, jasne, radosne
Kwitną kwiaty, kwilą ptaki
Pieści mnie łagodny wiatr

Oddycham tęsknotą jak powietrzem
Tęsknotą za gestem, za słowem,
Uśmiechem, dotykiem, pieszczotą

Tak mi dobrze, gdy myślę o Tobie
Tak słodko, tak błogo, radośnie
Oddalasz niedobry nastrój
Nienawiść, krzywdę i ból

Gasisz bezsens mego życia
Zabijasz uczucie pustki, samotności
Nadajesz koloryt memu istnieniu
Przytulasz zagubioną duszę

Więc proszę
Bądź nadal
Tak po prostu...



MOJEJ ALE NIE MOJEJ A.

świat jest czarny
tak mi źle
wyciągam rękę
nie ma cię

w pustce myśli
plączę się
z otchłani bólu
wołam cię

szare martwe
wszystkie dnie
patrząc nie widzę
jak we śnie

noc bez końca
wchłania mnie
opuszczam głowę
boję się

chora dusza
we mnie tkwi
jak ją uzdrowić
powiedz mi

w twe ramiona
uciec chcę
przytul mnie proszę
ulecz mnie

tobie oddać
serce chcę
proszę bądź przy mnie
kocham cię



WIERZBA

płacząca wierzba
ze zmierzwionymi liśćmi
ze splątanymi gałęziami
tętniącymi bólem, niepewnością

wyciągam dłonie
ciepłe i miękkie
wsuwam palce
między poplątane gałęzie

chcę ukoić jej ból
uczesać gałęzie
wygładzić liście
przynieść ulgę, uleczyć

lecz me siły zbyt wątłe
dłonie zbyt słabe
palce omdlewają
z wysiłku, zwątpienia

plątanina gałęzi
wciąga mnie z wolna
jak małą muszkę
pajęcza, lepka sieć

biernie się poddaję
bez walki, bezsilna
zbyt słaba by zgasić
wierzby cierpienie

oplatają mnie liście
drżące gałęzie
wrastają we mnie
pulsując żalem

i trwamy razem
w tym bólu, smutku
zlane w jedno, niepewne
płacząc na wietrze



PRZYJMIJ ME SERCE

Oczy twe...
bezbrzeżne jak ocean,
pochłaniają mnie...

Gubię się...
w ramionach Twych, gdy czule
obejmujesz mnie...

Płonę, drżę...
gdy jak jeszcze nigdy nikt
pieścisz, kochasz mnie...

Tak, weź mnie...
Twoja tylko pragnę być,
w nocy i we dnie...

Przytul mnie...
duszę Tobie oddaję,
drżącą jak we śnie...

Powiedz mi...
że przy mnie zawsze będziesz,
w złe i dobre dni...

Kocham Cię...
dłoń do Ciebie wyciągam,
a na niej serce swe...

Kochaj mnie...
miłością swą ciepłą, tkliwą,
przyjmij serce me...



BIEGUNY

gdy jestem
dobrze jest
nie jest źle
kiedy nie ma mnie

miłość tak?
a może nie
przecież życie
i tak toczy się

kochać?
pomoc nieść?
po co to komu?
miej to gdzieś!

ty i ja
bieguny dwa
niby razem
a każdy sam...



CZŁOWIEK

Idzie człowiek z kulawą duszą,
Spojrzenia go oskarżają.
"Hej, ty nic nie warty!"
Ludzie palcami wytykają.

Idzie człowiek z zabitym sercem,
Dźwiga ból nie do zniesienia.
"Ech, ty głupi, ułomny,
Chodzący bezsensie istnienia!"

Idzie człowiek od trosk zgarbiony,
Idzie chwiejnie i do tego boso.
Wlecze myśli zbolałe i ciężkie.
Pójdzie, gdzie go nogi poniosą.

Idzie człowiek ze łzami na twarzy,
Wokół niego krzyki milczenia.
"Wynoś się! Wynoś, przybłędo!"
Pójdzie, bo nie ma schronienia.

Idzie człowiek miłości głodny,
Ciepła, nadziei pozbawiony.
"Wynoś się! Nikt cię tu nie chce!
I nigdy nie wracaj w te strony!"

Idzie człowiek samotny jak palec,
Bo mu życie miłość zabrało.
Choć chciał kochać i być kochanym,
Tylko serce krwawiące zostało.

Poszedł człowiek z odrzuconym sercem,
Nawet śladu po sobie nie zostawił.
Nikt na niego nie czekał, nie tęsknił,
Jakby się tu nigdy nie pojawił...



POGODZONA

Martwy ból, samotności chłód
Bezdomne kroki na chodniku
Czuję, że już nie ma cię
Ale z tym pogodziłam się

Głuchy szept zaciśniętych ust
Słowa niewypowiedziane
Wiem, że nie słuchasz mnie
Ale z tym pogodziłam się

W miejscu krok niepewnych stóp
Spojrzenie wbite w ziemię
Wiem, że odpychasz mnie
Ale z tym pogodziłam się

Ślepy wzrok, wyciągnięta dłoń
Gest zastygły niepewnie
Wiem, że już nie chcesz mnie
Ale z tym pogodziłam się

Suche łzy, przytępiony strach
Smutny uśmiech na twarzy
Wiem, że nie kochasz mnie
Ale z tym pogodziłam się

Czekam, aż powiesz mi
Swoje słynne „C’est la vie”
Czekam, tak, zabierz mi
Te nadzieje moje, sny

Gdy zapytasz, powiem ci
Że nie oczekuję nic
Gdy odejdziesz, powiem, że
Z tym już pogodziłam się...

Choć to kłamstwa, to wiem, że
Muszę mocno wierzyć w nie
I nie będę liczyć dni
Co samotność ześlą mi
Data publikacji w portalu: 2006-12-26
« poprzedni wiersz następny wiersz »

Witaj, Zaloguj się

WIERSZE AMANDI

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
lopomo Czy gdzieś to jeszcze można obejrzeć? opinia dodana 2019-01-20 14:03:46
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019